Testy

Mazda CX-30 – więcej niż „trójka”

Oczekując na testy nowego kompaktowego crossovera w portfolio japońskiej marki, czyli modelu CX-30, spodziewaliśmy się po prostu podniesionej „trójki”. Szybko okazało się, że nasze założenia okazały się błędne, bo nowy model oferuje znacznie więcej.

Oczekując na testy nowego kompaktowego crossovera w portfolio japońskiej marki, czyli modelu CX-30, spodziewaliśmy się po prostu podniesionej „trójki”. Szybko okazało się, że nasze założenia okazały się błędne, bo nowy model oferuje znacznie więcej. Między innymi pod względem dostępnej przestrzeni. Narzekać na nią nie będą z pewnością pasażerowie, którzy zajmą miejsce z przodu. Od nich będzie zależało też, na ile komfortowo poczują się towarzysze z drugiego rzędu. Jeśli nie odsuną foteli zbyt daleko, dla większości osób będzie wygodnie. Odnajdziemy tu też więcej przestrzeni nad głową niż w „trójce”.

*Założenia: 36-miesięczny leasing z 10-proc. wkładem własnym i wykupem w wysokości wartości rezydualnej. Oprocentowanie: 6 proc.

Większość testu CX-30 przeprowadziliśmy jednak, siedząc za kierownicą. Z tej perspektywy widać najlepiej, że Mazda postawiła na jakość wykończenia. Crossovera należy docenić za liczne skórzane wstawki, spasowanie elementów oraz wysokiej jakości plastiki, które w trakcie testów nie zatrzeszczały chyba ani razu. Początkowo przytłaczał nas jedynie podniesiony kokpit i mocno zabudowane boczki, które odseparowywały nas od otoczenia. Szybko jednak przywykliśmy do tak zaprojektowanego wnętrza. W żaden sposób nie musieliśmy przyzwyczajać się za to do tego, jak „trzydziestka” się prowadzi. Określenia, jakie przychodzą nam do głowy, to: bezpiecznie i przewidywalnie. Testującym to auto klientom, warto w szczególności zwrócić uwagę na to, jak zachowuje się ono w zakrętach. Nie ma ryzyka przechyłów i utraty kontroli, co nie jest normą przy wyższych samochodach. Spora w tym zasługa napędu na obie osie i systemu GVC, który w odpowiednim momencie zwiększa docisk tylnych kół. Pod maską testowanego auta była bazowa jednostka benzynowa Skyactiv-G o pojemności 2 l i mocy 122 KM. Nie gwarantuje ona rewelacyjnych osiągów, choć i tak w praktyce jest lepiej niż na „papierze”. Przyjemnie robi się za sprawą automatycznej skrzyni biegów i zużycia paliwa, które – przy spokojnej jeździe – wyniesie tylko 6 litrów.

Kto wybierze Mazdę CX-30? Pewnie głównie ci, którzy poszukują kompaktowego, ale jednak wyższego auta, a jednocześnie podoba im się stylistyka i jakość oferowana przez Mazdę, która z modelu na model produkuje samochody będące coraz bardziej „premium”. To właśnie w takich klientów – przyzwyczajonych do aut z wyższej półki – zdaje się dziś celować japońska marka. Biorąc pod uwagę, że podstawowa wersja CX-30 kosztuje 102 tys. zł, a testowany przez nas egzemplarz około 127 tys. zł, Mazda jest na dobrej ścieżce, by ten cel w coraz skuteczniej realizować.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
Zobacz również
Testy
Renault Clio – powiew świeżości
Redakcja
21/9/2020
Testy
Renault Trafic – po prostu lider
Redakcja
7/9/2020
Testy
Volvo XC90 – przyjemność i bezpieczeństwo
Redakcja
21/8/2020
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.