Wydarzenia

Dealerzy po pracy: Anna Biela


Współwłaścicielka wrocławskiego dealerstwa Citroena i Hondy, artystka, malarka i wizjonerka, która codzienną pracę w salonie potrafi łączyć z zamiłowaniem do sztuki.

Bardzo się cieszę, że mogę łączyć prowadzenie dealerskiego biznesu z moją największą pasją – malarstwem – przekonuje Anna Biela

Nikt z naszej rodziny nie wykazywał wyjątkowych zdolności artystycznych. Mój tata – Marian Biela, który jest prezesem firmy, zawsze miał głowę pełną pomysłów i to od niego nauczyłam się kreatywności. Jednak zdolności plastyczne odkryłam u siebie w szkole. Wychowywałam się w Kanadzie i już w podstawówce widać było, że moje prace tworzone na lekcjach plastyki wyróżniają się na tle innych. Otrzymywałam pochwały od nauczycieli, ale nigdy nie brałam tego na poważnie. Zmieniło się to, kiedy poszłam do liceum. Kanadyjski system szkolenia przewiduje, że już w pierwszej klasie wybiera się dwa przedmioty, które są dla ucznia najbardziej interesujące. W kolejnych latach wybiera się jeszcze cztery. Ja wybrałam specjalistyczne zajęcia ze sztuki, grafiki, designu, rzeźby i fotografii. Po maturze – co ciekawe, zdawanej z angielskiego, matematyki, geografii oraz dodatkowo ze sztuki – dostałam się na Akademię Sztuk Pięknych w Toronto, na kierunek projektowanie graficzne. Wtedy „odtrąciłam” malarstwo i sztuki czyste na rzecz konkretnego zawodu. Przez wiele lat pracowałam w Toronto jako projektant graficzny. Malarstwo jednak nie dawało mi spokoju.

Projekt MADOA

Do Polski wróciłam w 2005 r. Postanowiłam rozpocząć jeszcze jedne studia, tym razem grafikę. Miałam zajęcia z historii sztuki, projektowania graficznego, multimediów, a także rysunku i malarstwa. I to właśnie ta ostatnia dziedzina znów pochłonęła mnie najbardziej. Utwierdziłam się w przekonaniu, że malarstwo jest dla mnie czymś więcej niż pracą. Cały swój wolny czas spędzałam w pracowniach rysunku i malarstwa. Zrozumiałam, że malowanie to mój sposób na życie. Malarstwo nie jest natomiast dziedziną, która szybko przynosi zyski. Sporo czasu poświęcam więc także na prowadzenie z rodzicami naszych salonów. Jestem odpowiedzialna przede wszystkim za marketing i PR, a dzięki moim zdolnościom graficznym, projektuję także wszelkie materiały potrzebne w bieżącej pracy ASO.

Mural namalowany przez Annę Bielę na murach Zespołu Licealno-Gimnazjalnego im. Olimpijczyków Polskich w Długołęce

Mam to szczęście, że pracując w rodzinnej firmie, mam wiele możliwości łączenia swojej pasji z pracą. W 2012 r., kiedy pojawiły się odświeżone modele Hondy – Legend i Accord, znajomi, którzy pasjonują się tą marką, poprosili mnie o możliwość zorganizowania na parkingu przed naszym salonem zlotu fanów Hondy. Zgodziłam się z przyjemnością i tak powstał projekt „Pokaż swoją Hondę” Połączyłam to wydarzenie z plenerem malarskim. Sama w tym czasie namalowałam kilka obrazów samochodów. Akcja „Pokaż swoją Hondę” odbywała się jeszcze przez kolejne trzy lata. Dopiero w momencie pozyskania przez nas autoryzacji Citroena i rozpoczęcia budowy salonu okazało się, że zwyczajnie brakuje nam już miejsca na organizowanie tak dużych spotkań.

Akcja „Pokaż swoją Hondę” ma jednak swój dalszy ciąg. Była ona inspiracją do rozpoczęcia mojego autorskiego projektu MADOA, czyli Multicultural Art & Design Open Air. Podstawowym celem projektu jest łączenie twórców różnych dyscyplin i narodowości poprzez wspólną pracę w plenerze w wybranych lokalizacjach Wrocławia. Prace, które zostały stworzone podczas corocznych spotkań, podróżują po galeriach w Polsce i Europie. W 2013 r. namówiłam do wzięcia udziału w projekcie zarządzających stadionem miejskim we Wrocławiu. Podczas przerwy meczu Śląsk Wrocław – Widzew Łódź na telebimach pokazywany był wernisaż projektu MADOA Sen Śląska. Malowaliśmy murale i choć minęło już pięć lat, nadal jestem bardzo dumna z tej realizacji, którą zatytułowałam „Game Time”. W kolejnych latach tworzyliśmy murale w różnych miejscach użyteczności publicznej, które były już zniszczone, a ja chciałam tchnąć w nie trochę życia.

Podczas plenerów malarskich artystka stara się również promować samochody ze swojego salonu

Kulminacja projektu MADOA nastąpiła w 2016 r., kiedy Wrocław pełnił funkcję Europejskiej Stolicy Kultury. W salonach Citroena i Hondy stworzyliśmy wówczas galerię sztuki. Importerzy zgodzili się, aby promować nasze salony i samochody, łącząc to ze sztuką. A jako że jestem również kuratorem wystaw innych artystów, staram się łączyć sztukę z motoryzacją i promować naszą firmę, choćby poprzez pojawiające się w materiałach marketingowych logotypy naszej firmy.

100 obrazów

Jestem również autorką wystawy „10. zmysł”, składającej się ze 100 obrazów, które malowałam przez ponad trzy lata. Czy to długo? Dla porównania powiem, że inna moja wystawa, zatytułowana „Inner Path”, powstała w trzy miesiące. Różnicę widać zarówno w skali, jak i jakości dopracowania każdej z moich prac. 100 obrazów to duża wystawa. Jej część prezentowana jest w naszym salonie. Od 2015 r. podróżuje też po galeriach. Była pokazywana m.in. w Krakowie, Warszawie, Zakopanem, Wrocławiu, a także – co było dla mnie ogromnym wyróżnieniem – w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie. Miałam także zaszczyt pokazać moje prace w Monachium. Wystawa za granicą to duży prestiż. Ja jednak czuję się Kanadyjką i równie dużym prestiżem jest dla mnie, że mogę pokazywać moją sztukę w Polsce.

Tylko w 2018 r. miałam 10 wystaw indywidualnych, a do tego sporo grupowych. Wystawa „10. zmysł” była prezentowana m.in. w Muzeum Dwory Karwacjanów w Gorlicach. Nieskromnie powiem, że obecność moich prac w Gorlicach, to mój duży sukces. Ponad połowa artystów, którzy starają się o wystawę w tym prestiżowym miejscu, nie przechodzi weryfikacji.

Wystawa „10. zmysł” jest jednocześnie moją pracą doktorską, poruszającą szeroko pojętą tematykę duchowości. Poprzez swoje prace staram się przekonać oglądających, że istnieje coś więcej niż tylko materia. Że gdzieś przeplatają się także kwestie duszy. To jest mój główny cel. Forma, którą przybiera moje malarstwo, różni się w zależności od tematu. Za każdym razem maluję coś innego i w innym stylu. Poprzez moje prace staram się poruszać problemy, które pragnę rozwiązać. Bardzo dużo radości sprawia mi także tworzenie graffiti i murali, dlatego, w ramach kontynuacji projektu MADOA, w sierpniu 2018 r. na Wyspie św. Macieja w centrum Wrocławia stworzyłam mural przedstawiający Stephena Hawkinga. To twarz brytyjskiego naukowca o wymiarach 4 na 4 metry, inspirowana obrazem, który namalowałam wcześniej w Monachium w dniu jego śmierć – 14 marca 2018 r.

Przyjemne z pożytecznym

Tak jak wspominałam, praca w firmie rodzinnej to dla kogoś, kto – zajmuje się sztuką, świetne rozwiązanie. Będąc tutaj, mogę pomagać rodzicom w prowadzeniu biznesu, a przy okazji zarabiać. Poza tym – jako współwłaściciel – mogę sobie pozwolić na większą liczbę dni wolnych lub pracę z innego miejsca niż salon. To bardzo przydało się chociażby w momencie, kiedy pojawiła się okazja trzymiesięcznej rezydencji artystycznej w Monachium. Udało mi się poukładać wszystko w taki sposób, że mogłam nadzorować to, co dzieje się w salonie zdalnie.

Jeden z portretów namalowanych przez Annę Bielę

Na razie nie zarabiam jeszcze na sztuce, którą tworzę. Na razie inwestuję. W malarstwie jest trochę tak, jak w biznesie dealerskim. Żeby zacząć zarabiać, trzeba najpierw zainwestować. Mam już wynajętą pracownię, która od pięciu miesięcy czeka, żebym zaczęła malować. Choć materiały nie kosztują zbyt dużo, to największe koszty stanowią mój czas i transport. Prestiżowe galerie sztuki organizują artystom transport ich obrazów, opłacają hotel i pokrywają koszty związane z organizacją wernisażu. Jeżeli dobrze się trafi, to artysta za pokazanie swoich prac otrzymuje od galerii także wynagrodzenie. Dopiero później pojawiają się chętni, którzy kupują obrazy, co umożliwia artyście zarabianie na swojej działalności twórczej.

Prace artystki można na co dzień oglądać w salonach w Długołęce

Nie sprzedaję osobno moich prac z serii „10. zmysł”. To jest instalacja konceptualna. Gdyby zabrać jedną jej część, całość straciłaby swoje znaczenie. Musiałby więc znaleźć się chętny, który kupi wszystkie 100 obrazów. Jednym z moich marzeń jest to, aby udało się kiedyś znaleźć nabywcę, który kupi tę kolekcję za milion euro. Nie wydaje się to niemożliwe, to w końcu tylko 10 tys. euro za blejtram. Zdjęcia mojej twórczości, a także zdjęcia z wernisaży można zobaczyć na stronie: anna-biela.business.site. W Polsce tworzę już od ponad 13 lat, więc uzbierało się tego sporo.