Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: BAH chce rozwijać segment dealerski

„Puls Biznesu” pisze o planach na przyszłość British Automotive Holding dotyczących marki SsangYong i dalszej współpracy z Jaguar Land Rover. – Dziś 5 z 12 salonów Jaguara i Land Rovera jest naszą własnością. Odpowiadają one za połowę sprzedaży aut JLR w Polsce. Koncentrujemy się na umacnianiu, rozwoju i optymalizacji segmentu dealerskiego. Po zakończeniu importu aut JLR chcemy nadal być znaczącym partnerem i kontrahentem dla ich producenta — podkreśla Katarzyna Twarowska, nowa dyrektor zarządzająca BAH.

Centrum Obsługi Administracji Rządowej ogłosiło dwa przetargi nieograniczone na dostawę oraz wynajem długoterminowy pojazdów dla jednostek administracji państwowej. ORPA informuje, że w ramach przetargu na dostawę samochodów COAR planuje zamówić 198 pojazdów.

Automotive News poinformował o odwołaniu wystawy samochodowej w Genewie. Organizatorzy imprezy podjęli taką decyzję po tym, jak szwajcarski rząd w reakcji na rozprzestrzenianie się epidemii koronawirusa zakazał organizacji zgromadzeń liczących ponad 1000 osób.

„Puls Biznesu”: BAH chce być ważnym partnerem JLR

„Puls Biznesu” pisze o planach na przyszłość British Automotive Holding. Spółka holdingu – British Automotive Polska do końca marca 2021 r. pozostaje wyłącznym importerem Jaguara i Land Rovera. — Działalność importerska to współpraca ograniczona czasowo. Liczyliśmy się z tym, że Jaguar Land Rover, brytyjski producent, będzie dążył do tego, aby samemu sprowadzać auta. Mając tę świadomość, budowaliśmy własną sieć dealerską. Dziś 5 z 12 salonów Jaguara i Land Rovera jest naszą własnością. Odpowiadają one za połowę sprzedaży aut JLR w Polsce. Koncentrujemy się na umacnianiu, rozwoju i optymalizacji segmentu dealerskiego. Po zakończeniu importu aut JLR chcemy nadal być znaczącym partnerem i kontrahentem dla ich producenta — podkreśla Katarzyna Twarowska, nowa dyrektor zarządzająca BAH. Przedstawicielka holdingu tłumaczy, że firma nadal koncentruje się na zwiększaniu sprzedaży aut JLR umacnianiu pozycji własnej grupy dealerskiej. – Będziemy mocno rozpychać się na rynku. Nasza spółka importerska prowadzi rozmowy z kolejnymi, potencjalnymi partnerami, których celem jest otwarcie salonów dealerskich m. in. w Bydgoszczy, Toruniu oraz Lublinie — mówi Katarzyna Twarowska. Zapewnia jednocześnie, że zmiana modelu sprzedaży samochodów JLR w Polsce nie wpłynie na ich sprzedaż czy usługi serwisowe.

Od lipca 2019 r. BAH jest też importerem samochodów koreańskiej marki SsangYong. Firma tworzy nową strategię dla tej marki. Działania mają polegać m.in. na przyjrzeniu się sieci dealerskiej. — Dziś to 23 wielomarkowe salony nie należące do importera. Mój plan agresywnego zwiększania sprzedaży zakłada weryfikację skuteczności dealerów, być może również większych zmian, bo aktywną sprzedaż prowadzi obecnie około połowa. Będziemy też poszukiwać kolejnych partnerów oraz pracować nad innymi kanałami sprzedaży — wyjaśnia Twarowska.

ORPA: Administracja państwowa szuka aut

Centrum Obsługi Administracji Rządowej ogłosiło dwa przetargi nieograniczone na dostawę oraz wynajem długoterminowy pojazdów dla jednostek administracji państwowej – informuje ORPA. W ramach przetargu na dostawę samochodów COAR planuje zamówić 198 pojazdów, z czego modele całkowicie elektryczne (hatchbacki segmentu C) mają stanowić ok. 13 proc. – 26 sztuk. Termin składania ofert upływa 25 marca 2020 r. W przetargu na wynajem długoterminowy COAR ustanowił dłuższy termin składania ofert – do 26 marca 2020 r. W ramach tego postępowania do jednostek administracji publicznej ma trafić łącznie 70 pojazdów. Samochody elektryczne (segmentów B oraz C) stanowią w tym przypadku ok. 11 proc. zamówienia.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Urzędy nie chcą karać kierowców

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze o tym, jak działają urzędnicy po zmianie przepisów dotyczących aut. Przypomnijmy, że od 1 stycznia obowiązują nowe przepisy dotyczące obowiązków związanych ze sprzedażą lub zakupem samochodu. Artykuł 140mb prawa o ruchu drogowym wprowadza kary pieniężne dla właścicieli pojazdów, którzy nie zgłoszą zbycia lub nabycia pojazdu (już zarejestrowanego na terytorium RP) w ciągu 30 dni od daty zawarcia transakcji. Takiej karze podlegać mają też posiadacze pojazdów (nie nowych), którzy nie dokonają ich pierwszej rejestracji w Polsce w ciągu 30 dni od przywozu pojazdu z innego państwa UE. Okazuje się, że w zakresie nowych regulacji panuje chaos tak po stronie kierowców, jak i urzędników. „Kierowcy o nowych przepisach wiedzą niewiele i błędnie zakładają, że dotyczą one aut sprowadzonych do Polski przed 1 stycznia 2020 r. Z kolei urzędnicy nie bardzo się orientują, jak uzasadnić wysokość kary w sytuacji, gdy ktoś nie przerejestrował auta na czas. Ustawa mówi, że może to być od 200 do 1000 zł, ale nie zawiera wskazówek, jak różnicować wymiar sankcji” – czytamy w dzienniku.

„DGP” zapytał największe miasta, jak w praktyce wygląda egzekucja nowych przepisów. – Do tej pory nie nałożyliśmy żadnej kary pieniężnej – przyznaje Witold Krupiarz, dyrektor wydziału ewidencji pojazdów i kierowców w krakowskim magistracie. Tak samo jest w Łodzi. – Przy stosowaniu przepisów związanych z nakładaniem kar organy rejestrujące napotykają na wiele trudności związanych z interpretacją, m.in. w zakresie określenia wysokości nakładanej kary i braku funkcjonalnego raportu po stronie administratora systemu wspomagającego proces rejestracji pojazdów – twierdzą przedstawiciele Urzędu Miasta w Łodzi.

więcej „Dziennik Gazeta Prawna” z 28 lutego 2020, s. C17

UOKiK: UOKiK nałożył kary za nieuczciwą sprzedaż aut

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował, że prezes urzędu nałożył kary finansowe na firmy Praebeo i Auto Rentier za nieuczciwą sprzedaż samochodów. Firma Praebeo została ukarana kwotą 156 tys. zł, a firma Auto Rentier sumą 84 tys. zł za stosowanie nieuczciwych praktyk rynkowych. Sprawa trafiła też do prokuratury. Według UOKiK firmy zachęcały konsumentów wizją łatwego zarobku. „Mechanizm miał być taki: konsument zaciąga kredyt w banku, kupuje od Praebeo lub Auto Rentier samochód za ok. 70 tys. zł, zaś spółki przez 8 lat pojazd wynajmują np. firmom świadczącym usługi przewozu osób lub jako auto zastępcze. Z realizowanych dochodów spółki miały spłacać raty w banku i wypłacać wynagrodzenie konsumentowi – 600 zł miesięcznie albo 7200 zł rocznie. Po 8 latach klient miał mieć spłacony kredyt, samochód i 57,6 tys. zł dochodu” – napisano w komunikacie. UOKiK wskazuje, że firma Praebeo już po kilku miesiącach przestawała płacić raty. Zdaniem urzędu Praebeo i Auto Rentier ukrywały przed konsumentami ryzyka związane z umową. Nie informowano też o ważnych warunkach umowy. Część konsumentów nie wie nawet, jaki samochód kupiło od Praebeo.

Automotive News: Targi motoryzacyjne w Genewie odwołane

Organizatorzy wystawy samochodowej w Genewie poinformowali, że wydarzenie zostało odwołane po tym, jak szwajcarski rząd – w reakcji na rozprzestrzenianie się epidemii koronawirusa – zakazał organizacji zgromadzeń liczących ponad 1000 osób – informuje serwis Automotive News. Organizatorzy wystawy powiedzieli, że impreza nie odbędzie się w późniejszym terminie w 2020 roku. Dodali, że mają nadzieję, że wydarzenie zostanie wznowione w 2021 roku. Poinformowano jednocześnie, że wystawcy nie otrzymają rekompensat z powodu odwołania imprezy, gdyż stało się to na skutek wystąpienia „siły wyższej” i decyzji władz Szwajcarii.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Jak wirus wpłynie na motoryzację?

„Dziennik Gazeta Prawna” pisze o gospodarczych problemach w związku z epidemią koronawirusa na świecie. W dzienniku czytamy, że najmocniej narażona na zarażenie biznesu koronawirusem jest branża motoryzacyjna. Chińczycy generują duży popyt na auta, ale są też jednym z największych dostawców komponentów samochodowych na świecie. Już wstrzymano pracę wielu chińskich zakładów produkcyjnych m.in. Volkswagena czy Toyoty. Zatrzymano też część linii montażowych w Korei Południowej i Japonii. Fiat Chrysler Automobile zawiesił także pracę fabryki w Serbii. – Branża motoryzacyjna jest jednym z najbardziej zglobalizowanych sektorów. Gdy firma na drugim końcu świata nie jest w stanie dostarczyć choć jednej części, może doprowadzić to do problemów z produkcją. Jednak na razie nie ma powodów do paniki – uważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego. „DGP” informuje, że przedstawiciele polskich fabryk deklarują, że problemy z dostawami obecnie ich nie dotyczą.