Wydarzenia

„Dziennik Gazeta Prawna”: Leasing wciąż jest popularny


„Dziennik Gazeta Prawna” przyjrzał się sytuacji na rynku nowych aut w Polsce. Pismo przypomina, że celem wprowadzonych od początku 2019 roku zmian w ustawach o podatkach dochodowych było zrównanie wszelkich form użytkowania aut osobowych. Obecnie ograniczenia dotyczą samochodów o wartości większej niż 150 tys. zł – niezależnie od tego, czy zostaną one kupione, czy też wzięte w leasing, najem lub dzierżawę. „DGP” podkreśla, że leasing nadal jest jednak atrakcyjny. Jak czytamy, wzięcie luksusowego samochodu w leasing według nowych przepisów nie da tak dużych korzyści podatkowych, jak jeszcze w ubiegłym roku, ale i tak będzie opłacalne bardziej niż zakup. Czemu? „Zrównanie różnych form użytkowania aut osobowych nie do końca się powiodło. A wszystko dlatego, że leasing stwarza możliwość podwójnego uwzględnienia limitu 150 tys. zł – raz przy użytkowaniu auta na podstawie tej umowy, drugi raz – po wykupieniu pojazdu i wprowadzeniu go do ewidencji środków trwałych. Tymczasem sam zakup auta pozwala skorzystać z limitu tylko jednokrotnie” – tłumaczy pismo. Skutki tego mechanizmu zauważają rozmówcy dziennika. – W przypadku leasingu aut premium spodziewamy się większego zainteresowania ofertami z dużymi wykupami, które umożliwiają niejako dwukrotne rozliczenie podatku od nabywanego samochodu: po pierwsze – w leasingu, a po drugie – po wykupie leasingu i wprowadzeniu pojazdu do ewidencji środków trwałych – mówi Robert Bendlewski z Idea Getin Leasing SA.

Dziennik pisze także o tym, że niektórzy dystrybutorzy i importerzy samochodów marek premium zaczęli oferować obniżki cen pojazdów – do wysokości nieprzekraczającej 136 400 zł netto. – W styczniu 2019 r. zauważyliśmy duże, w niektórych kanałach sprzedaży nawet powyżej 50-proc., zwiększenie udziału finansowania aut o wartości do 150 tys. zł, w porównaniu z grudniem 2018 r. – informuje Marek Jerzak, expert-product development w ING Lease. Dziennik zastanawia się czy tak duża obniżka nie zostanie zakwestionowana przez fiskusa, zwłaszcza gdy bonifikata nie dotyczy pojedynczego egzemplarza, lecz całej floty oferowanej klientowi. – Kluczowa jest relacja pomiędzy dealerem samochodowym a klientem salonu samochodowego. Zakładamy, że dealera samochodowego nie łączą jakieś szczególne więzi z nabywcą samochodu (nie jest np. pracownikiem tego salonu lub jego właścicielem). W związku z tym należy przyjąć, że cena, którą ostatecznie dealer zaoferuje klientowi salonu, musi pozostawać rynkowa – celem każdego przedsiębiorstwa (z wyjątkiem takich o charakterze non profit) jest bowiem generowanie zysku z prowadzonej działalności gospodarczej – tłumaczy Łukasz Bączyk, licencjonowany doradca podatkowy, starszy menedżer w Crido.  Jego zdaniem nawet gdy w ramach jednostkowej akcji sprzedażowej dealer obniży ceny oferowanych pojazdów, to należy przyjąć, że działa on w sposób ekonomicznie uzasadniony.

„Dziennik Gazeta Prawna” z 15 lutego 2019, s. C13 i następne