Wydarzenia

Opel pozostanie niemiecki i niezależny


O planach sprzedażowych na najbliższe miesiące, wyzwaniach związanych z elektryfikacją i przyszłości funkcjonowania sieci dealerskiej Opla, będącego częścią Grupy PSA – opowiada Grzegorz Handzlik, dyrektor marki Opel


Grzegorz Handzlik, dyrektor marki Opel

Zacznę od pytania o plany na 2019 r. Z państwa sieci dealerskiej dotarły do nas sygnały, że planują państwo okazałe wzrosty – zarówno w segmencie samochodów osobowych, jak i dostawczych. Dzięki czemu będą one możliwe?

W komunikacji zewnętrznej nigdy nie komentujemy szczegółów dotyczących naszych celów sprzedażowych. Faktycznie mamy jednak ambitne cele, odzwierciedlające ogromną ofensywę modelową, którą prowadzi obecnie Opel. Plany wynikają również z aktualnej pozycji na rynku. W bardzo ważnych segmentach B, C i D, w których naszą markę reprezentują – odpowiednio – modele Corsa, Astra i Insignia, osiągamy udziały zdecydowanie wyższe niż nasza średnia liczona dla wszystkich segmentów. Wprowadzamy jednak modele, które podniosą nasze wyniki w obszarach rynku, w których do tej pory nie byliśmy obecni. Mam tu na myśli między innymi kategorię mniejszych crossoverów „B”. Klientom poszukującym aut tej wielkości możemy zaproponować Mokkę X, a od niedawna także Crosslanda X. Te dwa modele z pewnością przyczynią się do zwiększenia udziałów Opla na całym rynku. Nie można zapominać o modelu Grandland X, który jest naszym reprezentantem w kategorii kompaktowych crossoverów, czyli drugim największym segmencie na całym rynku. Grandland X powinien pomóc nam mocno zwiększyć sprzedaż, a w konsekwencji także osiągnąć wyższy udział rynkowy niż w 2018 r.

Wzrosty zaplanowali państwo także w segmencie samochodów dostawczych.

Tak, ponieważ sprzedaż pojazdów użytkowych również mamy już doskonale rozwiniętą. W tym roku do sprzedaży wchodzi nowy Opel Vivaro – zarówno w wersji osobowej, jak i komercyjnej odmianie furgon. Jego premiera na pewno przyczyni się do dalszych wzrostów Opla w tym obszarze pojazdów. Nie zapominajmy, że niedawno wprowadziliśmy na rynek całkowicie nowy model Combo. Do tej pory w tym segmencie zaznaczaliśmy swoją obecność, ale gdybym powiedział, że byliśmy tam znaczącym graczem, byłoby to stwierdzenie nieco na wyrost. Reasumując, podstawą naszych planów, które zakładają wyższy wzrost niż całego rynku, jest bardzo mocna pozycja w tradycyjnych – że tak je nazwę – segmentach, gdzie Opel już od wielu lat ma silną ofertę, oraz ofensywa modelowa w obszarach, w których do tej pory nie byliśmy obecni. Wyniki z dwóch pierwszych miesięcy 2019 r. pokazują, że jesteśmy na dobrej drodze, by ambitne cele zrealizować. Nasze udziały rynkowe wzrosły z poziomu 6,5 proc. do 6,7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.

Zastanawiam się, jaki wpływ na wzrost poziomu sprzedaży Opla może mieć program Drive Plan. O tym, że jest on doceniany na rynku, świadczą branżowe nagrody, które dzięki niemu zdobywa państwa marka.

Nie mogę zdradzać statystyk sprzedażowych programu Opel Drive Plan, ale mogę powiedzieć, że to już znaczący i rozwijający się segment sprzedaży. Bardzo zależy nam, by dzięki niemu pozyskiwać jeszcze więcej klientów biznesowych. W przyszłości zaoferujemy podobny produkt – bazujący na usłudze wynajmu opartej o wartości rezydualne gwarantowane przez stroną trzecią – również dla klientów detalicznych. Prace związane z tą ofertą są bardzo zaawansowane i myślę, że w drugiej połowie roku będziemy znali już znacznie więcej szczegółów nowego produktu. Wkrótce zatem także klienci indywidualni – podobnie jak dziś firmowi – będą mogli cieszyć się z użytkowania samochodu ze stałą ratą, która uwzględnia także obsługę serwisową i – opcjonalnie – ubezpieczenie oraz opony.

Rozmawiamy przy okazji prezentacji koncepcyjnego samochodu elektrycznego. Jaki jest zatem pomysł marki Opel na pojazdy bezemisyjne, zwłaszcza biorąc pod uwagę specyfikę polskiego rynku i wciąż niewielki udział „elektryków” w ogólnej liczbie rejestracji?

Jestem przekonany, że segment samochodów elektrycznych w Polsce będzie się rozwijał, choć być może nie tak szybko jak w Europie Zachodniej. Jednak moment, w którym samochody elektryczne będą miały zdecydowanie większe znaczenie dla całości wolumenu, prędzej czy później nadejdzie. Dziś cała branża musi uporać się z dużym szokiem, jaki spowodowały nowe normy emisji spalin. Samochody elektryczne oraz niskoemisyjne są pewnym pomysłem, by ten szok złagodzić. Jako marka Opel jesteśmy przygotowani na wiele scenariuszy – także taki, że normy emisji spalin będą zdecydowanie ostrzejsze niż dziś. Nie rezygnujemy z żadnego źródła napędu. Nadal będziemy oferować wydajne silniki benzynowe, a także czyste silniki Diesla. Chciałbym podkreślić, że byliśmy jednym z pierwszych masowych producentów samochodów w Europie, który w ubiegłym roku – przy rozpoczęciu obowiązywania normy Euro 6.2 – w przypadku zdecydowanej większości wersji silnikowych był w stanie od razu zapewnić pojazdy spełniające najbardziej wyśrubowane wymagania. To pokazuje, że jesteśmy gotowi na wyzwania pojawiające się na rynku. Równie dobrze będziemy przygotowani na cele związane z elektryfikacją i niskoemisyjnością samochodów. Do 2024 r. każdy oferowany przez nas model osobowy będzie posiadał wersję zelektryfikowaną. W zależności od segmentu będzie to albo hybryda typu plug-in, albo w pełni elektryczny samochód.

Jak elektryfikacja wpłynie na kształt standardów dealerskich? Gdy będą państwo posiadali w ofercie auta elektryczne, to czy każdy serwis będzie musiał być przystosowany do ich obsługi?

Wyzwania dotyczą wszystkich. Zarówno producenta, który musi dostosować technologię i produkty do oczekiwań klientów, jak i sieci dealerskiej. Wspólnie z dealerami pracujemy nad programami, dzięki którym jak najszybciej będą mogli oni zaoferować pełną obsługę wszystkich samochodów elektrycznych i niskoemisyjnych. Oznacza to, że jeśli w przyszłym roku zobaczymy na naszych drogach pierwsze zelektryfikowane samochody Opla, to oczywiście dealerzy będą w pełni przygotowani do ich serwisowania i ładowania. Standard będzie dotyczył w takim samym stopniu wszystkich obiektów Opla – zarówno tych istniejących, jak i tych, które dopiero mają powstać.

Kolejnym filarem marki Opel jest niemieckość. Tymczasem od kilkunastu miesięcy są państwo częścią wywodzącego się z Francji koncernu PSA. Czy Opel zachował własną kulturę korporacyjną czy zyskał trochę cech marek francuskich?

Bez wątpienia pozostajemy niemiecką marką, która opiera się na takich samych wartościach, jak przed wejściem w struktury PSA. Niezmiennie stawiamy na jakość obsługi klienta i sprzedaż. Rozwój sprzedaży jest z kolei niemożliwy bez dobrze funkcjonującej, zyskownej sieci dystrybucji, czyli stacji dealerskich. Rynek jest coraz bardziej wymagający i rozwiązania, które w przeszłości gwarantowały sukces sprzedażowy i ekonomiczny, dziś mogą być nieskuteczne. Musimy być więc aktywni w poszukiwaniu nowych sposobów generowania sprzedaży. Dlatego stawiamy na rozwój portfolio modeli, wykorzystywanych technologii oraz dostępnych programów serwisowych czy finansowania. To wszystko powoduje, że nasz biznes staje się coraz bardziej kompleksowy. Nie wystarczy już – jak jeszcze dwie dekady temu – konsekwentne wykonywanie paru prostych czynności. Dziś biznes – zarówno nasz, jak i naszych dealerów – składa się z kilkunastu, coraz bardziej skomplikowanych, elementów. Staramy się prowadzić go przez dialog, by wzajemnie wyjaśniać sobie oczekiwania i przyszłość.

Czy jeśli chodzi o zasady funkcjonujące w relacjach z dealerami w Oplu, będą funkcjonowały dotychczasowe zasady, czy będą one zunifikowane w sieciach wszystkich marek wchodzących w skład Grupy PSA?

Jestem zwolennikiem zasady dzielenia się najlepszymi praktykami. Oznacza to, że będziemy podpatrywać najlepsze rozwiązania stosowane przez inne marki w ramach grupy. Działa to też w drugą stronę. Zarówno w skali europejskiej, jak i krajowej osoby odpowiedzialne za marki Citroen, Peugeot i DS chętnie korzystają z naszych „oplowskich” doświadczeń. Przepływ informacji i najlepszych rozwiązań odbywa się w obu kierunkach. Wszyscy korzystamy z efektu synergii. Mam nadzieję, że w efekcie współpraca z importerem będzie oceniana lepiej zarówno przez dealerów Opla, jak i Citroena, Peugeota czy marki DS.

Na koniec spytam jeszcze o sieć dealerską marki Opel. Jak będzie się ona zmieniała w najbliższych miesiącach?

Nasza strategia nie zakłada znacznych zmian w wielkości sieci dealerskiej. Staramy się, by dealerzy pracowali na rynkach, które są w stanie faktycznie obsłużyć i wygenerować na tej działalności zysk, który pozwoli im na utrzymanie odpowiedniego standardu. Wynika on z oczekiwań klientów związanych z serwisem czy poziomem obsługi. Uczciwie mówimy dealerom, że podstawą działania jest zyskowna sprzedaż, a kluczem do jej osiągnięcia – jak najwyższa jakość obsługi klienta. Jeżeli dany podmiot ma z takim funkcjonowaniem problemy, to pewnie lepiej współpracę zakończyć. Natomiast nasza sieć dealerska ma olbrzymie doświadczenie, długą tradycję i wysoki poziom obsługi klienta. Jesteśmy zadowoleni ze współpracy z tymi partnerami, z którymi mamy podpisane umowy.

A czy w przyszłości koncernowa współpraca na linii Opel-Citroen-Peugeot może zejść na poziom dealerski? Czy należy się spodziewać, że w najbliższych latach dealerzy Opla będą też pozyskiwali autoryzacje marek Citroen lub Peugeot?

To pytanie bardziej do zarządzających sieciami Citroena i Peugeota. Jako przedstawiciel Opla mogę powiedzieć, że jeśli na jakimś rynku nie jesteśmy reprezentowani i nie jesteśmy w stanie wypełnić tej luki w oparciu o dotychczasową sieć Opla, jesteśmy gotowi do rozmowy z każdym partnerem, który zapewni nam odpowiednią reprezentację i poziom profesjonalizmu. W naturalny sposób możemy rozglądać się za partnerami w obrębie koncernu. Można założyć, że gdyby zaszła konieczność uzupełnienia sieci o dealera, który dziś nie jest związany z naszą marką, to w pierwszej kolejności spojrzymy na kandydatów z sieci Citroena i Peugeota. Natomiast fakt, że Opel jest częścią koncernu PSA, niczego tu nie determinuje. Zależy nam przede wszystkim na kontynuacji budowy silnej i niezależnej sieci dealerskiej.