Już 9 lipca podczas spotkania rady nadzorczej Grupy Volkswagen będzie ważył się los czterech niemieckich fabryk oraz dodatkowych 50 tys. miejsc pracy zagrożonych z uwagi na najnowszy oszczędnościowy plan koncernu. Do jakichkolwiek wiążących decyzji prawdopodobnie nie dojdzie z uwagi na panujący w radzie układ sił, gdzie większość miejsc jest obsadzona przez przedstawicieli rady pracowniczej, związków zawodowych oraz reprezentantów landu Dolna Saksonia, co do zasady przeciwnych zmianom, które godziłyby w lokalną produkcję oraz dobro załogi.
Nie ulega jednak wątpliwości, że do jakiegoś kompromisu będzie musiało dojść, bo zdaniem dyrektora zarządzającego Grupy VW obecny model biznesowy niemieckiego giganta przestał się sprawdzać. Jednym z celów Olivera Blumego jest zaś ograniczenie mocy produkcyjnych koncernu o milion szt. – realizacja tego zadania może jednak oznaczać konieczność zamknięcia części zakładów.
Według mediów na celowniku znajdują się cztery niemieckie placówki: fabryki w Hanowerze, Zwickau, Emden oraz Neckarsulm. Zdaniem serwisu Automotive News pod znakiem zapytania stoi zaś zwłaszcza przyszłość zakładu w Zwickau – placówki zmodernizowanej tak, aby odpowiadać ambicjom Volkswagena związanym z elektromobilnością. Wolniejszy niż przewidywano rozwój „elektryków” na terenie Europy spowodował jednak, że to, co pierwotnie miało stanowić atut firmy, szybko stało się obciążeniem.
W podobnej, choć nieco lepszej, sytuacji znajduje się Emden, które podobnie jak Zwickau koncentruje się na wytwarzaniu pojazdów niskoemisyjnych, w tym ID.4 i ID.7. Zbliżony charakter obu fabryk sprawia, że możliwe są ewentualne roszady, które pozwoliłyby uratować jeden zakład kosztem drugiego.
Profil pozostałych zagrożonych placówek jest już zupełnie inny – produkcja w Hanowerze skupia się na modelach użytkowych, ale też rozwoju technologii autonomicznych, podczas gdy Neckarsulm pozostaje jednym z ważniejszych centrów produkcyjnych dla Audi. Co ciekawe, według Automotive News z zakładem zlokalizowanym w stolicy Dolnej Saksonii wiąże się także polski wątek – gdyby fabryka „poszła pod topór”, produkcja modelu ID Buzz mogłaby przenieść się do obiektu generującego mniejsze koszty np. w Poznaniu.
Czy w tych okolicznościach możliwe jest wypracowanie porozumienia? Szansę w tym zakresie miałoby stanowić przeniesienie do Niemiec produkcji wybranych modeli rozwijanych w Chinach. Trudno jednak spodziewać się, by to wystarczyło – gdyby tak było, spór między Oliverem Blumem a związkowcami nie byłby postrzegany jako potencjalne być albo nie być niemieckiego giganta.
Fot. Volkswagen


