Aktualności

Francuski przemysł wzywa do zaostrzenia reguł dotyczących lokalnej produkcji

Pojawiające się od czasu do czasu propozycje związane z promowaniem produkcji samochodów na terenie UE to za mało, by uratować europejski przemysł – nad Sekwaną panuje przekonanie, że Bruksela musi pójść o krok dalej.

Ustawa o tzw. Akceleratorze Przemysłowym (IAA), a przede wszystkim jej elementy związane z ochroną europejskiego rynku, jest obecnie przedmiotem dyskusji zarówno w instytucjach europejskich, jak i całym sektorze automotive. Na wdrożenie rozwiązań, które faworyzowałyby lokalną produkcję, nalegają politycy, organizacje branżowe oraz czołowi producenci, na czele z Volkswagenem, Stellantisem oraz Renault.

Francuska Platforma Motoryzacyjna (PFA), czołowa organizacja reprezentująca interesy ponad 4 tysięcy firm działających w przemyśle motoryzacyjnym, wskazuje jednak, że obecne propozycje to za mało, by odwrócić obecną trudną sytuację w sektorze. Co zdaniem PFA należałoby poprawić?

Francuzi krytykują m.in. pomysły rozszerzenia definicji „Made in Europe” na kraje nienależące do UE, będące sygnatariuszami umów o wolnym handlu, wskazując, że uwzględnianie państw spoza bloku osłabi podstawowy cel, jakim jest wzmocnienie produkcji samochodowej na terenie Starego Kontynentu. Według PFA każdy wyjątek powinien być rozpatrywany indywidualnie z uwzględnieniem jego wpływu na europejski przemysł.

Punktem spornym jest także zakres obowiązywania nowych przepisów – w kuluarach pojawiają się bowiem głosy, że reguły dotyczyłyby głównie pojazdów niskoemisyjnych pozyskiwanych w ramach zamówień publicznych oraz flot firmowych. A to za mało, by wprowadzane zmiany doprowadziły do rzeczywistego przełomu.

PFA ostrzega zarazem przed potencjalnym wpływem nowych przepisów na koszt produkcji samochodów elektrycznych. Ograniczenie importu materiałów i komponentów spoza UE może bowiem przełożyć się negatywnie na ceny, a co za tym idzie, także na zainteresowanie tego typu pojazdami.

Odpowiedzią na problem mogłoby być wprowadzenie mechanizmu tzw. supekredytów CO2 na pojazdy elektryczne produkowane na terenie Starego Kontynentu, które zapewniłyby lokalnym markom większą elastyczność w realizacji celów emisyjnych podczas transformacji w kierunku elektromobilności.

Głos Francji może mieć niemały wpływ na decyzję Komisji Europejskiej, tym bardziej że kolejne firmy narzekają na problemy związane z opłacalnością produkcji na kontynencie. Ale nic nie jest jeszcze przesądzone.

Fot. media.renaultgroup

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Bruksela dogadała się z Pekinem w sprawie ograniczenia importu aut hybrydowych
Redakcja
14/10/2026
Aktualności
Wszystkie inicjatywy są ważne
Redakcja
14/10/2026
Aktualności
Grupa Cichy-Zasada stawia na Exlantixa. Nowy salon już w Szczecinie
Redakcja
13/10/2026
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.