Wzrost cen w branży motoryzacyjnej zapowiadano już od dłuższego czasu, więc wyniki raportu Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar nikogo specjalnie nie zaskoczą. To pokłosie regulacji wdrażanych przez Unię, ofensywy technologicznej i większego udziału rynkowego marek premium. Nie można też zapomnieć o koronawirusie, który również dołożył „swoje”. Godna odnotowania jest jednak skala wzrostów – o ponad 11 proc. – zwłaszcza w zestawieniu z 2019 r., kiedy w ciągu 12 miesięcy ceny poszły w górę o nieco ponad 3 proc.
Jakie ma to przełożenie na konkretne marki? W segmencie samochodów popularnych największe wzrosty w Top20 notuje Grupa PSA. W 2020 r. 10-procentową podwyżkę zanotowały wszystkie „lokomotywy” koncernu, czyli Peugeot, Citroen i Opel. Stawkę zdominował jednak Smart, którego średnia cen poszybowała o… 82 proc. To nie błąd, ale nowa strategia firmy, która postawiła na „elektryczną” ofertę.
Wzrosty dotknęły większość marek popularnych, ale w dużej mierze ominęły segment premium. Kupno nowego Mercedesa czy Audi będzie kosztować około 233 tys. złotych, tylko o 2,2 proc. więcej niż przed rokiem. Inaczej wygląda cennik BMW, które zaskoczyło podwyżkami o kilkanaście procent.
Część producentów poszła jednak pod prąd i nie skorzystała z „pricing power”. To niektóre marki prestiżowe, ale nieprzypadkowo znalazły się tu także Land Rover oraz Mitsubishi, które „obniżyły” ceny kolejno o 20,9 proc. i 3,5 proc. Obie marki łączy problem ze spełnieniem unijnych regulacji. Stąd i spadek średniej ceny w przypadku Land Rovera, który ograniczył sprzedaż najdroższych i zarazem najbardziej emisyjnych modeli. Warta wzmianki jest także obecność na liście Fiata, który staniał o 2,2 proc. Można się zastanawiać, jak strategia FCA będzie wpływać na relacje z PSA w kontekście zbliżającej się fuzji – oba koncerny zdają się stosować odmienny model biznesowy.
Dane: Samar
Zdjęcie: pikrepo