Prezentacja firmy

Dealerze, walcz o swoje!

Ilu właścicieli warsztatów blacharsko-lakierniczych godzi się na rezygnację z części przychodów z robocizny? Niestety całkiem sporo, czego główną przyczyną są niekorzystne umowy z ubezpieczycielami. Według Mariusza Wróblewskiego, prezesa Lift Investment, każdego miesiąca pojedyncze serwisy „oddają” nawet 50 tys. zł.

Na biurku leżą dwa dokumenty – pierwszy przedstawia wycenę robocizny i kosztów poniesionych przez blacharnię-lakiernię, drugi – kosztorys zaproponowany przez ubezpieczyciela. Na każdym z nich zapisano zupełnie inne liczby. Dla dealera ta różnica może decydować o tym, czy w danym miesiącu warsztat wyjdzie na plus, czy znajdzie się pod kreską. A w trakcie kryzysu stawka może być jeszcze większa. Chodzi o dealerskie być albo nie być.

Z powyższym przykładem spotkał się zapewne niejeden dealer, bo sprawa nie jest nowa, a rosnące dysproporcje między oczekiwaniami właścicieli blacharni a tym, co „proponuje” firma ubezpieczeniowa, już dawno przeszły do porządku dziennego. I niewykluczone, że taki stan rzeczy przetrwałby jeszcze kilka lat, gdyby nie wybuch pandemii, która w znaczący sposób wpłynęła na liczbę szkód oraz rentowność dealerskich blacharni. Oliwy do ognia dolał jeden z głównych graczy na rynku ubezpieczeniowym, który podjął decyzję o ustaleniu jednolitej – nieakceptowalnej dla większości ASO – stawki za roboczogodzinę dla swojej sieci naprawczej.

To wszystko (ale przede wszystkim właśnie nieprzystające do kosztów dealera stawki rbh narzucane przez ubezpieczycieli) skłania kolejnych przedstawicieli branży do zwrócenia większej uwagi na problem, który do tej pory zdawał się „nie do rozwiązania”. O tym, że jest inaczej i że warto ubiegać się o swoje, przekonują też przedstawiciele Lift Investment, firmy wyspecjalizowanej w dochodzeniu roszczeń z tytułu umów ubezpieczeń na rynku motoryzacyjnym – na drodze sądowej, jak i poprzez doradztwo oraz specjalistyczne szkolenia.

Jak tłumaczy Mariusz Wróblewski, współpraca z dealerem zaczyna się od dokładnego audytu blacharnilakierni, głównie pod kątem jakości dokumentowania szkód.

Bałagan w dokumentacji

Od czego zacząć? Jak powalczyć o to, żeby ubezpieczyciel płacił za naprawy blacharsko-lakiernicze adekwatnie do dzisiejszych realiów rynkowych? Zanim dealer wejdzie na ścieżkę sądową, powinien uporządkować firmową dokumentację, ustalić adekwatną stawkę rbh, a do tego w sposób możliwie rzetelny i drobiazgowy sporządzić kosztorys. W tym momencie do gry wkracza Link Investment, a z reguły jest, co robić, bo oprócz braków w papierologii, częstym zjawiskiem w dealerskich warsztatach jest pomijanie w dokumentacji dla ubezpieczyciela niektórych czynności wykonywanych w trakcie naprawy (stąd nacisk na właściwe sporządzanie kosztorysu). – Dlatego naszą współpracę zaczynamy od dokładnego audytu blacharni-lakierni. Przeglądamy dokumenty, na których pracuje dział likwidacji szkód. Sprawdzamy, czy można z nimi iść do sądu – jeśli nie, wskazujemy elementy, które wymagają poprawy bądź uzupełnienia. I szkolimy. W toku dalszej współpracy komunikację z klientem ułatwia dedykowana platforma, w której dealer składa niezbędne dokumenty – w razie jakichkolwiek braków algorytm informuje nadawcę o konieczności dosłania pozostałych plików. Chodzi o to, by już na etapie przygotowywania dokumentacji pracownicy ASO mieli zakodowane, że sprawa może się zakończyć przed „amboną” – wyjaśnia Mariusz Wróblewski.

W czasie, gdy dealer robi porządki w papierach i procedurach, specjaliści z Lift Investment zajmują się dokładnym wyliczeniem faktycznej stawki rbh. Ta jest z kolei uzależniona m.in. od standardów obiektu, poziomu wyposażenia, profesjonalizacji załogi (liczby i jakości przebytych szkoleń), niezbędnej infrastruktury czy wreszcie – lokalizacji warsztatu. Audyt przeprowadzony przez firmę jest potwierdzony certyfikatem Polskiej Izby Motoryzacyjnej. – W praktyce oznacza to, że nasze stanowisko będzie broniło się w sądzie, ponieważ dane, na których się opieramy, powstały w oparciu o konkretną metodologię. Właśnie z tego powodu zależy nam, żeby klient postępował według naszych wskazówek – bo to po prostu działa  – dodaje Łukasz Kowalski, właściciel kancelarii prawnej współpracującej z Lift Investment.

W profesjonalnym warsztacie minimalna stawka rbh wynosi zazwyczaj około 170-185 zł (ale są dealerzy pracujący na stawkach 400-500 zł i więcej). Tymczasem właściciele serwisów często podpisują z zakładami ubezpieczeniowymi umowy, które przewidują koszt rbh na poziomie 120-155 zł, co oznacza nawet 30-proc. spadek wartości.  – Niestety wielu dealerów pozostaje zakładnikami spłat, podpisując niekorzystne dla siebie porozumienia. Czytając taki dokument, wskazujemy klientom skalę ustępstw, na które się zgodzili, liczbę obostrzeń, z którymi muszą się mierzyć. I coraz częściej nasi klienci wypowiadają umowy ubezpieczycielom. Idą po stawkę, która rzeczywiście im się należy. Bo nie chcą zbankrutować w ciągu 2-3 lat – wyjaśnia Kowalski. Punkty sporne nie dotyczą wyłącznie stawki rbh – istotny problem przy wyliczaniu należności warsztatu stanowią niekiedy rutynowe czynności pomijane w kosztorysie, jak na przykład mycie auta przed oględzinami i po naprawie. – Mówimy tu nawet o 1-2 dodatkowych rbh, które mogą nam „uciekać” z tytułu błędnych wyliczeń. Przy większej skali napraw są to pieniądze, o które warto walczyć – radzi prezes Lift Investment.

Coraz częściej nasi klienci wypowiadają umowy ubezpieczycielom. Idą po stawkę, która rzeczywiście im się należy – przekonuje Łukasz Kowalski.

Sądy nie takie straszne?

W lepszych czasach dobre wyniki pozostałych segmentów działalności dealera (ale i niezłe wyniki samej blacharni – choćby z uwagi na niższe niegdyś koszty załogi) były w stanie „ukryć” kłopoty w warsztacie blacharsko-lakierniczym. W gorszych właściciele stacji stają przed znacznie trudniejszym wyborem – godzić się na funkcjonowanie w warunkach nierzadko śladowej rentowności bądź walczyć o swoje na drodze sądowej, czego wielu dealerów po prostu nie lubi bądź się boi. Zdaniem Łukasza Kowalskiego wybór jest jednak pozorny, a demonizowanie sądów utrudnia dealerom dochodzenie swoich roszczeń. – Ważna jest zmiana mentalności. Właściciele blacharni-lakierni często postrzegają całą sytuację jako „użeranie się z ubezpieczycielem” i wolą machnąć ręką, poświęcić te pieniądze, zakładając, że sprawy i tak nie można wygrać. Tymczasem nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, żeby biegli sądowi w sposób skuteczny zakwestionowali nasz sposób wyliczenia stawki. Mamy mnóstwo wyroków korzystnych dla naszych klientów, a każdy kolejny sukces kreuje właściwą linię orzecznictwa. W rezultacie dealer, oczywiście z odpowiednio przygotowaną dokumentacją, ma bardzo duże szanse na zwycięstwo. Dlatego nie boimy się sporów sądowych – podkreśla prawnik.

Są jednak dealerzy, którzy nawet w obliczu pewnej wygranej z dużą niechęcią podchodzą do wizyty w sądzie. Tłumaczą, że wielomiesięczne postępowania wymagają wiele wysiłku, a pieniądze, które można by przeznaczyć na zachowanie płynności lub dalsze inwestycje z reguły pozostają „zamrożone”. Z reguły, ale nie tym razem. – W procesach o wyegzekwowanie należytej stawki za naprawę walka toczy się najczęściej tylko o „naddatek”, który jest celem sporu. Przykładowo, jeśli firma ubezpieczeniowa proponuje wypłatę o wartości 10 tys. zł, a dealer domaga się faktury na poziome 15 tysięcy, to owe bezsporne 10 tys. zł nie jest w żaden sposób zablokowane i cały czas pozostaje do naszej dyspozycji – uspokaja Kowalski. „Zamrożeniu” ulega jedynie „górka”, o którą toczy się spór, oraz opłata na poczet postępowania sądowego, którą dealer, wraz z odsetkami, otrzyma z powrotem w przypadku wygrania procesu.

Na podobnych zasadach funkcjonuje zresztą cała współpraca dealera z Lift Investment. Z wyjątkiem niewielkiej opłaty wstępnej firma zarabia na prowizji od każdej sprawy, która zakończyła się pomyślnie. Ryzyko jest więc niewiele, bo kancelaria pobiera wynagrodzenie głównie z pieniędzy, którymi dealer i tak aktualnie nie dysponuje – bo dopiero o nie walczy.

Ile trwa procedura odzyskiwania „niedopłaty”? – Jeśli klient nie ma dużego bałaganu w dokumentach, to w okresie miesiąca od momentu nawiązania współpracy, składamy pozew. Postępowanie sądowe zazwyczaj zamyka się w terminie 4-5 miesięcy. Bywa, że sprawa znajduje finał nieco szybciej, bo firmy ubezpieczeniowe często chcą iść na ugodę, aby nie generować dodatkowych kosztów w postępowaniu, które staje się dla nich przegrane. Wśród klientów, którzy z nami współpracują, widać efekt śnieżnej kuli – po tym jak pierwsze pieniądze zaczną do nich spływać, coraz chętniej powierzają nam kolejne sprawy – kończy prawnik.

Krok do przodu

Pandemia koronawirusa udzieliła przedsiębiorcom lekcji z odpowiedzialnego zarządzania biznesem. Możemy zaryzykować stwierdzenie, że co do zasady branża dealerska zdała ten „egzamin” z wyróżnieniem. A jeśli tak, to warto chyba postawić następny krok i zadbać, żeby rentowność „zawitała” (albo: wróciła) również do warsztatu blacharsko-lakierniczego. Propozycja Lift Investment stwarza realną szansę na rozwiązanie problemu, z którym dealerzy mierzą się już od wielu lat. Szkoda, by przynajmniej nie spróbować z niej nie skorzystać.

**

Wyimek:

„W profesjonalnej blacharni-lakierni minimalna stawka rbh wynosi około 170-185 zł. Tymczasem nie brakuje umów z ubezpieczycielami ze stawką na poziomie 120-155 zł”.

REKLAMA
Zobacz również
Prezentacja firmy sponsorowany
Wiemy, jak Polacy kupują auta
Redakcja
20/9/2021
Prezentacja firmy sponsorowany
Spokój i pewność wypłaty
Redakcja
17/9/2021
Prezentacja firmy
Realne partnerstwo
Redakcja
30/6/2021
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.