Aktualności

Zawsze do przodu

Sebastian Szic, laureat tegorocznej nagrody dla Wschodzącej Gwiazdy Rynku Dealerskiego, udowadnia, że miarą sukcesu firmy nie musi być liczba lokalizacji czy autoryzacji. Z jasną i odważną wizją zarządzania wystarczy pojedynczy salon Kii w Opolu.

Początki firmy Szic związane są z postacią ojca Sebastiana – Rajnera, legendy polskiej motoryzacji. Jako młody chłopak Rajner Szic zaczął startować w wyścigach samochodowych w opolskim Automobilklubie. Ze względu na to, że w tamtych czasach nie było wielu profesjonalnych serwisów, a kierowcy musieli przygotowywać auta do rajdów we własnym zakresie, Szic postanowił połączyć pasję z pracą i w 1978 r., wraz z żoną Alicją, otworzył w Opolu warsztat samochodowy. – Stuprocentowe zaangażowanie w pracę przyciągało do firmy rodziców rzesze klientów. Słyszałem mnóstwo historii o tym, jak tata nie tylko naprawiał ich auta, ale i wyposażał w części zamienne oraz uczył, w jaki sposób je wymieniać, tak by mogli poradzić sobie w każdej sytuacji na drodze. Można powiedzieć, że wykazywał się proklienckim podejściem, o którym wówczas jeszcze mało kto słyszał – mówi z uśmiechem Sebastian Szic, dziś właściciel i prezes zarządu firmy Szic, prowadzącej dealerstwo Kii oraz autoryzowany serwis Mitsubishi.

Trudno mi identyfikować się z hasłem work-life balance. Jestem przyzwyczajony raczej do odwrotnego modelu – work-life integration – przekonuje Sebastian Szic

OD PASJI DO BIZNESU

Firma rozwijała się na tyle dynamicznie, że po kilku latach właściciele postanowili zostać jednym z pierwszych dealerów w regionie – podjęli współpracę z markami Toyota oraz Mitsubishi Motors (a później także z Hyundaiem). A to oznaczało zupełnie nowe wyzwania i obowiązki. – Od kiedy pamiętam, nasze życie prywatne mocno przenikało się z rodzinnym biznesem. Może dlatego już jako dziecko czułem się związany z firmą i stojąc za plecami taty uczestniczyłem w jego codziennych zadaniach. Rodzice w latach 90. zabierali mnie nawet na zjazdy dealerskie, co w tamtych czasach nie było niczym nadzwyczajnym – wspomina Sebastian Szic. I dodaje: – Ze względu na moją historię trudno mi jest identyfikować się z modnym ostatnio hasłem – work-life balance. Jestem przyzwyczajony raczej do odwrotnego modelu – work-life integration.

Sebastian Szic podkreśla, że jako syn szefa nigdy nie oczekiwał taryfy ulgowej. – Miałem dużą motywację, by udowodniać każdemu, że do wszystkiego dochodzę sam, zdobywam umiejętności i doświadczenie dzięki samodyscyplinie oraz ciężkiej pracy. Pierwsze „oficjalne” stanowisko objąłem w wieku 16 lat – byłem asystentem, następnie „gońcem”, pomocnikiem, wreszcie – handlowcem. Od początku poświęcałem się pracy, bo miałem świadomość, że jeśli zasłużę, to w którymś momencie przejmę firmę i będę mógł ją dalej rozwijać – zaznacza dealer.

HISTORIA DWÓCH SUKCESJI

W czasach gdy wielu dealerów nie ma komu przekazać swojego biznesu, firma Szic może pochwalić się aż dwiema udanymi sukcesjami. Na początku lat 90., na wczesnym etapie współpracy z firmą Toyota, Rajner i Alicja Szicowie przekazali opolskie dealerstwo marki starszemu synowi – Andrzejowi. – Brat, podobnie jak ojciec, był i jest dla mnie punktem odniesienia. Bazując na rodzinnych doświadczeniach, mogę teraz realizować własną wizję firmy i wdrażać swoje pomysły – podkreśla Sebastian Szic.

Sebastian Szic: Miałem dużą motywację, by udowodniać każdemu, że do wszystkiego dochodzę ciężką pracą. Pierwsze „oficjalne” stanowisko objąłem w wieku 16 lat”.

Ze względu na to, że między braćmi było aż 20 lat różnicy, na kolejne przekazanie sterów trzeba było poczekać. A że w międzyczasie Mitsubishi zaczęło notować coraz gorszą sprzedaż, gdy pojawiła się okazja, by dołączyć do sieci Kii, Rajner Szic postanowił zaryzykować. – Wyzwanie podjęliśmy wspólnie, bo już na etapie rozmów z importerem zostałem włączony do „gry”. Było to 12 lat temu, gdy marka Kia była na wczesnym etapie rozwoju i nie wiedzieliśmy, jak potoczy się ta współpraca. Z perspektywy czasu oceniam, że tata miał świetną intuicję w wyborze biznesowych partnerów – wspomina nasz rozmówca.

Od tamtego momentu młody menedżer zaczął mocno rozwijać swoje kompetencje – uczył się zarządzać ludźmi, wskaźnikami i zdobywał wiedzę z zakresu prawa i księgowości. – Chciałem mieć wszystkie niezbędne narzędzia do bycia dobrym szefem. Kiedy dwa lata temu oficjalnie przejąłem stery w firmie, czułem, że jestem w pełni przygotowany do nowej roli. Tata całkowicie wycofał się z zarządzania i pozwalał mi podejmować w pełni samodzielne decyzje. Dla mnie był to bardzo cenny wyraz zaufania z jego strony – wyjaśnia nowy szef dealerstwa.

ZESPÓŁ TO PODSTAWA

Odbierając nagrodę podczas uroczystej gali tegorocznego Kongresu Dealerów, Sebastian Szic podkreślał, że dobre wyniki, które osiąga firma, to sukces i zasługa wszystkich jej pracowników. – Jestem zdania, że to ludzie budują zarówno przedsiębiorstwa, jak i ich liderów. Ja mam niezwykłe szczęście, bo udało mi się stworzyć naprawdę zgrany zespół, który ma odpowiednie umiejętności i pozytywne nastawienie do wykonywanych zadań. Wszyscy w firmie wiemy, jakie łączą nas cele i po co jesteśmy w pracy – mówi Szic.

Firma zatrudnia obecnie 50 osób – w ich gronie znajdują się zarówno nowi pracownicy, jak i ci ze „starej gwardii”, których zatrudniał i szkolił jeszcze Rajner Szic. – Gdy przejąłem zarządzanie stacją, część zespołu zrezygnowała z pracy, bo jasno komunikowałem, jakie zmiany zamierzam wprowadzić. Nie wszyscy byli na nie gotowi, ale ci, którzy zostali, nie boją się wyzwań, a ich energia stanowi siłę napędową rozwoju firmy – podkreśla Sebastian Szic.

Jakim jest menedżerem? Z pewnością takim, który nie tworzy barier i chce być blisko swojej załogi. – Codziennie staram się być w każdym dziale i poświęcić choćby chwilę, by z każdym członkiem zespołu – od pracowników myjni i recepcji aż po kierowników. Taki kontakt z jednej strony sprawia, że mam na bieżąco wiedzę o tym, co się dzieje w stacji, a z drugiej – wpływa na morale zespołu – ludzie czują się częścią firmy i integrują się z nią – mówi Sebastian Szic. Jak dodaje, ogromnym wsparciem w zarządzaniu firmą jest jego żona Alicja. – Idealnie się uzupełniamy – podczas gdy ja po ojcu jestem raczej twardym charakterem i silną ręką, ona, w bardziej „miękki” sposób, dba o relacje międzyludzkie i dobrą atmosferę. A to niezmiernie istotne, bo ludzie potrzebują czasem dobrego słowa, uwagi czy poklepania po plecach, gdyż to daje im dodatkową motywację – zwraca uwagę właściciel opolskiej firmy.

KIERUNEK PRZYSZŁOŚĆ

Dorota Korczyk: Sebastian jest zawsze krok przed innymi. Odważnie podchodzi do nowości, zaraża entuzjazmem i nie trzeba go do niczego namawiać.

Sebastian Szic, jako przedstawiciel młodego pokolenia, jest orędownikiem nowoczesnego spojrzenia na biznes. – Branża dealerska jest okopana w swoich przekonaniach. Często słyszę od dealerów, że od lat sprzedają samochody, znają klienta i jego potrzeby. Niewielu z nich bierze pod uwagę fakt, że zmieniają się czasy i w przeciągu 5–7 lat będziemy mieli rewolucję – nie tylko w zakresie elektromobilności, ale i oczekiwań klientów. Do głosu dojdzie młodsze pokolenie, ludzie będą chcieli komunikować się w szybszy sposób, a kupowanie aut w nowoczesnej formule przestanie być tematem tabu. Firma Szic, idąc z duchem czasu, na początku roku podjęła współpracę z firmą Arval, zajmującą się wynajmem długoterminowym, i realizuje dziś pełną obsługę serwisową i blacharsko-lakierniczą jej samochodów. Ponadto pracuje nad wprowadzeniem usług car detailing & wrapping.

Opolski dealer uruchomił także internetowy sklep z częściami i akcesoriami, który osiąga świetne wyniki, a obecnie tworzy nową stronę internetową, za pośrednictwem której klienci będą mogli komunikować się z firmą wielokanałowo oraz umówić wizytę w serwisie czy jazdę testową. – Klienci chcą być obsłużeni sprawnie i bezproblemowo, zgodnie z zasadą „jak najmniej formalności, jak najwięcej przyjemności obcowania z produktem”. Rolą dealerów jest usuwanie barier takich jak konieczność umawiania się, oczekiwania czy wypełniania formularzy kontaktowych, które często zniechęcają nabywców do klasycznych form sprzedaży.

WYCISNĄĆ, ILE SIĘ DA

Na pytanie o przyszłość branży i biznesu Sebastian Szic odpowiada: – Na horyzoncie trudny czas, dużo zmiennych i niewiadomych. Nasza firma związana jest z marką Kia, która dba o wizerunek i cały czas się rozwija. Wierzę, że warto pracować ramię w ramię z importerem i wprowadzać zmiany, które pozwolą nam dobrze funkcjonować – teraz, ale i w przyszłości.

Duża aktywność i pozytywne nastawienie młodego menedżera z Opola zauważają także znajomi z branży. – Sebastian to osoba, która zawsze jest krok przed innymi. Idzie z duchem czasu, odważnie podchodzi do nowości i nie trzeba go do niczego namawiać. Działa mądrze, z pomysłem, a jego entuzjazm stanowi inspirację dla innych dealerów – przekonuje Dorota Korczyk z firmy Korczyk, dealera marek Kia i Skoda z Bielska-Białej.

Szic nie ukrywa, że nagroda Wschodzącej Gwiazdy Rynku Dealerskiego to dla niego ważny wyraz uznania i dowód na to, że można osiągać dobre wyniki, będąc właścicielem jednooddziałowego dealerstwa, i to w niełatwym – trochę „wciśniętym” między Wrocław a Górny Śląsk – regionie. – Nie wiemy, co przyniesie przyszłość, więc skupiamy się z żoną przede wszystkim na tym, co tu i teraz, staramy się „wycisnąć” z dealerstwa, ile się da. Wkładamy całą naszą energię w firmę, ponieważ uważamy, że gdy biznes się nie rozwija, to się… zwija. A my nigdzie się nie wybieramy, wyrośliśmy z branży dealerskiej i chcemy w niej pozostać – deklaruje Sebastian Szic. A na koniec zdradza: – Jednym z naszych marzeń jest powiększenie firmy o przynajmniej jedną lokalizację. Czas pokaże, czy uda się je zrealizować.

Skontaktuj się z autorem
Agata Szymanik
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Dwie listy, dwóch zwycięzców
Redakcja
21/5/2024
Aktualności
Jakościowa sprzedaż
Redakcja
20/5/2024
Aktualności
Grupa Pietrzak prezentuje Koenigsegg Jesko Attack
Redakcja
20/5/2024
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.