W trakcie ostatnich kilkunastu miesięcy chiński rząd niejednokrotnie dawał do zrozumienia, że brutalna rywalizacja cenowa, w którą zaangażowało się wielu rynkowych graczy, w tym czołowi przedstawiciele segmentu tzw. nowej mobilności, nie jest zgodna z państwowym interesem. Obawy władz znajdowały odzwierciedlenie w danych, które wskazywały na fatalną sytuację branży dealerskiej, problemy związane z nadprodukcją oraz szkodliwe praktyki stosowane przez przedstawicieli sektora automotive.
Branża pozostawała jednak w dużej mierze głucha na apele Pekinu, dążąc do uzyskania przewagi konkurencyjnej nad licznymi rywalami. Do czasu. Wydaje się bowiem, że cierpliwość rządzących uległa wyczerpaniu – 13 lutego Państwowa Administracja Regulacji Rynku opublikowała wytyczne, które w praktyce zakazują sprzedaży nowych aut poniżej kosztów produkcji.
Nowe prawo ma m.in. lepiej chronić dealerów zmuszanych w przeszłości do oferowania samochodów ze stratą po to, by spełnić warunki uprawniające do otrzymania bonusu. Nie chodzi więc wyłącznie o „ochronę” cen katalogowych, ale także rabaty oraz inne formy wsparcia, które w efekcie prowadziły do nadmiernej obniżki ceny pojazdu. Producenci nie będą mogli również oferować bogatszych wersji modelowych w cenie gorzej wyposażonych aut.
To niejedyna zmiana wdrożona w ostatnich miesiącach, która może wpłynąć na sytuację chińskiego rynku. W listopadzie ubiegłego roku władze rozpoczęły działania mające na celu ograniczenie eksportu tzw. zerokilometrówek, czyli pojazdów fabrycznie nowych jako używane. Walka z nadużyciami może jednak doprowadzić do dalszego wzrostu nadpodaży, bo część aut przeznaczonych na rynki zagraniczne, pozostanie tym samym w kraju.
Warto wreszcie wspomnieć o wyłączeniu aut elektrycznych z ulg podatkowych, którymi do tej pory cieszyła się elektromobilność. Wraz z początkiem roku pojazdy niskoemisyjne zostały objęte 5-proc. podatkiem obowiązującym przy zakupie. Jakby tego było mało, program dofinansowania tego typu pojazdów został zredukowany wyłącznie do aut… droższych. Chińskie władze doszły bowiem do wniosku, że elektromobilność na tyle rozpowszechniła się w kraju, że jej dalsze wspieranie jest w dużej mierze zbędne.
To z kolei szansa dla tradycyjnych producentów, którzy lepiej czują się w segmencie pojazdów spalinowych. Według informacji Chińskiego Stowarzyszenia Aut Osobowych w styczniu liczba osobówek skurczyła się o 14 proc., głównie za sprawą pogorszenia sprzedaży samochodów elektrycznych (-20 proc.). To, czy zachodni producenci wykorzystają tę szansę, to zupełnie inna sprawa.



