Wydarzenia

Dealerzy po pracy: Łukasz Krześniak


Wydawać by się mogło, że człowiekowi, który zarządza jedną z dynamiczniej rozwijających się grup dealerskich w Polsce, może brakować czasu na realizację pasji. A jednak – przy odpowiedniej organizacji czas na hobby znajdzie się zawsze.

W odpowiednim zarządzaniu czasem najistotniejsze jest to, aby wcześniej wszystko skrupulatnie zaplanować. Dlatego już dzień wcześniej staram się mieć plan na kolejny dzień. Niezwykle ważna jest też dla mnie systematyczność. By mieć poczucie dobrze rozpoczętego dnia, staram się być w biurze o 8 rano. To udaje mi się trzy razy w tygodniu. W pozostałe dni – poniedziałki i czwartki – jestem w pracy o 8.15. W te dni mam poranny trening na siłowni. Staram się nigdy nie spóźniać i takiej samej punktualności wymagam od innych.

 

Dyrektor zarządzający Grupy Gezet prowadzi bardzo aktywny tryb życia. Jego ulubioną dyscypliną jest jazda rowerem

 

Brak miejsca na wymówki

Pierwsza godzina mojej pracy to przejrzenie wyników poszczególnych działów, odpowiedzi na maile i inne sprawy biurowe. Choć firma działa od 8.00, to większość mojej załogi przychodzi do pracy o 9.00 lub 10.00. Wszyscy w firmie wiedzą, że pierwsza godzina to mój czas na analizowanie i przygotowywanie się do dalszej pracy, dlatego starają się mi nie przeszkadzać. „Świętym dniem” jest poniedziałek, który poświęcam w całości na analizy i spotkania, podczas których omawiamy to, co dzieje się w naszej grupie. Kiedy nasza firma zaczęła się prężnie rozwijać i funkcjonować na nowych rynkach, postanowiliśmy, że poszczególne marki, a także najważniejsze działy będą miały swoich dyrektorów. Obecnie jest ich ośmiu i odpowiadają za: marki z koncernu FCA, Forda, Hondę, Hyundaia, KIA, Suzuki i Mitsubishi oraz dodatkowo Centrum Likwidacji Szkód i dział F&I. Każdy wtorek jest dniem zarezerwowanym właśnie dla nich. W ciągu dnia omawiamy najważniejsze bieżące kwestie, natomiast po pracy wspólnie trenujemy. Bardzo ważny jest dla mnie balans pomiędzy sprawami zawodowymi a życiem osobistym i uważam, że sport jest świetną receptą na jego zachowanie. Staram się propagować zdrowy i aktywny tryb życia wśród swoich pracowników, dlatego wspólnie trenujemy sztuki walki. Taka aktywność pozwala na oczyszczenie organizmu z wszystkich stresów i napięć.

Jako że Grupa Gezet jest obecna w trzech miastach: Gorzowie Wielkopolskim, Szczecinie i Zielonej Górze, staram się również bywać w naszych pozostałych oddziałach. Najczęściej moje „dni wyjazdowe” to środy lub czwartki. Częstotliwość wyjazdów do poszczególnych oddziałów nie jest jednak stała, bardziej uzależniona jest od prowadzonych inwestycji.

Z pracy wychodzę zazwyczaj pomiędzy 17 a 18. Te godziny są dość płynne, ponieważ bardzo dużo zależy od planów żony oraz zajęć dodatkowych naszych dzieci. Jako że regularnie chodzą na lekcje tańca, które kończą się o 18, staram się wyjść z pracy o takiej porze, aby móc je odebrać. I choć wydawać by się mogło, że w dobie nie zostaje już zbyt wiele czasu na aktywności, zupełnie się z tym nie zgadzam. Uważam, że brak czasu to tylko wymówka. Od 6 do 22 można zrobić naprawdę wiele! Bardzo nie lubię pożeraczy czasu. Mam na myśli przede wszystkim telewizję, której sam praktycznie nie oglądam. Najważniejsze informacje o tym, co dzieje się w Polsce i na świecie, czerpię z internetu i radia, które mam włączone niemal cały czas, w samochodzie i biurze. Rano najchętniej słucham lokalnego Radia Gorzów, natomiast w dalszych podróżach najczęściej mam włączoną stację RMF FM.

 

Mój pierwszy maraton

Po pracy i w weekendy sporo czasu poświęcam na sport. W ostatnich tygodniach zajmuję się przede wszystkim przygotowaniami do mojego pierwszego maratonu w życiu. Bieg odbędzie się już w kwietniu w Dębnie, podczas corocznie organizowanej imprezy, której jesteśmy – jako Grupa Gezet – stałym partnerem. Czasu coraz mniej, dlatego staram się regularnie trenować. I choć nie jest to dyscyplina sportowa, która sprawia mi najwięcej satysfakcji, podejrzewam, że nie będzie to mój jedyny maraton w życiu. Znając siebie, myślę, że będę chciał poprawić czas uzyskany w pierwszym maratonie, dlatego wezmę udział w kolejnych.

Najwięcej przyjemności sprawia mi chyba jazda na rowerze. Jednak nie jest to dyscyplina, którą można uprawiać w Polsce przez cały rok. Zdaję sobie sprawę z tego, że są śmiałkowie, którzy jeżdżą, kiedy na zewnątrz jest mróz lub plucha. To stanowczo nie w moim stylu, ponieważ nie lubię narażać się na niebezpieczeństwo. Przede wszystkim jako osoba odpowiadająca za tak dużą firmę nie mogę sobie pozwolić na zapalenie płuc czy złamaną rękę. Poza tym bardzo lubię swoją pracę i nie wyobrażam sobie, aby przez chorobę nie móc pojawić się w firmie. Dlatego zimą uprawiam przede wszystkim sporty w zamkniętych przestrzeniach. Jednak kiedy tylko zaczyna się sezon, z ogromną przyjemnością wsiadam na rower. Tym bardziej, że w województwie lubuskim jest całe mnóstwo naprawdę pięknych i ciekawych tras. Mam dwie ulubione trasy szosowe. Każda z nich wynosi ponad 110 km. To idealny dystans, aby zmęczyć się fizycznie i odpocząć psychicznie. Czasem zdarza mi się również wsiąść na rower MTB i jeździć po terenach dużo bardziej wymagających, na przykład w lesie. Mamy również rytuał odpoczynków z rodziną. Zimą zawsze jeździmy razem na co najmniej tydzień na narty, najczęściej do Włoch. Latem wybieramy się wspólnie na wakacje, natomiast w październiku – miesiącu urodzin mojej żony i moich – zawsze staramy się wyjechać na jakąś ciekawą wycieczkę. Otrzymuję także sporo zaproszeń od firm, z którymi współpracujemy. Zdarza mi się brać w nich udział, ale staram się, aby korzystali z nich przede wszystkim nasi pracownicy.

Łukasz Krześniak bardzo duży nacisk kładzie na balans pomiędzy życiem zawodowym i rodzinnym. Na zdjęciu z żoną Kingą i dziećmi

 

Codziennie przed snem staram się też czytać. Od dawna interesuje mnie głównie tematyka związana ze sposobami zarządzania, dlatego najczęściej sięgam po książki i opracowania biznesowe. Obecnie jestem w trakcie czytania „Wielkich z wyboru” Jima Collinsa i Mortena Hansena, którzy w niezwykle ciekawy i – co ważne – poparty badaniami sposób prezentują osoby zarządzające największymi światowymi markami, m.in. firmami produkującymi telefony i komputery czy liniami lotniczymi. Uważam, że dzięki dobrej literaturze zawsze można nauczyć się czegoś nowego, a także – bez względu na wielkość prowadzonego biznesu – wdrożyć niektóre rozwiązania w swojej firmie.

Bardzo nie lubię stwierdzenia, że ktoś ma benzynę we krwi, ale przyznaję, że dla mnie samochody to coś więcej niż tylko praca. Nawet nie za bardzo lubię wyjeżdżać w miejsca, w których nie ma samochodów. Odpoczywam przy samochodach i lubię być nimi otoczony.