Aktualności

Skoda Superb iV – intensywny tydzień

Mamy za sobą siedem intensywnych dni ze Skodą Superb iV w nadwoziu kombi z hybrydowym napędem typu plug-in, na który składa się benzynowa jednostka o pojemności 1,4 litra i mocy 156 KM oraz silnik elektryczny o mocy 115 KM.

Mamy za sobą siedem intensywnych dni ze Skodą Superb iV w nadwoziu kombi z hybrydowym napędem typu plug-in, na który składa się benzynowa jednostka o pojemności 1,4 litra i mocy 156 KM oraz silnik elektryczny o mocy 115 KM. W rezultacie, jak podaje producent, Superb w wersji plug-in dysponuje łączną mocą 218 KM.

Najpierw krótko o samym samochodzie, niemal całkowicie abstrahując od jego napędu. To naprawdę bardzo przestronne auto. Blisko 5 metrów długości i niespełna 1,9 szerokości, w połączeniu ze – znaną ze Skody – optymalizacją przestrzeni we wnętrzu ukierunkowaną na komfort pasażerów, sprawiają, że nawet wyższe osoby, które siedzą na tylnej kanapie, będą miały tyle miejsca, ile niektóre auta oferują jedynie z przodu. Wrażenie robi również bagażnik, a przede wszystkim długość powierzchni załadunkowej, która wynosi ponad 1,1 m. Samą pojemność „kufra” też trudno krytykować (to ponad 500 litrów), ale warto odnotować, że w wersji iV jest ona o 150 litrów mniejsza niż w wersjach z tradycyjnym silnikiem spalinowym. Zapomnieliśmy o wyglądzie zewnętrznym? Nic z tych rzeczy. Tyle, że lifting z 2019 r. nie odmienił znacząco oblicza modelu, który w salonach pojawił się pod koniec 2015 r. i od tego czasu był rejestrowany w naszym kraju ponad 30 tys. razy. Jeśli chodzi o przód, zmienił się nieco kształt świateł (teraz wykorzystują one technologię LED – w testowanej wersji Laurin & Klement w standardzie są dodatkowo reflektory matrycowe), światła przeciwmgielne oraz przedni zderzak. Z tyłu – również kształt świateł, ale też oznakowanie. Jadąc za Superbem, nie zobaczymy już znaczka Skody, a jedynie nazwę producenta, modelu i wersji. W każdym razie zarówno z perspektywy pasażerów, jak i innych uczestników ruchu, testowany Superb w najwyższej wersji wyposażenia (m.in. z 19-calowymi felgami, wirtualnym kokpitem, podgrzewanym kompletem siedzeń, funkcją masażu dla kierowcy, elektryczną pokrywą bagażnika czy przydatnym gadżetem w postaci gniazda 230V) prezentuje się naprawdę godnie.

*Założenia: 36-miesięczny leasing z 10-proc. wkładem własnym i wykupem w wysokości wartości rezydualnej. Oprocentowanie: 6 proc.

A jak sprawdza się w codziennym użytkowaniu? Przez tydzień przejechaliśmy tym autem dokładnie 1500 km. Aby pokonać ten dystans, wystarczył nam pełny bak, jedno tankowanie do pełna i… regularne podładowywanie auta z przydomowego gniazdka. Konieczność podłączania auta do prądu początkowo nieco irytowała, ale szybko weszła w nawyk. Korzystając ze standardowego gniazdka, pełne ładowanie baterii o pojemności 13 kWh zajmuje około 6 godzin. Na ile to wystarcza? Jadąc w trybie E-Mode, udawało nam się przejeżdżać do 40 kilometrów, choć umiejętność ekonomicznej jazdy w trybie elektrycznym przyszła z czasem. Jednak nawet po wyładowaniu baterii, gdy samochód zmienia się w klasyczną hybrydę, spalanie mile zaskoczy. Przy dosyć spokojnej jeździe drogą krajową wyniesie ono około 5 litrów na 100 km. Z wyższym spalaniem (8-10 litrów) należy się liczyć oczywiście w warunkach autostradowych. Jednak to przy wynikających z tych okoliczności prędkościach najbardziej odczuwalny będzie tryb Boost, dzięki któremu możliwe jest wykorzystanie wspomnianych na wstępie 218 koni. Nawet przy 140-150 km/h Superb jest nieźle wyciszony, co w wersji L&K dodatkowo wspomagają dźwiękochłonne szyby boczne. Warto tu wspomnieć, że wariant iV jest o około 170 kg cięższy od odmiany z silnikiem benzynowym i porównywalną mocą. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że Superb z elektrycznym „balastem” jest bardziej ociężały i nieco gorzej wchodzi w zakręty. Wersji iV nie należy jednak traktować jako wyścigówki. Bardziej jako elektryczne auto na co dzień, które z uwagi na 50-litrowy zbiornik paliwa i ponad 700 km zasięgu (w warunkach testowych) gwarantuje właściwie pełną niezależność kierowcy.

Tę niezależność importer wycenia – już uwzględniwszy dosyć długą listę wyposażenia dodatkowego – na około 196 tys. zł. Dużo? Naszym zdaniem – nie. W końcu już w 2015 r. benzynowy, 220-konny Superb w wersji L&K wyceniano na blisko 150 tys. zł – i to bez wspomnianych opcji. Tymczasem tu mówimy o aucie z dodatkowym silnikiem elektrycznym, nowszą technologią i niestosowanymi kilka lat temu systemami bezpieczeństwa. Skoda reklamuje Superba iV jako ekskluzywny samochód z wydajnym, ekologicznym napędem. I my ten przekaz kupujemy. Jeśli tylko ktoś potrzebuje auta rodzinnego, na co dzień pokonuje mniej niż 50 kilometrów, w dłuższe trasy wybiera się stosunkowo rzadko, a dodatkowo ma możliwość codziennego ładowania samochodu w pracy lub miejscu zamieszkania, na pewno powinien rozważyć właśnie propozycję zakupu plug-ina od Skody.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
Zobacz również
Aktualności
Szczecin po raz drugi
Redakcja
27/11/2020
Aktualności
Szwedzkie Volvo idzie w stronę sieci producenckiej?
Redakcja
27/11/2020
Aktualności
Plug-iny na celowniku
Redakcja
26/11/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.