Wydarzenia

(Nie)klasyczny biznes


Wymagający, ale dający satysfakcję – mówią dealerzy o biznesie opartym na „klasykach”. Czy to działalność dla każdego? I czy da się na niej zarobić?

Rynek samochodów klasycznych i zabytkowych rozwija się w Polsce coraz dynamiczniej. Istnieje coraz więcej firm, które specjalizują się w sprowadzaniu, renowacji i sprzedaży pojazdów z minionego stulecia. Swoich sił na tym polu próbują także dealerzy. Bardzo na poważnie „klasykami” zajęła się firma Duda-Cars, dealer marki Mercedes-Benz z salonami w Poznaniu, Wrocławiu i Lesznie. Około 1,5 roku temu dealer wzbogacił swoją działalność (samochody osobowe, dostawcze, campingowe, serwis aut ciężarowych i autobusów) o auta klasyczne, uruchamiając projekt o nazwie Legends. Nie mogło być inaczej – w przypadku tego rodzaju biznesu punktem wyjścia musiała być pasja. – Projekt powstał z inicjatywy właściciela dealerstwa, który jako prawdziwy pasjonat klasycznej motoryzacji zawsze marzył o tym, by przy samochodach nowych i używanych otworzyć sprzedaż aut klasycznych. Od pomysłu do realizacji przeszliśmy bardzo szybko – mówi Jakub Dehnel, kierownik sprzedaży Legends.

Projekt koncentruje się głównie na Mercedesach z lat 60. 70. 80. i 90. Jednak dealer nie zamyka się na samochody rocznikowo. – Jesteśmy otwarci także na auta z nowszych lat produkcji, które zostały wyprodukowane w limitowanej serii. Przykładem może być tu Mercedes-Benz SLR McLaren, który wyszedł w niewielkiej ilości. Auto traktowane jest już jako kolekcjonerskie. I mimo że zostało wyprodukowane w latach 2000., również zaliczamy je do „klasyków” – wyjaśnia Dehnel. Ceny klasycznych Mercedesów oferowanych przez Duda-Cars zaczynają się od 20 tys. zł, górna granica w zasadzie nie istnieje. W pierwszym roku od uruchomienia projektu dealer sprzedał blisko 100 „klasyków”.

 

Na większą  skalę

Przedsięwzięcie firmy Duda-Cars obecnie zlokalizowane jest głównie w Poznaniu. Na placu przed salonem Mercedesa przy ul. Ptasiej znajduje się około 70 „klasyków”. Dodatkowo w salonie – przy ekspozycji nowych samochodów – stoją jedno lub dwa auta klasyczne. Mała ekspozycja mieści się także w oddziale firmy we Wrocławiu. – Zgodnie z naszą polityką staramy się mieć większość samochodów na miejscu, i tym chcemy się wyróżniać. Zależy nam, żeby każdy zainteresowany mógł zobaczyć, poczuć i przejechać się oferowanym przez nas autem. Wiadomo, że przy tego rodzaju samochodach czynniki wpływające na zakup są inne niż w przypadku „zwykłych” aut osobowych – wyjaśnia Jakub Dehnel. I dodaje, że zdarza się, że dealer pozyskuje auto również na życzenie klienta. – Jeśli ma on dla nas jakieś ciekawe wyzwanie, szuka interesującego samochodu, a my jesteśmy w stanie mu pomóc, to oczywiście realizujemy takie zamówienia – mówi kierownik sprzedaży projektu Legends.

Samochody z kolekcji Legends firma Duda-Cars prezentuje przede wszystkim w Poznaniu i we Wrocławiu. Na początku przyszłego roku „klasyki” przeprowadzą się do nowego obiektu w Golęczewie, który dealer buduje z myślą o samochodach dostawczych i klasycznych

 

Na początku przyszłego roku samochody klasyczne z Poznania przeprowadzą się do nowej lokalizacji – do podpoznańskiego Golęczewa, gdzie dealer buduje salon dla dostawczaków i właśnie dla „klasyków”, którymi planuje zająć się na jeszcze większą skalę. – Będziemy mieli tam pełną ekspozycję w salonie, profesjonalny serwis i blacharnio-lakiernię, czyli kompleksowy zakres usług związanych z „klasykami” – zaznacza Dehnel. Choć dealer szykuje się z mocną ofensywą na nowy obiekt, już teraz może pochwalić się zespołem stworzonym specjalnie „pod klasyki”. Obecnie tworzą go: osoba odpowiedzialna za zakup aut („zakupowiec”), handlowiec i mechanicy w serwisie dedykowani samochodom klasycznym. Nie bez powodu Jakub Dehnel zaznacza, że jest to zgrany zespół osób, którego podstawą pracy jest pasja.

W przypadku „klasyków” nie lada wyzwaniem, a jednocześnie kluczem do sukcesu, jest pozyskanie odpowiednich aut. W jaki sposób robi to firma Duda-Cars? – Cały czas śledzimy aukcje, które dzieją się na całym świecie. Mamy także zaprzyjaźnione osoby, które informują nas o ciekawych samochodach na sprzedaż. W naszej ofercie są auta z USA, Japonii i praktycznie z całej Europy. Geograficznie nie mamy żadnych ograniczeń. Na bieżąco monitorujemy rynek, sprawdzamy, podróżujemy i staramy się, żeby nie uciekły nam interesujące okazje. To bardzo ciekawa praca, ale z drugiej strony niezwykle angażująca – opowiada Jakub Dehnel.

Renowację nabytych aut dealer przeprowadza we własnym zakresie. Klienci zewnętrzni będą mogli skorzystać z tej usługi w nowym salonie w Golęczewie. Jednak już teraz zainteresowani mogą skorzystać z serwisu dedykowanego klasycznym Mercedesom. Części do tego rodzaju aut dealer pozyskuje z różnych źródeł. – Specjalizujemy się w Mercedesie, więc sporym ułatwieniem jest to, że jesteśmy dealerem nowych samochodów tej marki. Możemy więc korzystać z całej bazy części nowych Mercedesa – zwraca uwagę Jakub Dehnel. Ponadto, aby sprostać wyzwaniu zapotrzebowania na części do rzadkich modeli aut, zespół Legends monitoruje i skupuje z rynku części do „klasyków” (ale nie tylko, bo także gadżety, akcesoria, instrukcje obsługi czy książki serwisowe związane z „klasykami”). – Oczywiście nie jesteśmy w stanie wychwycić wszystkiego, ale w większości przypadków tego rodzaju elementy staramy się skupować po to, aby budować własny skład części, a także by mieć te elementy chociażby na wzór, gdy kiedyś zabraknie ich na rynku – zaznacza kierownik sprzedaży projektu Legends.

Duda-Cars nie tylko sprzedaje „klasyki”, ale samodzielnie je odnawia i serwisuje. Zajmują się tym dedykowani autom klasycznym pracownicy

 

Jakub Dehnel opowiada także o promocji „klasyków”. Przekonuje, że w przypadku tego typu aut bardzo ważną rolę odgrywają tradycyjne formy, takie jak targi pojazdów klasycznych/zabytkowych. – W tym roku pierwszy raz pokażemy się na targach za granicą – planujemy udział w październikowych targach Motorworld Classics Berlin – także tutaj odkrywamy nowe rynki, jeśli chodzi o naszych zachodnich sąsiadów – mówi Jakub Dehnel. Dealer angażuje się także w różnego rodzaju eventy, współpracuje z klubami Mercedesa oraz – rzecz jasna – promuje swoje samochody w internecie (m.in. na stronie Giełdy klasyków). Na Facebooku prowadzi profil projektu Legends, który obserwuje ponad 1,5 tys. osób. Firma Duda-Cars pracuje także nad uruchomieniem nowoczesnej strony internetowej poświęconej „klasykom”, na której będą ukazywały się także światowe newsy publikowane w witrynie Mercedes Classic.

 

Wysiłek nagrodzony

Nietrudno się domyślić, że nakłady związane z biznesem opartym na „klasykach” do najmniejszych nie należą – w grę wchodzą przede wszystkim koszty związane z pozyskiwaniem, transportem aut, ich renowacją i serwisem, a także z zaangażowaniem pracowników. Potwierdza to przedstawiciel firmy Duda-Cars. – Jest to biznes, w który trzeba włożyć dużo czasu i środków. Potrzebna jest także cierpliwość. Natomiast pożądane efekty przychodzą – przekonuje Jakub Dehnel. Choć klientami „klasyków” jest inna grupa niż nabywcy nowych aut, wartością dodaną rezultatów finansowych może być także „przepływ” klientów, który bądź co bądź finalnie również sprowadza się do finansów. – Mieliśmy przypadek, w którym klient kupił w dziale nowych samochodów Klasę S, a u nas – w dziale „klasyków” – dokupił S Klasę model 111 z lat 60., bo chciał mieć taki komplet. Czasami działa to też w drugą stronę. Zdarzyło nam się sprzedać klasycznego Mercedesa klientowi, który jeździł autami innej marki, ale stwierdził, że z tego klasycznego samochodu jest na tyle zadowolony, że dokupił sobie nowego Mercedesa – opowiada Dehnel.

Zapytany o wskazówki dla dealerów, którzy myślą o tego rodzaju działalności, podkreśla, że kluczowe jest stworzenie odpowiedniego zespołu, który będzie zajmował się tym biznesem, czyli zebranie grupy pasjonatów, którzy będą wykonywali swoje zadania z prawdziwym zaangażowaniem. – Ponadto dealer musi mieć świadomość, że jest to biznes zupełnie inny niż samochody nowe czy używane. W związku z tym, nie możemy przykładać tu żadnych kalek, czy wzorców, ponieważ szybko skończy się nam cierpliwość lub biznes po prostu się nie uda – tłumaczy kierownik projektu Legends.

Podobnego zdania jest Paweł Wadowski, współzarządzający Grupą Wadowscy, która ponad rok temu uruchomiła brand „Wadowscy Klasyczne”. – Ten biznes bez włożenia serca nie ma racji bytu. To bardzo specyficzna branża. Wymaga czasu, pietyzmu czy zupełnie innego sposobu rozliczania czasu pracowników. Specyficzna jest także grupa odbiorców, która porozumiewa się na trochę innych częstotliwościach niż pragmatyzm – przekonuje Wadowski. Zwraca on jednocześnie uwagę na rozwijający się w Polsce rynek „klasyków” i coraz większy popyt na tego rodzaju samochody. – Jest wiele osób, które interesują się „klasykami” z powodu pasji, ale coraz więcej jest też osób, a nawet firm, które traktują te auta jako lokatę kapitału, tak jak inwestycje w dzieła sztuki czy nieruchomości, bo jak wiadomo – w przeciwieństwie do współczesnych samochodów – „klasyki” z upływem czasu jeszcze bardziej zyskują na wartości – zaznacza współwłaściciel Grupy Wadowscy.

Pełną ofertę samochodów klasycznych Wadowscy prezentują głównie w internecie. Z kolei fizyczną lokalizacją brandu „Wadowscy Klasyki” jest salon w Nowym Sączu, gdzie firma prowadzi sprzedaż samochodów używanych („Wadowscy Używane”). – Salon w Nowym Sączu buduje świadomość marki i działa dobrze wizerunkowo. Jednak z racji tego, że kierujemy nasze samochody do klientów z całej Polski, interakcja z klientem zaczyna się głównie w internecie. Gdy klient chce obejrzeć auto na żywo, zapraszamy go do naszego salonu w Nowym Sączu. Posiadanie profesjonalnego miejsca do prezentacji auta jest więc bardzo istotne – opowiada Paweł Wadowski. Dla jego firmy „sprzedaż” klasyków to działalność dodatkowa, generująca dodatkowe zyski, połączona w pierwszej kolejności z realizacją pasji. Jak zaznacza Wadowski – oczywiście na ile to możliwe – osobiście stara się nadzorować proces zakupu każdego auta i ewentualnej późniejszej renowacji.

 

Nie tylko sprzedaż

Samochody klasyczne mogą stanowić jedną z głównych działalności dealera, być jej uzupełnieniem, ale mogą także pełnić funkcję wizerunkową czy promocyjną. O tym ostatnim znaczeniu mówi Tomasz Walbiner, prezes krakowskiej firmy ANWA Toyota Aleja Pokoju, która jest w posiadaniu dwóch samochodów klasycznych. Są to: Toyota Land Cruiser FJ40 z 1980 r. oraz jedyna w Polsce Toyota Sports 800 – pierwsze sportowe auto Toyoty z 1966 r. W tym przypadku również nie będzie niespodzianką, że pojawienie się tych samochodów w krakowskim dealerstwie wynikało z osobistej pasji jego właściciela. – Traktujemy te samochody jako nasze „maskotki”, oryginalny element wizerunkowy i ciekawostkę dla klientów, którym chcieliśmy pokazać, jak wyglądały kiedyś auta Toyoty – zaznacza Tomasz Walbiner. I dodaje, że „klasyki” w rozumieniu biznesowym nigdy nie były obszarem zainteresowań jego firmy. – Auta te wymagają zupełnie innego podejścia niż nasza główna działalność, czyli samochody współczesne. Trzeba przy tym zaznaczyć, że na rynku nie ma zbyt dużo zabytkowych aut Toyoty, z którą jesteśmy związani – wyjaśnia prezes dealerstwa ANWA.

Ciekawy sposób na realizację pasji związanej z „klasykami” znalazł także Andrzej Drewnikowski, którego od dziecka wyróżniało zamiłowanie do motoryzacji. Dealer marek Peugeot, Citroen i Mitsubishi postanowił kolekcjonować samodzielnie odnawiane zabytkowe pojazdy. Z czasem przekształcił kolekcję w prywatne muzeum w Goleniowie, czyli mateczniku jego dealerskiej działalności.

Jak widać, „klasyki” mogą być wykorzystane przez branżę na różne sposoby. Liczy się przede wszystkim pomysł. Jeśli
dealer nastawia się tu na zyski, powinien dobrze przeanalizować i zaplanować swoje działania, bo jak zaznaczają dealerzy zajmujący się sprzedażą „klasyków”, biznes ten nie „wypali” bez zamiłowania, odpowiedniej wiedzy i zaangażowania. W dobie innowacji, nawiązujące do przeszłości, oryginalne dobra są coraz bardziej w cenie – biznes wydaje się zatem perspektywiczny.