Wydarzenia

Jak żyć z podzieloną płatnością?


Mechanizm split payment zaczął obowiązywać wraz z początkiem lipca. I choć podzielona płatność to dla dealerów przede wszystkim utrudnienia, nowej formuły nie należy się bać. Trzeba nauczyć się, jak z nią żyć.

Choć o formule split payment w ostatnich miesiącach mówiono i pisano już wiele, warto pokrótce przypomnieć podstawowe zasady jej działania. Dotąd każdy z dealerów dysponował co najmniej jednym rachunkiem bankowym. 1 lipca 2018 r. każdy bank, w którym dealer posiada konto, utworzył dodatkowy wydzielony rachunek VAT-owski. Jest on potrzebny, ponieważ od początku lipca nabywca ma prawo dokonać zapłaty za fakturę na rzecz przedsiębiorcy w formule podzielonej płatności. Jeśli skorzysta z tej możliwości, to kwota podatku – całość lub część – trafi na wspomniany rachunek VAT kontrahenta. Z kolei kwota odpowiadająca wartości sprzedaży netto – znowu: w całości lub części – trafi na jego standardowy rachunek bankowy, przy czym może zostać ona rozliczona w inny sposób – poprzez płatność gotówkową lub kompensatę.

Wielu dealerów długo uważało, że mechanizm podzielonej płatności ich nie dotknie albo przekonywało, że nie będzie go stosowało. W ustawie zapisano bowiem dobrowolność stosowania nowych przepisów. Jak zauważa Daria Zawrotniak, dyrektor finansowy Voyager Group, dealerstwa marek Alfa Romeo, Jeep i Mazda z Poznania, dobrowolność jest jednak pozorna. – W praktyce podzielona płatność przypomina łańcuszek św. Antoniego. O kontynuacji rozsyłania łańcuszka za każdym razem decyduje jego nadawca. Z kolei o tym, czy zastosować formułę split payment przy płaceniu każdej pojedynczej faktury rozstrzyga nabywca. Jeśli prześle on dealerowi kwotę netto na rachunek główny, a kwotę VAT na wydzielony rachunek, dealer nie będzie mógł wyrazić sprzeciwu – mówi. Jej zdaniem split payment może przypominać kulę śnieżną. Wystarczy, że część przedsiębiorców zacznie realizować rozliczenia miedzy sobą, dzieląc płatność, a niejako wymusi stosowanie tej formuły na pozostałych.

 

Środki zamknięte na kłódkę

Marta Szafarowska przypomina, że płatności w formule split payment mogą odbywać się wyłącznie w odniesieniu do opłat realizowanych przelewem. Gdy klient dokonuje zapłaty przy użyciu karty, cała kwota trafi na konto dealera

Co upowszechnienie mechanizmu split payment będzie oznaczało w praktyce? I z jakimi potencjalnymi problemami będzie się wiązało? W momencie czytania tego tekstu, na nowo powstałym wydzielonym rachunku VAT-owskim statystycznego dealera znajduje się zapewne kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dostęp do tych pieniędzy jest w sposób istotny ograniczony. Ze zgromadzonych tam środków można zapłacić kwotę VAT za fakturę od dostawcy dealera, uregulować zobowiązania wynikające z podatku VAT do Urzędu Skarbowego, a także ewentualne odsetki za zwłokę z zapłatą tej daniny. I choć w trakcie prac nad ustawą postulowano, by z nowego konta móc regulować także inne zobowiązania wobec fiskusa, na przykład podatek dochodowy, to ostatecznie taka możliwość nie została wprowadzona w życie.

Wspomniane ograniczenia nie powodują, że dostęp do pieniędzy zgromadzonych na rachunku VAT jest zamknięty całkowicie. Istnieje procedura, która pozwala na przelanie tych środków na rachunek bieżący. Odbywa się to jednak na zasadzie wniosku do Urzędu Skarbowego, który zostanie rozpatrzony w ciągu 60 dni. Problem w tym, że dealer musi wnieść o „uwolnienie” konkretnej kwoty, a w momencie składania wniosku trudno mu przewidzieć, ile środków będzie zgromadzonych na rachunku w momencie jego rozpatrywania przez fiskusa. – Niektóre firmy zamierzają sobie radzić z tym problemem w ten sposób, że wniosek o realokację środków będą składały bardzo często – co kilka dni lub nawet codziennie. Dzięki temu, bez konieczności przewidywania, ile środków będzie zgromadzonych na rachunku VAT, na główny rachunek regularnie będą wpływały środki przelewane przy wykorzystaniu formuły podzielonej płatności – mówi Marta Szafarowska, partner w firmie doradztwa podatkowego Gekko Taxens.

Taki zabieg ma jedną zaletę. Jeżeli po 60 dniach od złożenia wniosku Urząd Skarbowy wyda zgodę na realokację środków, na przykład w wysokości 100 tys. zł, a na moment wydania decyzji na wydzielonym rachunku będzie znajdowała się mniejsza kwota, bank przeleje na bieżący rachunek wszystkie dostępne tam środki. Niestety istnieje obawa, że duża częstotliwość składania wniosków o realokację środków z konta VAT-owskiego będzie wiązała się z większym zainteresowaniem organów podatkowych daną firmą – podobnie, jak często dzieje się to w przypadku wnioskowania o zwrot nadwyżki podatku VAT. Trzeba też zdawać sobie sprawę, że fiskus może odmówić zgody na przekazanie środków zgromadzonych na rachunku VAT. Może to się zdarzyć nie tylko w przypadku istnienia zaległości podatkowych po stronie wnioskodawcy, ale też uzasadnionej obawy, że jego zobowiązania podatkowe nie zostaną wypełnione.

 

Zagrożona płynność

Jeśli dealer ma obrót miesięczny na poziomie 10 mln zł i 50 proc. płatności od nabywców byłoby realizowanych w formule split payment, to kwota zamrożona na koncie VAT-owskim sięgałaby 1 mln zł – wylicza Daria Zawrotniak

Już w trakcie prac nad ustawą eksperci wskazywali na to, że może ona mieć negatywny wpływ na płynność finansową przedsiębiorców. W końcu przyznało to nawet Ministerstwo Finansów. – Jeśli dealer ma obrót miesięczny na poziomie 10 mln zł i 50 proc. płatności od nabywców byłoby realizowanych w formule split payment, to kwota zamrożona na specjalnym koncie VAT-owskim sięgałaby 1 mln zł. Biorąc jednak pod uwagę, że VAT rozliczamy w systemie miesięcznym, ale z przesunięciem 25-dniowym, w pewnych sytuacjach mogłoby się okazać, że zamrożona kwota sięga nawet 2 mln zł – analizuje Daria Zawrotniak.

Samo nagromadzenie środków na wydzielonym rachunku nie musi jednak oznaczać dużych problemów. Wiele zależy od sposobu rozliczenia z importerem, czyli w wielu przypadkach najważniejszym dostawcą dealera. – Przy rozliczeniach bezpośrednich i faktoringu, które część importerów – lub powiązanych z nimi instytucji finansowych – stosuje w swoich sieciach, nie ma przeciwwskazań, by dealer regulował swoje zobowiązania w formule split payment, wykorzystując na bieżąco środki gromadzone na rachunku VAT. Zdecydowanie gorsza sytuacja może czekać dealerów, którzy stoki finansują poprzez kredyty i pożyczki. Środki z rachunku VAT mogą być użyte tylko do płatności kwoty podatku wynikającej z faktury. Tymczasem spłata kredytu lub pożyczki nie jest płatnością za fakturę – wyjaśnia Daria Zawrotniak. W rezultacie całość zobowiązania z tego tytułu – w kwocie odpowiadającej de facto wartości brutto – dealer musi opłacać ze swojego rachunku bieżącego bez dotykania „zamrożonych” pieniędzy.

Najczarniejszy scenariusz to taki, w którym klienci płacą dealerowi w formule podzielonej płatności, duża kwota pieniędzy trafia na wydzielony rachunek, a dealer musi regulować wszystkie zobowiązania wobec importera ze swojego głównego rachunku, na którym znajduje się nawet 20 proc. środków mniej. To największe ryzyko powstania problemów z płynnością. Wiadomo jednak, że część importerów – w tym ci najwięksi – jeszcze w czerwcu zmieniła schemat rozliczeń z dealerami – tak, by umożliwić im realizowanie opłat za samochody w formule podzielonej płatności.

Co istotne, przepisy dotyczące split payment mają kilka ważnych ograniczeń. Jak zauważa Marta Szafarowska, płatności w tej formule mogą odbywać się wyłącznie w odniesieniu do opłat realizowanych za pomocą przelewu. Klient, który dokonuje zapłaty przy użyciu karty płatniczej, nie skorzysta z podzielonej płatność i cała kwota trafi na konto dealera. Split payment nie powinno też objąć rozliczeń z tytułu napraw blacharsko-lakierniczych z ubezpieczycielami. – Faktura wystawiana jest na użytkownika samochodu, tymczasem płatnikiem pozostaje zakład ubezpieczeń. Przelewa on dealerowi – w zależności od klienta – albo kwotę netto, albo kwotę netto i dodatkowo 50 proc. VAT-u, albo kwotę brutto. Taka płatność ma jednak charakter odszkodowania i nie powinna być realizowana w formule podzielonej płatności – wyjaśnia przedstawicielka firmy Gekko Taxens.

 

Korzyści znikome…

Marta Szafarowska zwraca też uwagę, że w teorii w umowie sprzedaży samochodu dealer może zastrzec, że nie życzy sobie zapłaty w formule split payment. Taki zapis nie będzie jednak skuteczny, bo zgodnie z przepisami o skorzystaniu z mechanizmu – bądź nie – zawsze decyduje klient. – Dodatkowo na podstawie uwag Ministerstwa Finansów można wywnioskować, że firmy, które za wszelką cenę będą chciały uniknąć otrzymywania płatności na wydzielony rachunek VAT, znajdą się pod lupą organów skarbowych – mówi. To jednak niekoniecznie zła informacja, bo choć dealer nie będzie mógł oczekiwać określonego zachowania od swoich klientów, to podobnych „chwytów” wobec niego – czyli nabywcy – nie będą też mogli stosować importerzy.

Ostatecznie należy też zastanowić się, jaka część klientów będzie korzystała z formuły podzielonej płatności. – Duże znaczenie ma tu specyfika dealera i marek, z którymi współpracuje. Potencjalnie ryzyko jest największe w sieciach, które ukierunkowane są na sprzedaż do klientów instytucjonalnych. To z założenia marki premium, ale też brandy z rozwiniętą sprzedażową flotową – wyjaśnia Marta Szafarowska.

Do korzystania ze split payment (także samych dealerów) nie skłonią raczej dodatkowe korzyści przygotowane przez ustawodawcę. – Zachętą ma być między innymi premia za przyspieszoną płatność podatku VAT. Jeśli przedsiębiorca zapłaci go szybciej niż 25. dnia miesiąca, dostanie rabat. Tyle, że premia będzie znikoma. W przypadku gdyby opłacić zobowiązania w podatku VAT 5. dnia danego miesiąca, czyli 20 dni przed ustawowym terminem, a zobowiązania wyniosłyby milion zł, rabat wyniesie… 833 zł – wylicza Marta Szafarowska. Pojawia się też benefit w postaci braku zastosowania przepisów o sankcjach VAT-owskich za ewentualne zaległości podatkowe. Ustawodawca przewidział również możliwość przyspieszonego zwrotu podatku VAT. Dotyczy to firm, które mają nadwyżkę podatku na deklaracji VAT. W standardowej procedurze zwrot następuje w ciągu 60 dni z możliwością wydłużenia tego terminu. Jeśli przedsiębiorca korzysta z formuły split payment, nadwyżka zostanie zwrócona w ciągu 25 dni – tyle, że na rachunek VAT, do którego dostęp jest ograniczony.

Co więcej potencjalne korzyści nie mają zastosowania m.in., jeśli fiskus udowodni, że faktura podaje kwoty niezgodne z rzeczywistością lub potwierdza ona czynności z mocy prawa nieważne. O korzyściach nabywca może też zapomnieć, jeśli w formule podzielonej płatności opłaci tzw. pustą fakturę, czyli taką, która dokumentuje czynności, które nie zostały dokonane.

 

…a koszty spore

To, że korzyści ze stosowania podzielonej płatności nie są jednak przesadnie atrakcyjne, nie powinno jednak dziwić. Wprowadzenie tego mechanizmu jest przecież przede wszystkim ukierunkowane na zwiększenie wpływów budżetowych, co ma być możliwe dzięki uszczelnieniu poboru podatku VAT i skutecznej walce z wyłudzeniami.

Zamiast na potencjalnych benefitach płynących ze split payment, dealerzy powinni skupiać się raczej na kosztach. A te na pewno się pojawią. Bo choć wydzielony rachunek VAT, który ma zapewnić bank, jest bezpłatny, to niemal na pewno koszty obsługi bankowej wzrosną, bo mechanizm split payment oznacza większą liczbę przelewów. W tej formule można dokonywać płatności wyłącznie za pojedynczą fakturę. Nie ma możliwości zrealizowania płatności zbiorczej, która towarzyszyła na przykład przelewom za części lub większą pulę samochodów. Czemu? – Zapewne wynika to z faktu, że przepisy przewidują wyłączenie pewnych sankcji w sytuacji, gdy nabywca korzysta z podzielonej płatności. W takim przypadku musi jednak istnieć możliwość jasnego wskazania, w stosunku do której konkretnej faktury płatność została zrealizowana przy zastosowaniu mechanizmu split payment – wyjaśnia Marta Szafarowska.

Więcej pracy przy przelewach to jednak nie wszystko. – Zmianie będzie musiała ulec organizacja pracy działu księgowości. Dojdą nowe rachunki bankowe, nowe zadania, utrudnienia wynikające z podwójnego księgowania czy konieczność dostosowania systemów informatycznych – mówi Daria Zawrotniak. Wszystkie te czynności są czasochłonne, więc należy się spodziewać, że wygenerują one dodatkowe koszty.

Z uwagi na to, że dzisiaj split payment jest mimo wszystko – z punktu widzenia nabywcy – mechanizmem dobrowolnym, nie wprowadził on rewolucji już w pierwszych dniach obowiązywania. Należy się spodziewać, że z każdym miesiącem skutki nowych przepisów będą jednak coraz bardziej zauważalne. Eksperci podkreślają, że wciąż jest jednak czas na to, by dokonać przeglądu rozwiązań IT i wprowadzić maksymalną automatyzację działań związanych z realizacją płatności. Być może niektóre firmy powinny pomyśleć także nad zabezpieczeniem swojej płynności poprzez zwiększenie dostępnej linii kredytowej. Te działania są tym bardziej potrzebne, że dziś nie można liczyć na to, że znamy już wszystkie niespodzianki związane z podzieloną płatnością. A biorąc pod uwagę zapowiedzi Ministerstwa Finansów, że w niektórych branżach split payment będzie obowiązkowy – i to być może już od 1 stycznia 2019 r. – to nie da się wykluczyć, że w przyszłości ten mechanizm zostanie wprowadzony w odniesieniu do całego obrotu VAT-owskiego. Wówczas wszystkie rozwiązania, scenariusze i potencjalne zagrożenia trzeba już mieć dokładnie rozpracowane.