Aktualności

Przyszłość salonów według Aiways

Przedstawiciele Aiways, chińskiej marki samochodów elektrycznych, przekonują, że klienci nie potrzebują już dealerów. W rozmowie z portalem sprzedażowym YesAuto Alexander Klose, wiceprezes ds. operacji zagranicznych w Aiways, wskazywał na wyższość modelu sprzedaży bezpośredniej.

Powód do niepokoju czy raczej niegroźna ciekawostka? Dla wielu osób, nawet tych związanych z branżą motoryzacyjną, marka Aiways pozostaje produktem zupełnie anonimowym. W tych okolicznościach słowa jednego z szefów chińskiego producenta, który przekonuje, że dealerzy są w zasadzie zbędni, zapewne nie zrobią wrażenia na właścicielach salonów.

Mimo to nie warto ich lekceważyć, bo Aiways jest czymś więcej niż tylko niewielkim start-upem bez zaplecza produkcyjnego w Europie. To przejaw zachodzących zmian, pierwszy elektryczny producent z Państwa Środka, który zadebiutował na unijnym rynku. Pierwszy, ale nie ostatni, bo swoją ekspansję rozpoczęły (bądź niedługo rozpoczną) firmy, takie jak Nio czy Xpeng. Zainteresowanie zeroemisyjną motoryzacją wyrazili również elektroniczni giganci Xiaomi oraz Apple, a nad tym wszystkim stoi, zdobywająca coraz większą popularność, Tesla.

Co łączy wszystkich wymienionych graczy? Brak rozbudowanej sieci dealerskiej w Europie i, w większości przypadków, brak chęci, by taką sieć stworzyć. Po pierwsze, byłoby to trudne na dość gęsto zagospodarowanym rynku, po drugie – w momencie, kiedy „stare” koncerny rozważają przejście na model agencyjny, trudno oczekiwać, żeby te „nowe” optowały za tradycyjnym systemem dealerskim.

I tak właśnie myślą przedstawiciele Aiways, którzy postawili na sprzedaż bezpośrednią i kontakty z zewnętrznymi firmami, takimi jak Euronics czy ATU, które „wyręczają” ich przy sprzedaży i serwisie aut. Chiński przedsiębiorca przekonuje, że brak tradycyjnych rabatów przełoży się na większe zaufanie wśród klientów, a system zachęt będzie oparty o dodatkowe usługi.

I chociaż pozycja elektrycznych graczy z Chin i USA jest na terenie Unii raczej marginalna, to niewykluczone, że za kilka-kilkanaście lat europejski rynek będzie podzielony na dwie, niekoniecznie równe, części. Tę starą z dealerskim (bądź agencyjnym) modelem sprzedaży i tę nową opartą o nieliczne obiekty należące do producenta i nacisk na handel online.

Skontaktuj się z autorem
Redakcja
Linkedin
REKLAMA
Zobacz również
Aktualności
Elektromobilność – obawa czy nadzieja dla rynku pracy w Polsce?
Redakcja
21/10/2021
Aktualności
Giganci technologiczni wchodzą do sektora automotive
Redakcja
20/10/2021
Aktualności
Brak surowców storpeduje ambitne plany w zakresie elektromobilności?
Redakcja
19/10/2021
Miesięcznik Dealer
Jedyne na rynku pismo poświęcone w 100 proc. tematyce zarządzania autoryzowaną stacją dealerską. Od ponad 12 lat inspirujemy właścicieli, menedżerów i szefów poszczególnych działów dealerstw samochodów.