Wydarzenia

„Rzeczpospolita”: Zasady współżycia społecznego nie mogą wyłączyć odpowiedzialności komisanta


„Rzeczpospolita” pisze o wyroku stołecznych sądów dotyczącym transakcji z udziałem auta, które trafiło do komisu. Sprawa dotyczyła sprzedaży w komisie Toyoty, której właścicielem był Patryk B. (komitent). Zgodnie z umową komisu auto miało być sprzedane za 82 400 zł. Pojazd przeszedł pozytywnie kontrolę w stacji kontroli pojazdów. Komisant sprawdził także numer VIN. Nic nie wzbudziło jego niepokoju.  Auto zostało sprzedane z komisu po dwóch miesiącach, a kolejne właściciel odsprzedał je dalej po okresie półtora roku. Dwa lata później prokuratura zażądała wydania samochodu, gdyż podejrzewała, że pochodzi z przestępstwa. „Komisant został pozwany o zwrot pieniędzy za samochód, który – jak się okazało po kilku latach i kolejnej zmianie właściciela – został zmontowany z dwóch innych. Podwozie było powypadkowe, a nadwozie – kradzione” – relacjonuje „Rzeczpospolita”. Sprawa trafiła kolejno przed dwie instancje sądowe, najpierw przed Sąd Okręgowy w Warszawie. – Komisant Karol A. nie mógł wyłączyć swej odpowiedzialności, gdyż obowiązek zbadania, czy pojazd nie został skradziony spoczywał na nim. Skoro sprzedał powodowi Bogdanowi C. samochód z wadą prawną ponosi odpowiedzialność na podstawie art. 556 k.c., zgodnie z którym sprzedawca jest odpowiedzialny względem kupującego, jeżeli rzecz sprzedana ma wadę fizyczną lub prawną (rękojmia) – stwierdził sąd. Równie Sąd Apelacyjny uznał, że zasady współżycia społecznego nie mogą wyłączyć odpowiedzialności komisanta za wady prawne rzeczy sprzedanej.