Wydarzenia

Rynek ma się dobrze, ale musimy być ostrożni


Jeśli prawne i biznesowe otoczenie się nie zmieni, rynek premium jest bezpieczny. Ale umacnianie biznesu premium wymaga myślenia zarówno o sprzedaży nowych aut, jak i o posprzedaży oraz autach używanych – mówi Christoph Aringer, prezes zarządu Porsche Inter Auto Polska.

Christoph Aringer, prezes zarządu Porsche Inter Auto Polska
Christoph Aringer, prezes zarządu Porsche Inter Auto Polska

W jaki sposób wasza nowa inwestycja na warszawskim Okęciu wpisuje się w ogólną strategię Porsche Inter Auto dla Polski?

Pracowaliśmy nad tym projektem trzy lata. Kiedy podjęliśmy decyzję, że chcemy być tu obecni, Okęcie było białą plamą na dealerskiej mapie Warszawy. Okęcie leży blisko Mokotowa, dzielnicy, która rozwija się bardzo szybko i w której dealer po prostu musi być obecny. Kiedy decydowaliśmy, wybraliśmy też marki, które tu umieścimy – Audi, Porsche oraz oczywiście Volkswagena. To idealny dobór. I nie ma tu żadnych innych dealerów tych marek, więc cała południowo-zachodnia Warszawa stała się naszym rynkiem.

 

Mówi pan o Warszawie, ale chciałbym też popatrzeć z szerszej perspektywy – na Polskę.

Dla Polski mamy bardzo jasną strategię opartą na idei klastrów. Kiedy weszliśmy na polski rynek, zdecydowaliśmy, w których aglomeracjach chcemy być obecni: w Poznaniu, Warszawie i na południu – na Śląsku i w Krakowie. Mając to w strategii, staramy się wykorzystywać ekonomię skali i efekt synergii. To pozwala nam prowadzić rentowny biznes.

 

Kiedy mówi pan o wybranych miastach, nie trudno dostrzec, czego brakuje i co może być następne. Może coś bliżej morza?

Trójmiasto to interesujący rynek, szczególnie dla marek premium. Ale kiedy mówię o naszej strategii, nie mam na myśli, że chcemy otwierać punkty w danych miastach tylko po to, żeby w nich być. Szukamy potencjału rynkowego. Jeżeli widzimy, że w danym regionie pokrycie siecią dealerską jest wystarczające, to być może inwestowanie w tym miejscu nie ma sensu. Odpowiadając na pańskie pytanie: Trójmiasto jest ciekawe, ale już ma silnych dealerów, którzy w nim działają. W tym momencie koncentrujemy się na Warszawie, Poznaniu i południu kraju. Gdańsk i Trójmiasto są pokryte w stopniu wystarczającym, mówiąc szczerze. W tym momencie. Bo trudno przewidywać, co stanie się w ciągu najbliższych pięciu lat.

 

Ciekawie jest prześledzić wasze portfolio markowe w różnych lokalizacjach. Rzuca się w oczy, że w żadnym ze swoich salonów nie macie SEAT-a. Jest ku temu jakiś powód?

Tak naprawdę bardzo prosty. Weszliśmy na polski rynek w 2012 roku, kiedy przejęliśmy sieć sprzedaży od firmy KPI. Później przejęliśmy też firmę Magro. I te firmy po prostu nie miały SEAT-a.

 

Od jakiegoś czasu spekuluje się w branży, że Porsche Inter Auto chce powiększyć stan posiadania w Krakowie za sprawą wykupienia innego dealera. Czy to prawda? Są takie plany? A może coś już się wydarzyło?

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ jestem związany pewnymi postanowieniami prawnymi. Ale odpowiem tak: Kraków to dla nas ważny region. To miasto ma wielki potencjał rynkowy. I jest tam miejsce dla nowych dealerów. To rynek, któremu się przyglądamy i dla którego mamy plany. To powód, dla którego jesteśmy w Tarnowie, który, mógłby ktoś powiedzieć, jest dosyć niecodziennym wyborem. I oczywiście mamy już jednego dealera w Krakowie, dobrze prosperujący salon Skody. To wszystko wpisuje się w naszą strategię.

 

Jakie jest wasze spojrzenie na kondycję polskiego rynku sprzedaży samochodów, z punktu widzenia zagranicznej firmy?

Statystyki rejestracji pokazują, że skończymy ten rok wynikiem około 500 tysięcy nowych aut. To, czy przejdziemy przez ten próg, zależy od polskiej specjalności – sezonu wyprzedaży, i tego, jakie „cukierki” dostaną klienci kupujący auta w tym czasie. Z biznesowej perspektywy polski rynek ma się bardzo dobrze, ale musimy być bardzo ostrożni. Możemy rosnąć bardzo szybko, ale musimy być pewni, że mamy co trzeba, by dobrze obsługiwać naszych klientów. Musimy zawsze patrzeć w przód. Sprzedać samochód – to jedno, ale serwisowanie tego samochodu to coś zupełnie innego. Jest wiele pytań, które wymagają odpowiedzi. Ilu mamy pracowników do obsługi klientów na rynku posprzedaży? Czy są dobrze wyszkoleni? Czy w firmie działają dobre procesy? To też rzeczy, które wymagają uwagi, nie tylko nowe auta i wolumen sprzedaży. Wolumen to narzędzie do ewaluacji rynku i planowania inwestycji. Ale jestem przekonany, że polski rynek dalej będzie rósł. Być może w nadchodzących latach wzrosty będą trochę mniejsze niż teraz, ale powtórzę jeszcze raz – w czasach takich jak te musimy myśleć o tym, co dzieje się po sprzedaży.

 

Jakie są pańskie prognozy dla Porsche Inter Auto Polska?

Zakładamy, że sprzedamy w 2017 roku 18,5 tysiąca nowych aut i 3 tysiące aut używanych, które są ważnym elementem naszego biznesu. Wykonamy 115 tysięcy zleceń serwisowych. Prognozujemy też, że ten wynik będzie rósł w następnych latach, biorąc pod uwagę, że do tej pory mieliśmy jedną blacharnię, mieszczącą się w Poznaniu. Teraz mamy dwie – nasza nowa blacharnia-lakernia mieści się w Warszawie, w nowym centrum na Okęciu.

 

Załóżmy, że faktycznie przekroczymy w tym roku wolumen sprzedaży 500 tysięcy nowych aut. Myśli pan, że wpłynie to na wizerunek polskiego rynku wśród europejskich grup dealerskich?

Nie. Rynki z największym potencjałem, o których wspomniałem wcześniej, są już dobrze pokryte.

 

Jaka jest pańska opinia o polskim rynku marek premium?

Wiadomo, że segment premium rośnie szybciej niż cały rynek. I myślę, że będzie dalej rósł. Polska gospodarka rozwija się i Polacy zmieniają auta marek wolumenowych na premium. Innym powodem wzrostu sprzedaży aut droższych marek są nowe, interesujące modele finansowania. Nie było takich produktów jeszcze trzy lata temu. Myślę też, że te produkty pozwolą nam ograniczyć import używanych aut. Nowe produkty oparte o leasing pozwalają pozyskiwać dla rynku auta 3- czy 4-letnie, na które jest duży popyt na rynku aut używanych.

 

A co z markami luksusowymi? W waszym portfolio znajdują się Bentley i Lamborghini. Może pan zdradzić wyniki sprzedaży tych marek?

Nie każde sprzedane auto figuruje w statystykach polskich rejestracji, jako że niektóre z nich wyjeżdżają za granicę. Ale Polscy klienci kupują około 30 Bentleyów i 15 Lamborghini rocznie.

 

To wystarczy, by mówić o rentownym biznesie?

Tak, właściwie planujemy kolejne inwestycje. W styczniu otworzymy nowy salon Bentleya w Katowicach.

 

I nie ma żadnych chmur na horyzoncie? Wydaje się, że kogo nie zapyta się o kondycję marek premium i high premium w Polsce, nie słyszy się nic poza optymizmem.

Jeśli prawne i biznesowe otoczenie się nie zmieni, rynek premium jest bezpieczny. Ale umacnianie biznesu premium wymaga myślenia nie tylko o sprzedaży nowych aut, ale też o posprzedaży i autach używanych. Do tego musimy być przygotowani na nadchodzące zmiany. Znaczenia nabierają nowe koncepcje mobilności. Musimy umieć się dostosować i przetrwać.

 

Jednocześnie przecież trudno jest przewidzieć efekt, kiedy tyle rewolucji w motoryzacji dzieje się jednocześnie. Mamy auta elektryczne, autonomiczne, napędzane wodorem… Nie wiadomo, czyje będzie na wierzchu.

Kiedy ściąga pan na swój telefon sto aplikacji, to ilu z nich będzie używał pan po miesiącu? Może jednej. Jeśli ma się doświadczenie w tej branży, to można przewidzieć, co jest „do zrobienia” i co rzeczywiście może się ziścić. Jestem przekonany, że dużą rolę odegrają samochody elektryczne. Widzę, że to nadchodzi. Każdy producent wytwarza auta elektryczne i hybrydy typu plug-in, więc w tę stronę to zmierza. Kiedy samochody elektryczne będą dominować? Nie wiem tego, nikt nie wie. Ale będzie presja w tym kierunku. Musimy być mądrzy i szukać szans na biznes. Jeśli jeden model biznesowy podupadnie, to może otworzyć nowy? Jeśli samochody elektryczne nie będą potrzebowały dużo obsługi, to może zarabiać na ładowaniu? By przetrwać, musimy być gotowi.