Sylwetka firmy

Górski i Górscy na swoim

Od 3 lat dealerska rodzina Górskich idzie własną drogą. W tym czasie zacieśniła zarządzanie, zmieniła nazwę, ale przede wszystkim skutecznie „zaatakowała” Lublin. Mało? Zależy dla kogo – właściciele G&G Auto nie kryją, że mają chęć na więcej.

Stanisław Górski związany jest z motoryzacją od 41 lat. Zaczął w 1980 r. Najpierw przez kilka lat, odbywając po drodze służbę wojskową, pracował w niezależnym serwisie w Stalowej Woli. Później, w połowie lat 80., trafił do miejscowego Polmozbytu. – Często powtarzam, że pierwsze pokolenie polskich dealerów wywodzi się albo ze szkoły blacharsko-lakierniczej, albo polmozbytowskiej. Ja reprezentuję tę drugą i bardzo sobie ją cenię, bo wbrew pozorom Polmozbyty miały już w tamtych czasach naprawdę nieźle ułożoną strukturę zarządzania. Uważam, że bardzo dużo się w tej organizacji nauczyłem – mówi obecny prezes G&G Auto, grupy dealerskiej z autoryzacjami Audi, Seata, Skody i Volkswagena.

PIERWSZA SIŁA PODKARPACIA

Po zmianach 1989 r. czołowi pracownicy wspomnianego Polmozbytu (wśród nich Górski) szybko stali się przedsiębiorcami. Powstała spółka wieloosobowa, która początkowo zajmowała się wyłącznie serwisem, ale z czasem zaczęła też rozwijać „kulturę sprzedaży” samochodów (różnych marek, choć z dominacją Małych i Dużych Fiatów). Pod koniec 1993 r. firma podpisała pierwszą umowę z przedstawicielstwem Volkswagena, a w styczniu 1994 r., w Rudniku nad Sanem, rozpoczął działalność jej pierwszy autoryzowany salon (z powierzchnią obiektu wynoszącą, łącznie z serwisem, raptem około 700 m2). – Początkowo prowadziliśmy firmę w sześć osób. Potem dość szybko zostało nas czworo, zaś w następnych latach kolejna dwójka wspólników związała się z Fiatem. Ja ze Stanisławem Sobiłą zostaliśmy przy Volkswagenie oraz – przez krótki czas – przy mocnym wtedy Daewoo. W 2000 r. zainwestowaliśmy w dealerstwo w Stalowej Woli, natomiast w kolejnej dekadzie, w roku 2011, weszliśmy z autoryzacją VW do Rzeszowa – wspomina Stanisław Górski.

W stolicy Podkarpacia wszystko poszło bardzo szybko: dwa lata po zbudowanym od zera salonie Volkswagena powstał nowoczesny salon Audi (pierwszy w Polsce obiekt we wchodzącym wówczas standardzie „terminal”), zaś w roku 2015 – nowy obiekt Seata. – Nasz rozwój w Rzeszowie rzeczywiście odbywał się wręcz książkowo. Szybko awansowaliśmy do czołówki dealerów w mieście, sprzedawaliśmy coraz więcej samochodów i co kilka lat realizowaliśmy nowe inwestycje – opowiada szef G&G Auto.

W 2017 r. firma Autorud, bo pod takim brandem funkcjonowała przez te wszystkie lata, pojawiła się w Kielcach. Stało się to możliwie dzięki zakupowi tamtejszego dealerstwa Volkswagena, spółki Autocentrum. Niemal równolegle dealer nabył też w Kielcach działkę pod inwestycję w salon Audi. – W tych ruchach transakcyjnych jeszcze uczestniczyłem, natomiast w samej budowie już nie, ponieważ w kwietniu 2018 roku… podzieliliśmy ze wspólnikiem nasz biznes. Wówczas powstały dwie odrębne spółki: należący do rodziny Górskich Autorud Rzeszów oraz Autorud Stalowa Wola – związany z rodziną Sobiłów. Do tej drugiej firmy trafiły również nowe lokalizacje w Kielcach – tłumaczy Stanisław Górski.

Włączenie do spółki Autorud Stalowa Wola oddziałów kieleckich pozwoliło m.in. niemal wyrównać potencjał sprzedażowy obu „dywizji”. A było co dzielić, bo w 2018 r. (ostatnim, gdy na Liście TOP50 figurowała jeszcze jedna grupa Autorud) z salonów Autorudu w Rzeszowie, Stalowej Woli i Kielcach wyjechało łącznie ponad 6,7 tys. nowych samochodów (dało to grupie dealerskiej wysokie, choć nie rekordowe, 13. miejsce w „pięćdziesiątce”).

Założyciel G&G Auto Stanisław Górski (z lewej) oraz jego syn Piotr, zarządzający oddziałem grupy w Lublinie

DROGA DO LUBLINA

Jak przyznaje właściciel części rzeszowskiej, decyzja o podziale grupy Autorud dojrzewała przez kilka lat. Jedną z głównych przyczyn była rosnąca liczba udziałowców w postaci dzieci obu wspólników. I choć formalny podział Autorudu nastąpił w roku 2018 r., to już wcześniej obowiązywały wewnętrzne ustalenia, w ramach których Rzeszowem zarządzała przede wszystkim rodzina Górskich, zaś Stalową Wolą rodzina Sobiłów. – Po podziale nasza struktura zarządcza wbrew pozorom mocno się nie zmieniła. W Rzeszowie prowadziliśmy firmę w dużej mierze niezależnie, więc zmiany miały głównie charakter formalno-prawny. Do KRS-owego zarządu w miejsce dawnego wspólnika i jego żony weszły moje dzieci: syn Piotr i córka Anna. Ale już wcześniej były one mocno zaangażowane w życie firmy – przekonuje Stanisław Górski. Piotr Górski skupiał się przede wszystkim na części posprzedażowej rzeszowskich oddziałów, Anna Górska – na obszarze marketingu i administracji.

A skoro sytuacja w Rzeszowie zdawała się nieźle poukładana, rodzina Górskich mogła zacząć rozglądać się za nową inwestycją. Dość szybko padło na Lublin. Co ciekawe, dealerstwa Audi, Skody i Volkswagena w Świdniku k. Lublina chodziły po głowie właścicielom Autorudu już wcześniej. – O transakcji rozmawialiśmy jeszcze z poprzednim właścicielem firmy, panem Markiem Danelczykiem. Wówczas ubiegła nas Grupa PTH. Minęło trochę czasu i mniej więcej w połowie 2018 r. znów zaczęliśmy sondować możliwość zakupu lubelskich dealerstw, tym razem już z właścicielem Grupy PTH – mówi Stanisław Górski.

Negocjacje trwały długo, dodatkowo w marcu 2020 r. nałożyła się na nie pandemia, ale ostatecznie, w czerwcu 2020 r. został podpisany akt notarialny, na mocy którego Autorud Rzeszów nabyło 100 proc. udziałów w dwóch spółkach, znanych na rynku pod wspólną nazwą Autohaus Otto. W ramach pierwszej spółki funkcjonowały dealerstwa Audi i Volkswagena, w ramach drugiej – dealerstwo Skody. Tym samym Autorud Rzeszów wzbogacił się o swoją pierwszą autoryzację sprzedażową najbardziej wolumenowej marki koncernu Volkswagena (w Rzeszowie firma posiada od lat tylko serwis czeskiego brandu).

Ostatnią – jak na razie – „nowością”, którą może się pochwalić wywodzący się z Podkarpacia dealer, jest zmiana nazwy: od listopada 2020 r. cała grupa funkcjonuje pod zupełnie nowym brandem: G&G Auto. – G&G to skrót od „Górski & Górscy”. Nie chcieliśmy dawać w nazwie pełnych nazwisk, ale też szukaliśmy sposobu, aby z nich zupełnie nie zrezygnować. Rozpisałem nawet wśród załogi konkurs na najlepszą nową nazwę… Jak oceniamy efekt? Myślę, że krótsza i bardziej nowoczesna forma po prostu brzmi i wygląda lepiej, także w internecie i graficznie, jako logo – tłumaczy Stanisław Górski. Słowo „Auto” ma oczywiście podkreślać „corową” działalność firmy, ale obok nazwy G&G Auto pojawiły się także submarki: G&G Autodetaling oraz G&G Classic (więcej o tych inicjatywach za chwilę).

Stanisław Górski nie ukrywa, że o wejściu na rynek lubelski myślał jeszcze przed podziałem Grupy Autorud. Ostatecznie udało się zrealizować transakcję w 2020 r.

UKŁADANIE PO SWOJEMU

Oddziałami G&G Auto Lublin zarządza od początku Piotr Górski. By być bliżej firmy, przeprowadził się on na stałe z Rzeszowa do Lublina. – Tata uczył mnie zawsze, że zarządzanie na odległość nie zdaje w tej branży egzaminu. Codzienne dojazdy nie wchodziły w grę, stąd decyzja o zamieszkaniu na Lubelszczyźnie – mówi prezes G&G Auto Lublin.

I o ile po podziale Autorudu większość rzeczy w Rzeszowie zostało po staremu, to po wejściu do Lublina zarządzający G&G Auto zaczęli zmieniać sporo. – Zastaliśmy tu tak naprawdę trzy firmy i trzy marki, które plasowały się na mało chlubnych dla siebie pozycjach na lokalnym rynku. Audi zajmowało w premium dopiero 4. miejsce, Volkswagen też był poniżej średniej. Skoda ma w Lublinie dwóch przedstawicieli, więc udziały rynkowe nie pokazują całej prawdy, ale nie zmienia to faktu, że z naszego salonu też sprzedawało się raczej mało – przyznaje Stanisław Górski. Stąd G&G Auto postawiło mocno na działania promocyjno-wizerunkowe, które miały na celu pokazanie klientom, że stacje Skody, Audi i Volkswagena mają nowych właścicieli, i że jakość dealerstw będzie się systematycznie zmieniała na plus.

Za PR-em poszły konkretnie działania operacyjne. Przede wszystkim postawiono na większą centralizację, przenosząc sporą część rozwiązań ze stacji w Rzeszowie. – Zaczęliśmy od ułożenia systemu kontrolingu, który działał w Lublinie trochę ad hoc, do tego w każdym salonie niezależnie od siebie. Wdrożyliśmy więc system raportowania bardzo zbliżony do tego, który działał u nas od lat, a w którym raporty z bieżącymi wskaźnikami sprzedaży czy efektywności są przygotowywane codziennie. Podobnie było z finansowaniem: większa systematyzacja, skupienie się na współpracy z jednym, wiodącym bankiem – zarówno w sprzedaży, jak i w polityce stokowej. Idąc dalej, wzmocniliśmy dział samochodów używanych, który funkcjonował w bardzo ograniczonej formie: pracowały w nim 2 osoby, dziś to już 6 ludzi – opisuje „nowości” wdrożone w pierwszym roku działalności w Lublinie Piotr Górski. Ponadto scentralizowano m.in. sprzedaż internetową (głównie pod względem magazynu części), zamówienia oraz księgowość (do niedawna każda marka posiadała swoją).

Wdrażając zmiany, udało się uniknąć większych zwolnień. Jak przekonuje szef lubelskich oddziałów G&G Auto, w przejętych dealerstwach pracuje dzisiaj ponad 90 proc. „zastanej” załogi. Co nie znaczy, że zespół nie został personalnie wzmocniony, grupa zwiększyła bowiem liczbę zatrudnionych w większości działów (redukcja dotyczyła w zasadzie wyłącznie księgowości). – W ciągu pierwszego miesiąca zatrudniłem 25 dodatkowych osób. Ważnym ruchem było wyodrębnienie stanowisk kierowniczych w miejscach, które wcześniej nie miały ich w swojej strukturze. Mam na myśli choćby serwis blacharsko-lakierniczy czy dział handlowy w Volkswagenie. Generalnie sprawdza się nam model zarządzania z kierownikami, stąd każdy salon i każdy serwis – tak w Lublinie, jak w Rzeszowie – ma obecnie swojego szefa. Niezależnie od tego w strukturze naszej grupy funkcjonują też w każdym mieście dyrektorzy: handlowi, posprzedaży i administracji – mówi Piotr Górski.

Przekładając ten schemat na realia lubelskie, struktura G&G Auto Lublin wygląda – w uproszczeniu – następująco: na górze Piotr Górski jako prezes, następnie jego żona Natalia Nowak-Górska (jako dyrektor administracji, logistyki i marketingu) oraz dyrektor handlowy Dominik Kistowski (rolę dyrektora after salesu pełni póki co sam prezes), zaś na kolejnym szczeblu poszczególni kierownicy – 3 salonów, 3 serwisów mechanicznych, blacharni-lakierni oraz działu samochodów używanych. Łącznie w całej grupie G&G Auto pracuje obecnie 250 osób, w oddziałach lubelskich – około 120.

Piotr Górski, od chwili wejścia G&G Auto do Lublina, zmienił w tamtejszych oddziałach naprawdę sporo. Jak wspomina, zaczął od ułożenia systemu kontrolingu

POMYSŁ NA „KLASYKI”

Piotr Górski to również jeden z pomysłodawców wspomnianej już submarki G&G Autodetailing, która funkcjonuje zarówno w Rzeszowie, jak i Lublinie. – To nasz pomysł na „odświeżanie” i kompleksową pielęgnację aut – na zewnątrz i w środku. Uznaliśmy, że tego rodzaju usługa zyskuje na tyle dużą popularność, że chcemy ją realizować od początku do końca samodzielnie. W ramach grupy wyodrębniliśmy więc osoby, które zajmują się wyłącznie autodetailingiem. Proponujemy m.in. korektę lakieru, powłoki zabezpieczające, kosmetykę i renowację wnętrza pojazdu – opowiada zarządzający lubelskim oddziałem.

O ile jednak G&G Autodetaling posiada kilku „ojców”, to G&G Classic określany jest już jako dziecko niemal wyłącznie Piotra Górskiego. – Nie mogę się nie zgodzić. Zaczęło się od tego, że gdy byłem w liceum, tata kupił mi Garbusa. Od tamtej pory zabytkowe samochody to dla mnie pasja, a od zeszłego roku… trochę też biznes – mówi Górski. Biznesowy etap rozwijania zamiłowania do aut klasycznych też zaczął się od Garbusa, a konkretnie modelu z 1966 r., sprowadzonego z Norwegii. Jako drugi przypłynął do Lublina z Brazylii słynny Volkswagen „Ogórek”. – Ta inicjatywa ma na celu przede wszystkim skupienie wokół naszego dealerstwa miłośników samochodów klasycznych, ze szczególnym naciskiem na marki z Grupy VW. A Lublin, gdzie wystartowaliśmy z projektem, naprawdę żyje „klasykami”. W mieście funkcjonuje nawet prężnie działające stowarzyszenie, do którego już należę. W tym roku planujemy jeszcze dwa zloty, a patrząc na rzecz bardziej od strony biznesowej – uruchomimy niebawem specjalny „garaż” dla aut klasycznych, czyli miejsce, w którym będzie można je serwisować i przechowywać. Bo to dla właścicieli największy problem – opowiada Piotr Górski. Zaś jego ojciec uzupełnia. – Na pewno nie będzie to dla firmy główne źródło przychodu, choć uważam, że całość zepnie się finansowo. Ale prawdziwą wartością dodaną inwestowania w pojazdy zabytkowe jest budowanie społeczności i tworzenie relacji z wartościowymi dla nas, potencjalnymi klientami – mówi.

Co ciekawe, w potencjał zabytkowych samochodów wierzy najwyraźniej również Volkswagen Bank, ponieważ uruchomił on niedawno dla tego segmentu odrębne finansowanie, które można wykorzystać zarówno na zakup, jak i odrestaurowanie auta. – Mówiąc najprościej, to spore ułatwienie dla pasjonatów motoryzacji w spełnianiu swoich marzeń. Dla nas także, bo nie ukrywam, że co roku chcielibyśmy też samodzielnie odrestaurowywać „klasyki”, a później je u siebie sprzedawać – deklaruje Piotr Górski.

ZGODNIE Z TRENDEM

Zmiany przeprowadzone na rynku lubelskim zaczynają dawać efekty. W lipcu 2021 r. Audi awansowało na 3. miejsce wśród lokalnych marek premium. Dział samochodów używanych, który w poprzednim roku sprzedał nieco ponad 200 pojazdów, tym razem idzie na ponad 500. – Ważny jest dla nas przede wszystkim klient miejscowy. I na tym polu też mamy pierwsze sukcesy. Gdy weszliśmy do Lublina, około 40 proc. uśrednionej sprzedaży wszystkich marek stanowiły transakcje poza województwo lubelskie. Dziś to już tylko 20 proc. Inaczej mówiąc, aż 80 proc. nowych samochodów sprzedajemy teraz w regionie – zaznacza Piotr Górski. I świadomie nie podaje prognoz dotyczących wolumenu sprzedaży nowych aut w całym 2021 r. – Tu zdecyduje głównie podaż produktu, bo chętnych na zamówienia, szczególnie w Audi, jest obecnie więcej niż pojazdów na stoku czy nawet planowanej produkcji – podsumowuje.

Plany G&G Auto na najbliższe miesiące to zatem kontynuacja organicznej pracy w oddziałach w Lublinie, a także szybki rozwój segmentu „używek” na obydwu rynkach. A bardziej długofalowo? – Planujemy zbudować nowe blacharnie-lakiernie. Zarówno w Lublinie, jak i w Rzeszowie w nieco większym oddaleniu od salonu. W Lublinie zwolnimy też dzięki temu miejsce na projektowany warsztat samochodów klasycznych. A co poza tym? Chcemy być coraz więksi, bo trendy panujące w naszej branży ewidentnie sprzyjają dużym – kończy Stanisław Górski. Nie trzeba się długo zastanawiać, by odgadnąć, że taka deklaracja oznacza także ciągłą gotowość właścicieli G&G Auto na kolejne transakcje z dealerami.


G&G AUTO
Grupa dealerska należąca do rodziny Górskich, posiadająca salony w Rzeszowie i – od 2020 r. – Lublinie (autoryzacje Volkswagena, Audi, Skody i Seata). Od połowy lat 90. do kwietnia 2018 r. firma działała pod nazwą Autorud (wówczas dwaj główni wspólnicy, Stanisław Górski i Stanisław Sobiło, podzieli swój biznes na dwie odrębne części). W 2020 r. G&G Auto sprzedało blisko 2,8 tys. nowych oraz ponad 1 tys. samochodów używanych, zajmując miejsce w TOP50 zestawień największych polskich dealerów w obu kategoriach pojazdów.

Skontaktuj się z autorem
Tomasz Betka Linkedin
redaktor naczelny miesięcznika "Dealer"
REKLAMA
Zobacz również
Sylwetka firmy
Od zawsze na plusie
Redakcja
28/9/2021
Sylwetka firmy
Używane w DNA
Redakcja
1/7/2021
Sylwetka firmy
Mamy jeszcze sporo pomysłów
Redakcja
24/5/2021
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.