Wydarzenia

„Rzeczpospolita”: McLaren planuje niewielki wzrost sprzedaży


„Rzeczpospolita” publikuje wywiad z Davidem Gilbertem, prezesem McLaren Europe. Dziennik chce wiedzieć czy globalne problemy gospodarcze – wojna handlowa USA–Chiny, brexit, presja na obniżanie emisji dwutlenku węgla, możliwe cła w handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi – stanowią problem dla McLarena. – Nie mogę powiedzieć, żeby mnie to zupełnie nie obchodziło. Brexit dotyczy nas jak najbardziej i najgorsza jest niepewność. Najważniejsze, aby zostały podjęte konkretne decyzje, bo wtedy cokolwiek można planować. Ale niezależnie od tego, czy brexit ostatecznie odbędzie się bez umowy, my i tak będziemy działać dalej. Większość naszego biznesu jest poza Europą, ale w Unii Europejskiej kupujemy komponenty i tam sprzedajemy około 20 proc. naszych aut. Wiele komponentów kupujemy na rynkach pozaeuropejskich i tam także sprzedajemy. Oczywiście, że uważamy wszelkie cła za niekorzystne, bo psują stosunki gospodarcze – mówi Gilbert. Opowiada także o celach sprzedażowych i o tym, że marka planuje wzrost, ale nie chce stracić swojego charakteru. – W 2018 roku sprzedaliśmy 4,8 tysiąca samochodów i sądzę, że przez kolejne cztery lata ta liczba nie będzie się zmieniała. Może to będzie 5 tysięcy, ale nie więcej. Na 2024 i 2025 r. mamy zaplanowane po 6 tysięcy rocznie. Nie zależy nam na szybkim wzroście, bo wtedy stracilibyśmy wypracowany już wizerunek marki ekskluzywnej. Różnica pomiędzy McLarenem a innymi markami luksusowymi polega na tym, że my jesteśmy niezależni, nie należymy do takich wielkich grup motoryzacyjnych jak Volkswagen, BMW, Daimler Benz albo FCA. Nie ma nas na giełdzie. Jedyne, co musimy robić, to zadowolić udziałowców, którzy są fanami superaut i wyścigów samochodowych. I właśnie produkcja 5-6 tys. aut umożliwia nam zaspokojenie oczekiwań (…). Nie mówiąc o tym, że i nasi klienci też niechętnie widzieliby nagły wzrost produkcji, bo straciliby tę ekskluzywność, za którą płacą – uważa rozmówca dziennika.

„Rzeczpospolita” przypomina, że wchodząc do Polski wiosną tego roku, Gilbert wybrał na dealera rodzinę Fusów. Co trzeba zrobić, żeby zostać dealerem McLarena? – Najważniejsi są ludzie, do których należy punkt dealerski, bądź którzy nim zarządzają. Muszą rozumieć, jak funkcjonuje rynek luksusowy, znać potencjalnych klientów skłonnych kupować nasze auta. Nie mówiąc o innym podstawowym wymogu, czyli zrozumieniu, jak ważny jest dla nas człowiek i kontakt z nim – wylicza Gilbert. Dziennik pyta również, ile aut szef McLarena chciałby sprzedać w Polsce. – Tyle, żeby dealer miał z tego zysk. I mam nadzieję zbudować w Polsce bazę klientów, którzy kupią 100–200 naszych samochodów – przyznaje prezes McLaren Europe.