Nie jest tajemnicą, że niemiecki przemysł motoryzacyjny mierzy się obecnie z licznymi problemami: spadkiem znaczenia na rynku chińskim, trudną sytuacją w USA, wywołaną cłami wprowadzonymi przez Donalda Trumpa, nadwyżką mocy produkcyjnych oraz wysokimi kosztami pracy w UE, w szczególności zaś na krajowym podwórku.
Aby temu zaradzić, przedstawiciele niemieckiego przemysłu automotive coraz częściej szukają oszczędności, a jedną z metod redukcji kosztów jest ograniczenie liczby stanowisk. Uwagę mediów zwróciły zwłaszcza plany Olivera Blumego, prezesa zarządu Grupy Volkswagen, obejmujące, według doniesień medialnych, redukcję nawet 100 tys. etatów oraz zamknięcie części niemieckich fabryk. Choć wstępna propozycja prezesa Grupy VW nie znalazła poparcia w radzie nadzorczej, można spodziewać się, że obie strony będą musiały pójść na ustępstwa.
Na zmiany szykuje się Porsche, które 27 lipca ogłosiło likwidację kolejnych 5 tys. miejsc pracy do połowy przyszłej dekady (obok 3,9 tys. zapowiedzianych wcześniej). Na tle pełnej załogi niemieckiej grupy mogłoby się wydawać, że mówimy tu zatem o skromnych liczbach. W przypadku Porsche wspomniana wartość stanowi jednak blisko 20 proc. obecnego zatrudnienia w firmie. Z oficjalnego komunikatu wynika, że redukcja zatrudnienia zostanie osiągnięta poprzez naturalną rotację i dobrowolne odejścia, a jednocześnie Porsche zainwestuje 2,1 mld euro w lokalizacje w Zuffenhausen i Weissach do 2035 roku.
Zatrudnienie ograniczy także BMW. Według agencji AFP oraz Reutersa producent z Bawarii chciałby zmniejszyć liczbę etatów o 8 tys. do końca 2027 r. Aby zrealizować ten cel, firma zaproponuje dobrowolne odejście niemal połowie z 85 tys. pracowników zatrudnionych na terenie Niemiec. Zmiany uzgodnione między zarządem firmy a radą zakładową mają objąć stanowiska administracyjne oraz rozwojowe.
W drugim kwartale br. BMW zanotowało 35-proc. spadek zysku przed opodatkowaniem do 1,7 mld euro. W tym okresie marża operacyjna samochodowej części biznesu producenta skurczyła się do 2,3 proc. z 5,4 proc. zanotowanych w roku poprzednim. Za Odrą mają się nad czym zastanawiać.
Fot. newsroom.porsche


