Wydarzenia

Dealerzy po pracy: Anna i Piotr Filipkowscy


W pracy właściciele firmy Alta Filipkowscy, z salonami Toyoty w Ełku i Suwałkach, zajmują się sprzedażą pojazdów na czterech kołach. Poza nią stawiają na jednoślady – motocykle i rowery.

Piotr Filipkowski podczas wyprawy na Nordkapp, czyli Przylądek Północ

Piotr Filipkowski: Motocykle są moją pasją od zawsze. Interesowałem się nimi od dziecka, ale pierwsze poważniejsze wyjazdy z żoną rozpoczęły się w 2006 r. Wtedy wybraliśmy się w podróż po Chorwacji, następnie odbyliśmy wyprawę Korsyka-Piza-Wenecja-Chorwacja.

Kolejną destynacją była Norwegia, dwa razy dotarliśmy nawet na Nordkapp, czyli Przylądek Północny, który znajduje się na wyspie Magerøya. To wyspa połączona z lądem stałym podmorskim tunelem drogowym. Swoją drogą, nazwa naszej firmy, czyli Alta Filipkowscy, pochodzi właśnie od miasta położonego na północy Norwegii – Alty. Co ciekawe, ze względu na położenie powyżej koła podbiegunowego północnego, w Alcie słońce nie zachodzi pomiędzy 16 maja a 26 lipca oraz nie wschodzi między 24 listopada a 18 stycznia. Mimo tak polarnego położenia, dzięki Golfsztromowi panuje tam dość łagodny klimat. Nazwa firmy obowiązuje od grudnia 2014 r., czyli od momentu, kiedy moja żona weszła do spółki.

Anna Filipkowska podczas wyprawy do Norwegii

Następna podróż: Azja
Anna Filipkowska: Jesteśmy razem od 18 lat. Często podróżujemy wspólnie, przy czym ja najczęściej jako pasażer. Postanowiłam, że kierowcą raczej nigdy nie będę. Oczywiście jazda motocyklem czasem może być niebezpieczna, choć nam do tej pory udało się uniknąć poważniejszych kontuzji. Najważniejsza w jeździe motocyklem jest sama technika jazdy. Piotr ma tu bardzo duże umiejętności i doświadczenie. Abym mogła jeździć tak jak on, musiałoby upłynąć naprawdę sporo czasu. Na razie chyba się nie odważę. Osobną kwestią jest fakt, że kiedy 10 lat temu zostaliśmy rodzicami, wspólne podróże stały się trudniejsze. Mam na myśli przede wszystkim te w bardziej ekstremalnych warunkach.

Piotr Filipkowski: To prawda, zdarzają się wyprawy do miejsc mniej „oczywistych”, czasem wręcz nie do końca bezpiecznych. Tak było chociażby z podróżą do Kirgistanu. Wszystkie wcześniejsze wyjazdy organizowaliśmy na własną rękę, bo kiedy wyjeżdża się bez planu, jest najlepiej i najciekawiej. Z Kirgistanem było inaczej. Zdaliśmy się na profesjonalną firmę zewnętrzną, która ma duże doświadczenie w organizacji tego typu podróży, posiada przewodników, a także wie, w jaki sposób przygotować wyprawę od strony logistycznej. Kolejnym miejscem, które chcielibyśmy zwiedzić na dwóch kołach, jest „głębsza” Azja – piękna i jeszcze niezniszczona przez turystów. W bardziej ekstremalnym wydaniu chciałbym pojechać do Pamiru, czyli na tzw. Dach Świata – łańcuch górski znajdujący się właśnie w Azji.

Kirgistan to jedno z mniej bezpiecznych miejsc, jakie dotychczas udało mi się odwiedzić – mówi Piotr Filipkowski

Dotychczas zwiedziliśmy takie miejsca jak Gruzja, Turcja, Bałkany. Zresztą wielu dealerów jeździ motocyklami. Zdarza się, że na wyprawy wybieramy się wspólnie, ale najczęściej wyjeżdżamy z bliskimi znajomymi trzema-czterema motocyklami. Nierzadko już w czasie podróży przedyskutowujemy wstępny plan i go modyfikujemy. Stosunkowo mała grupa, w której dobrze się znamy i jesteśmy dopasowani zarówno pod kątem stylu jazdy, jak i podejmowania decyzji, pozawala zaś na szybsze dojście do porozumienia.

Jedna z pierwszych wypraw małżeństwa Filipkowskich w 2006 r. Trasa wiodła przez Chorwację, Korsykę, Pizę i Wenecję

Zagraniczne wyprawy trwają najczęściej dwa-trzy tygodnie. Dłuższe były te na Nordkapp, bo do pokonania mieliśmy prawie 9 tys. kilometrów. A wiadomo, że w zależności od warunków atmosferycznych, jakie panują w danym miejscu, a także od stopnia trudności terenu, jednym razem można przejechać około 700 kilometrów dziennie, ale kiedy indziej – już jedynie 200 czy 300. Najdłuższy dystans, jaki udało nam się pokonać w ciągu dnia, to aż 900 kilometrów. Trzeba także pamiętać, że aby bezpiecznie jeździć motocyklem, należy być dobrze przygotowanym fizycznie, bo jazda na motocyklu potrafi być dużym wysiłkiem. Kondycja na pewno się bardzo przydaje.

Cudze chwalicie
Piotr Filipkowski: Ze względu na obowiązki, dłuższe podróże możemy zorganizować raz-dwa razy w roku. Nie ma natomiast żadnych przeciwwskazań do częstszego zwiedzania miejsc, które są w pobliżu. Teren północno-wschodniej Polski oferuje przepiękne widoki, czyste lasy i jeziora, a także fantastyczne trasy motocyklowe, które, co bardzo ważne, przez większą część roku są pozbawione tłumów turystów. Jest cicho, pusto, a przede wszystkim można odetchnąć bardzo czystym powietrzem. Oczywiście to wszystko trochę się zmieni, kiedy powstanie trasa Via Baltica.

Gruzja oferuje motocyklistom wiele tras o różnych stopniach trudności oraz wiele pięknych miejsc, w których można odpocząć

Z drugiej strony Via Baltica to bardzo duża szansa dla naszego regionu. Część turystów po odwiedzeniu Ełku stwierdza, że to jedno z najpiękniejszych miast w Polsce i postanawia zostać tu na dłużej lub wręcz na stałe. W bezpośrednim otoczeniu Jeziora Ełckiego jest mnóstwo ciekawej zabudowy, apartamentów, barów czy restauracji. Nasze miasto żyje i się rozwija, a duży wpływ mają na to właśnie nowi mieszkańcy.

Anna Filipkowska: Miejsce, w którym mieszkamy, pozwala nam też na spędzanie czasu wśród pięknych okoliczności przyrody. Dlatego naszym drugim hobby jest jazda na rowerze. Jako że to spokojniejsza dyscyplina niż motocykle, uprawiamy ją razem z naszym synem. Często wybieramy się chociażby do Wigierskiego Parku Narodowego, gdzie można się wyciszyć i odpocząć. Ale nawet w centrum Ełku walory krajobrazowe i przyrodnicze są bardzo duże. Rzadko zdarza się w końcu, aby w środku miasta było tak piękne jezioro. Podczas naszych wycieczek często przejeżdżamy nawet ponad 50 kilometrów. Uwielbiamy podróże i mamy jeszcze wiele planów związanych z miejscami, które chcielibyśmy zobaczyć. Mamy nadzieję, że uda nam się je zrealizować.