Wydarzenia

Pół roku za nami. 600 tysięcy zagrożone?


Pierwsze sześć miesięcy 2018 r. rynek zakończył wynikiem 305,5 tys. rejestracji, co oznacza wzrost o 10,4 proc. Nieco wyższa dynamika wzrostu cechuje segment samochodów osobowych (+10,5 proc.; pojazdy dostawcze urosły o 9,6 proc.). Jak wyniki pierwszego półrocza wpisują się w opublikowaną przez nas na początku roku prognozę sprzedaży, którą przygotowujemy na bazie planów sprzedażowych importerów?

Dla przypomnienia: szacowaliśmy, że w 2018 r. łączna liczba rejestracji wyniesie 632,6 tys. szt. Od stycznia do czerwca zostało zrealizowane dokładnie 48,2 proc. tego planu. Co to oznacza? To zależy. Gdyby bazować wyłącznie na danych historycznych (za lata 2004-2017), widać, że aż dziesięciokrotnie w pierwszej połowie notowano więcej rejestracji niż w drugiej połowie roku. Średnio przez sześć pierwszych miesięcy rejestrowane było średnio 51,4 proc. całorocznego wolumenu. Gdyby w 2018 r. miało być identycznie, oznaczałoby to, że rynek nie tylko nie osiągnie 632 tys., ale że łączna liczba rejestracji nie dojdzie nawet do pułapu 600 tys. szt., a ostateczny wynik „zakręci się” w okolicach 595 tys. Czterokrotnie druga połowa roku była jednak lepsza niż pierwsza i istnieją co najmniej dwa czynniki, które wskazują, że w 2018 r. możemy być świadkami właśnie takiego scenariusza. Pierwszy z nich to oczywiście zbliżający się termin wejścia w życie normy WLTP, związana z tym fala wyprzedaży i samorejestracji. Drugi to plany ministerstwa finansów, które zapowiada wprowadzenie limitu kosztów podatkowych w leasingu w wysokości 150 tys. zł oraz ograniczenie do 75 proc. możliwości zaliczenia kosztów związanych z nabyciem i eksploatacją auta. Zmiany w prawie miałyby wejść w życie już 1 stycznia 2019 r. Jeśli by tak się stało, to niewykluczone, że jesienią część klientów firmowych przyspieszy swoje decyzje zakupowe, co spowodowałoby z kolei wzrost sprzedaży. Oczywiście dla dealerów najistotniejsza pozostaje nie wielkość rynku, ale rentowność. Lipcowo-sierpniowa fala samorejestracji nie daje raczej szans na wygenerowanie wyższych marż. Ale być może inaczej byłoby w przypadku jesiennych, „przyspieszonych” transakcji?