Wydarzenia

Głos z Finlandii: może upaść nawet 20 proc. firm


O tym, jak z kryzysem wywołanym epidemią koronawirusa radzi sobie fiński rynek motoryzacyjny i tamtejsi dealerzy – opowiada Juha Rusama, szef wielomarkowej grupy dealerskiej Autoverkkokauppa z Helsinek

Jak przemysł samochodowy i dealerzy w Finlandii radzą sobie z pandemią koronawirusa?

Przez ostatnie trzy tygodnie [rozmowa została przeprowadzona 8 kwietnia – red.] sprzedaż nowych samochodów spadła o 70 procent. A w dziale samochodów używanych szacuję spadek na około 50-70 procent.

Jakie działania podejmujecie, żeby temu zaradzić?

Wysyłamy pracowników na urlop, dając im od razu kilka tygodni wolnego. Niektórych z nich musieliśmy też zwolnić. Próbujemy również ogłaszać kampanie, których zadaniem jest przyciągnąć klientów bez drenowania budżetu marketingowego. To trudne zadanie.

Czy twoje dealerstwo pozostanie otwarte? A może planujecie przestój?

Nie chcemy wysyłać na urlop wszystkich naraz, chcemy to zrobić etapami. Taki stan potrwa pewnie do połowy wakacji.

Powiedziałeś już o wolumenach sprzedaży w kontekście całego rynku. A co przewidujesz dla swojej firmy?

Czeka nas ta sama sytuacja, co cały rynek w Finlandii. Sprzedaż bardzo zmalała.

Widzisz już przysłowiowe „światełko w tunelu”? Jak myślisz, ile potrwa obecny kryzys?

Przeprowadzaliśmy analizy w naszej grupie i nasze prognozy pokrywają się z tym, co mówi się na rynku – że sprzedaż zacznie znowu rosnąć gdzieś pod koniec wakacji. Prawdopodobnie wtedy wirus odpuści i rynek zacznie wracać na dawne tory. Drugie półrocze powinno być dla nas o wiele lepsze.

Czy jesteś przygotowany na to, by wytrzymać tak długo? Czy twoja firma jest bezpieczna?

Tak, jesteśmy bezpieczni. Zaplanowaliśmy oszczędności i damy sobie radę – o ile sprzedaż wzrośnie na jesieni.

A reszta dealerów? Kiedy rozmawiasz ze swoimi kolegami o tym, co się dzieje – jakie jest ich spojrzenie?

Najwięksi przetrwają, ale wielu mniejszych dealerów zbankrutuje, bo nie mają odłożonych wystarczających środków.

Czy możesz oszacować, ilu dealerów będzie musiało zakończyć działalność?

Obawiam się, że swoje firmy będzie musiało zamknąć nawet 20 procent dealerów.

Czy w Finlandii dealerzy dostają pomoc? Na przykład od importerów – wasza firma ma w swoim portfolio wiele marek [główne autoryzacje to Citroen, Peugeot, Hyundai, Renault, Dacia, Suzuki], więc na pewno możesz powiedzieć, co robią importerzy, by pomóc swoim dealerom. Pomagają?

Importerzy robią wiele, żeby nam pomóc, ale w tej sytuacji interesy dealerów i importerów są trochę rozbieżne. Importerzy chcą pozbyć się nowych aut, które mają na swoich stokach [w Finlandii większość importerów utrzymuje i zarządza stokiem centralnym – red.], a dealerom bardziej zależy na tym, by wyczyścić swoje stoki aut używanych. Tymczasem u nas często jest tak, że sprzedaż nowego auta oznacza przyjęcie w rozliczeniu auta używanego. To problematyczna sytuacja. Z drugiej strony importerzy wydłużają okresy płatności za auta, wydłużają czas ekspozycji aut demonstracyjnych, co oznacza zmniejszenie kosztów dla dealera.

Jak w obecnych warunkach zachowują się klienci? Słyszeliśmy, że są przypadki klientów, którzy próbują „wydostać się” z kontraktów na finansowanie aut. Widzisz to?

Tak. Klienci kontaktują się z bankami i instytucjami finansowymi, próbując wstrzymać spłaty aut. Mieliśmy klientów, którzy nie chcieli kupić samochodów, które zamówili. Firmy rent-a-car rozmawiały z nami na temat zwracania aut, które wynajęły i planowania wynajmów na dalszą przyszłość. Niepewność jest widoczna.

rozmawiał Adrian Stachowski

Pełna wideo rozmowa z Juhą Rusamą na naszym facebookowym profilu: https://www.facebook.com/watch/?v=529891811282054