Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Zmieni się model użytkowania aut?

„Rzeczpospolita” relacjonuje przebieg konferencji Impact mobility rEvolution’19 w Katowicach. Jednym z tematów był rozwój elektromobilności. Duńczyk Henrik Fisker, projektant i producent luksusowych samochodów przekonywał, że aut elektrycznych będzie przybywać. Mówił też o perspektywach dla motoryzacji. – W przyszłości prawie nikt nie będzie miał auta, bo w każdej chwili będzie mógł je sobie zamówić przez aplikację. Tylko nieliczni będą sobie kupowali auta na zamówienie, a osoby starsze będą korzystały z aut autonomicznych – tłumaczył Fisker.

„We wrześniu sprowadzono do Polski 82 085 używanych samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony. To o 0,2 proc. mniej niż rok wcześniej. To czwarty spadek odnotowany w tym roku” – analizuje Samar. Statystyczny samochód sprowadzony w tym roku do Polski ma 11 lat i 9 miesięcy.

„Rzeczpospolita” pisze także o interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Wynika z niej, że jeśli nie nastąpiły zmiany w zawartej w grudniu umowie leasingu, a tylko przesunięto termin odbioru auta, można rozliczać je na starych, korzystniejszych dla przedsiębiorców zasadach.

„Rzeczpospolita”: Coraz mniej osób będzie mieć auto na własność

„Rzeczpospolita” relacjonuje przebieg konferencji Impact mobility rEvolution’19 w Katowicach. Jednym z tematów był rozwój elektromobilności. – W ciągu kilkunastu lat połowa aut na świecie będzie elektryczna, a niektóre kraje całkowicie zakażą sprzedaży pojazdów na paliwa płynne – przewidywał Duńczyk Henrik Fisker, projektant i producent luksusowych samochodów. – Dziś samochody się kupuje. Najpierw nastolatek kupuje szrota, by móc jeździć. Gdy zaczyna zarabiać, przestawia się na lepsze i nowsze auto, gdy zaś rodzą się dzieci, kupuje auto rodzinne. W przyszłości prawie nikt nie będzie miał auta, bo w każdej chwili będzie mógł je sobie zamówić przez aplikację. Tylko nieliczni będą sobie kupowali auta na zamówienie, a osoby starsze będą korzystały z aut autonomicznych – tłumaczył Fisker.

Z kolei prezes Volkswagen Bank Polska Mikołaj Woźniak ocenił, że istotna jest także rewolucja na poziomie finansowania. – Finansowanie dopasowane do technologii zmieni reguły gry: podczas gdy kupujący samochód spalinowy za gotówkę używa go średnio siedem lat, tak w elektromobilności zakładamy, że w siedem lat samochód będzie miał aż trzech użytkowników i każdy z nich dostanie skrojone na miarę finansowanie – podkreślał Woźniak.

więcej „Rzeczpospolita” z 11 października 2019, s. A28

Samar: Import znowu spada

Samar analizuje wyniki importu aut. „We wrześniu sprowadzono do Polski 82 085 używanych samochodów osobowych i dostawczych o dmc do 3,5 tony. To o 0,2 proc. mniej niż rok wcześniej. To czwarty spadek odnotowany w tym roku” – czytamy w artykule. Łączny wynik po trzech kwartałach roku wynosi 764 345 sztuk i o 0,9 proc. większy niż uzyskany przed rokiem.

Zdecydowaną większość importowanych aut stanowią samochody osobowe. Jest ich 703 472 sztuki, co stanowi 92,0 proc. rynku. Statystyczny samochód sprowadzony w tym roku do Polski ma 11 lat i 9 miesięcy. To mniej, niż wynosi średni wiek samochodów osobowych w parku na koniec 2018 roku (blisko 15 lat).

„Rzeczpospolita”: Odbiór auta po terminie nie odbiera podatkowych korzyści

Jeśli przedsiębiorca weźmie w tym roku auto o wartości powyżej 150 tys. zł w leasing, rozliczy w kosztach tylko część rat. W proporcji, w jakiej kwota 150 tys. zł pozostaje do wartości pojazdu. Ograniczenia nie dotyczą tych nabywców, którzy podpisali umowy w 2018 r. albo wcześniej. Oni rozliczają leasing na dotychczasowych zasadach – przypomina „Rzeczpospolita”. Dziennik pisze o interpretacji dyrektora Krajowej Informacji Skarbowej. Zwrócił się o nią przedsiębiorca, który podpisał umowę w grudniu 2018 r., a samochód miał odebrać do 30 czerwca 2019 r. Termin został przesunięty, ponieważ u producenta nie było określonego rodzaju silnika. Inne warunki umowy się nie zmieniły. Przedsiębiorca twierdził, że może rozliczać raty na zasadach obowiązujących jeszcze w zeszłym roku (czyli zaliczać w 100 proc. do kosztów PIT). Zgodziła się z tym skarbówka. Jej zdaniem zmiana, która nie wywołuje skutków w podatku dochodowym, nie oznacza automatycznie konieczności stosowania nowych przepisów. Przedsiębiorca może więc rozliczać raty za samochód na starych zasadach.

„Rzeczpospolita”: Nie trzeba nadzwyczajnie chronić auta

„Rzeczpospolita” pisze też o wyroku Sądu Najwyższego, który dotyczył kradzieży auta i sporu o wypłacenie ubezpieczenia. „Jacek S. na wyjeździe na kajaki zostawił prawie nowe drogie auto na parkingu niestrzeżonym, w miejscu objętym jednak zasięgiem monitoringu sąsiedniego campingu, na którym wynajął domek letniskowy. Zostawił w nim w saszetce pod poduszką dowód rejestracyjny samochodu, kluczyki i sterownik do pilota” – czytamy w artykule. Złodziej włamał się do domku wybijając szybę, ukradł dowód rejestracyjny, kluczyki i pilota, po czym odjechał autem. Właściciel auta zażądał od towarzystwa ubezpieczeniowego 224 tys. zł, a gdy odmówiło zapłaty wystąpił z pozwem. Sądy Okręgowy, a następne Apelacyjny we Wrocławiu oddaliły żądanie. Sąd Najwyższy był jednak innego zdania i nakazał sądowi apelacyjnemu ponowne rozpoznanie sprawy. SN wskazał, że w większości przypadków brak przedłożenia kluczyków i dowodu rejestracyjnego będzie dowodem, że ubezpieczony nienależycie zabezpieczył samochód. – Przy wykładni umowy ubezpieczenia auto-casco nie można jednak abstrahować od tego, że w świadomości społecznej ukształtowało się rozumienie takiej umowy jako ubezpieczenia szerokiego, obejmującego z reguły wszystkie zdarzenia określone mianem kradzieży – wyjaśnił SN. – Zatem wszelkie wyłączenia odpowiedzialności powinny być w ogólnych warunkach ubezpieczenia, jak i umowie wyraźnie określone, by ubezpieczający w chwili kupowania polisy wiedział jednoznacznie, jakie zdarzenia nie są objęte ubezpieczeniem. Niejednoznacznie określenia interpretować należy zaś na korzyść ubezpieczonego – uznał SN. Zdaniem sądu od właściciela nie można wymagać nadzwyczajnego strzeżenia auta przed kradzieżą. Nawet gdy chodzi o drogi samochód, nie ma podstaw do wymagania od ubezpieczonego jakiejś szczególnej staranności.

Money: Dyson rezygnuje z prac nad elektrycznym samochodem

Brytyjski miliarder i wynalazca James Dyson wycofał się z prac nad samochodem elektrycznym. Według agencji Reutera Dyson miał zainwestować w swój projekt 3,1 miliarda dolarów. Pierwszy samochód elektryczny jego własnej marki miał być gotowy w 2020 roku. „Dyson Automotive stworzył fantastyczny samochód (…) jednak mimo największych starań (..) nie widzimy sposobu, aby uczynić projekt opłacalnym” – napisał Dyson w mailu do swojego zespołu.

Newseria: Elektryfikacja sięga aut sportowych

Newseria przypomina, że od 2020 roku w Unii Europejskiej zaczną obowiązywać nowe normy emisji dwutlenku węgla dla samochodów osobowych – limit będzie wynosić 95 gramów dwutlenku węgla na przejechany kilometr. Większość producentów przygotowuje się do nowych restrykcji, dołączając do gamy modelowej samochody hybrydowe i elektryczne. Zmiany obejmują także auta sportowe. – Samochody sportowe, które kiedyś miały wielkie silniki, ogromne turbodoładowanie i mogły palić 30–40 litrów na sto kilometrów, dzisiaj się zmieniają. Coraz częściej dołącza się do nich komponent elektryczny. Wpływa to nie tylko na niższą emisję dwutlenku węgla i niższe zużycie paliwa. Silnik elektryczny ma również genialną charakterystykę, gdy chodzi o to, jak poprawiać osiągi. Generuje moment obrotowy bardzo liniowo, generuje przyspieszenie od pierwszego obrotu koła. Ten silnik nie ma zadyszki, można powiedzieć, że jest wymarzony do poprawy osiągów – mówi Stanisław Dojs, PR manager Volvo Car Poland. Volvo od kilku lat stopniowo wycofuje z oferty silniki większe niż 2-litrowe i diesle. Od tego roku wszystkie nowo prezentowane modele Volvo są już hybrydami. Za miesiąc swoją premierę będzie mieć pierwszy w pełni elektryczny samochód marki. – Naszym zdaniem pomostem pomiędzy pełną elektryfikacją całej branży a samochodami spalinowymi, które mamy dziś, będą hybrydy. W naszym przypadku postawiliśmy na hybrydy typu plug-in, które można z jednej strony ładować z gniazdka, a jednocześnie mogą się poruszać bezemisyjnie przez 30–40 kilometrów. I to te samochody już zyskują na popularności, bo stanowią obecnie ok. 2,5 proc. sprzedaży w Polsce. W Europie plug-iny już osiągnęły poziom 10 proc. naszej sprzedaży, więc jest to zauważalny fragment rynku – mówi Stanisław Dojs.