Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: „Elektryki” domeną firm

Europejski Fundusz Leasingowy przygląda się rynkowi aut elektrycznych w Polsce. Organizacja informuje, że z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że liczba pierwszych rejestracji aut elektrycznych w 2018 roku wyniosła 1176 sztuk. Właścicielami 63 proc. z nich zostały firmy, wśród których połowa to firmy leasingowe i CFM. Zdaniem Funduszu czynnikiem, który może nieco pobudzić rynek aut elektrycznych w Polsce, mogą być dopłaty do zakupu aut na prąd, o których mowa w projekcie rozporządzenia Ministra Energii.

Dziennik „Handelsblatt” pisze, że Daimler do końca roku zadecyduje o losach marki Smart, która osiąga słabe wyniki. „Jak podkreślają anonimowi rozmówcy „Handelsblatt” przyszły dyrektor generalny Daimlera Ola Kaellenius „nie ma doświadczeń ze Smartem” i w związku z tym „jeśli zajdzie taka potrzeba nie będzie miał skrupułów aby zamknąć firmę” – relacjonuje Wirtualny Nowy Przemysł.

Organy Unii Europejskiej porozumiały się w sprawie obowiązkowego wyposażenia aut. Zgodnie z założeniami, od 2022 roku w europejskich pojazdach obowiązkowe będą technologie bezpieczeństwa, niezależnie od wersji wyposażenia. Wirtualny Nowy Przemysł informuje, że obowiązkowe mają być m. in. systemy utrzymywania pojazdu na pasie ruchu i hamowania awaryjnego.

EFL: Auta na prąd kupują głównie firmy

Europejski Fundusz Leasingowy informuje, że z danych Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców wynika, że liczba pierwszych rejestracji aut elektrycznych w 2018 roku wyniosła 1176 sztuk. Właścicielami 63 proc. z nich zostały firmy, wśród których połowa to firmy leasingowe i CFM. – Sprzedaż nowych pojazdów w Polsce od wielu lat jest napędzana przez zakupy firmowe. W ubiegłym roku w Polsce, jak wynika z danych PZPM, ponad 70 proc. nowych samochodów osobowych zostało kupionych przez firmy, wśród których leasingodawcy i firmy CFM to aż 68 proc. Rynek aut elektrycznych rozwija się w podobny sposób i zakładamy, że nie zmieni się to w najbliższej przyszłości. Dlatego rząd we współpracy z instytucjami finansowymi powinien postawić na edukację w zakresie metod finansowania pojazdów elektrycznych. Ten model mobilności tworzy zupełnie nowy ekosystem użytkowania i korzystania z pojazdu, w którym nowoczesne formy finansowania, np. możliwość leasingu samej baterii, mogą mieć decydujące znaczenie, jeśli chodzi o ekonomiczny sens zmiany dominującego obecnie spalinowego środka transportu na elektryczny. W krajach zachodnich nawet 75 proc. samochodów elektrycznych jest leasingowana lub wynajmowana. W Polsce wskaźnik ten jest sporo niższy, co pokazuje że ten segment rynku ma bardzo duży potencjał wzrostu – mówi Radosław Kuczyński, prezes EFL. Zdaniem Funduszu czynnikiem, który może nieco pobudzić rynek aut elektrycznych w Polsce, mogą być dopłaty, o których mowa w projekcie rozporządzenia Ministra Energii w sprawie szczegółowych warunków udzielania oraz rozliczania wsparcia ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu. EFL przypomina, że zakłada on między innymi do 36 tys. zł dopłaty do zakupu samochodu elektrycznego. „Przy średniej cenie ok. 150 tys. zł taki bonus oznacza oszczędność rzędu jednej czwartej wartości pojazdu. Sytuację mógłby poprawić impuls płynący z Ministerstwa Finansów w obszarze zmian regulacji dotyczących podatku VAT – w przypadku finansowania osobowego samochodu elektrycznego przedsiębiorcy przysługiwałoby prawo do odliczenia 100 proc. VAT, tak jak jest to obecnie stosowane w przypadku samochodów ciężarowych” – czytamy w komunikacie EFL.

Wirtualny Nowy Przemysł: Daimler zrezygnuje ze Smarta?

Według dziennika „Handelsblatt” Daimler do końca roku zadecyduje o losach marki Smart, która generuje straty finansowe. „Jak podkreślają anonimowi rozmówcy „Handelsblatt” przyszły dyrektor generalny Daimlera Ola Kaellenius „nie ma doświadczeń ze Smartem” i w związku z tym „jeśli zajdzie taka potrzeba nie będzie miał skrupułów aby zamknąć firmę” – relacjonuje Wirtualny Nowy Przemysł. W artykule czytamy, że w 2018 roku sprzedaż Smarta spadła o 4,6 proc. do poziomu niecałych 129 tys. egzemplarzy.

Wirtualny Nowy Przemysł: UE chce nowego wyposażenia w samochodach

Przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej, Parlamentu Europejskiego oraz Komisji Europejskiej porozumieli się w sprawie przepisów mających poprawić bezpieczeństwo na drogach – relacjonuje Wirtualny Nowy Przemysł. Zgodnie z założeniami, od 2022 roku w europejskich pojazdach obowiązkowe będą technologie bezpieczeństwa, niezależnie od wersji wyposażenia. Serwis informuje, że obowiązkowe mają być m. in. systemy utrzymywania pojazdu na pasie ruchu i hamowania awaryjnego. Samochody zostaną tez wyposażone w czarne skrzynki. „Kluczowy ma być tzw. aktywny tempomat, dzięki któremu auto ma zwalniać jeśli czujniki wykryją przed nim przeszkodę lub inny wolniej jadący samochód. Według ekspertów z Brukseli dzięki temu liczba ofiar śmiertelnych w UE zmniejszy się o 20 proc.” – czytamy w artykule. Unijne instytucje zgodziły się, by w samochodach osobowych, dostawczych, ciężarowych i autobusach obowiązkowe było ostrzeżenie o senności i rozproszeniu uwagi kierowcy, np. korzystaniu ze smartfona podczas prowadzenia pojazdu. Wszystkie pojazdy będą musiały mieć system inteligentnego dostosowania prędkości, a także zapewniający bezpieczeństwo cofania przy użyciu kamery lub czujników.

„Rzeczpospolita”: Prawo jazdy zostanie w domu

„Ministerstwo Cyfryzacji i Ministerstwo Infrastruktury pracują nad zmianami w przepisach. Modyfikacje mają dotyczyć zniesienia obowiązku posiadania przy sobie prawa jazdy, jak i likwidacji karty pojazdu oraz możliwości zachowania dotychczasowych tablic rejestracyjnych przez nowego właściciela pojazdu” – czytamy w „Rzeczpospolitej”. W artykule nie podano jednak dat wprowadzenia nowych regulacji, wiadomo tylko, że ma się to odbyć „już niebawem”. Dziennik informuje, że nawet po wprowadzeniu zmian w przepisach dokument prawa jazdy zniknie. Nie można go całkowicie zlikwidować, ponieważ jest potrzebny chociażby podczas wyjazdów za granicę.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Jak rozliczyć udostępnione pracownikom auta?

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje o wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie firmy, która zamierzała wynająć służbowe samochody od podmiotu zewnętrznego i udostępnić je swoim pracownikom. „Mieli oni z nich korzystać zarówno w celach firmowych, jak i prywatnych, po godzinach pracy. Za użytek do własnych celów mieli płacić czynsz w wysokości 250 zł lub 400 zł, w zależności od pojemności silnika samochodu. Musieliby też prowadzić ewidencję przebiegu pojazdu w trakcie pracy” – czytamy w artykule. Firma sądziła, że będzie mogła odliczać 100 proc. podatku naliczonego z wydatków związanych z tymi samochodami. Dyrektor Izby Skarbowej w Warszawie miał inne zdanie. Zwrócił uwagę, że samochody będą wykorzystywane nie tylko do zadań służbowych, ale też do prywatnych celów pracowników, na podstawie odpłatnej umowy najmu. Ze sposobu ich użytkowania będzie więc wynikać użytek mieszany, co oznacza, że spółka może odliczyć jedynie 50 proc. podatku naliczonego. Sprawa trafiła do WSA a potem do NSA. „Firma, która odpłatnie udostępnia pracownikom służbowe samochody po godzinach pracy, może odliczyć tylko połowę podatku naliczonego z faktur dokumentujących wydatki związane z tymi pojazdami” – ocenił Naczelny Sąd Administracyjny.

więcej „Dziennik Gazeta Prawna” z 26 marca 2019, s. B2

SPRM: Co z dostępem do serwisu i części po wycofaniu marki z rynku?

Stowarzyszenie Prawników Rynku Motoryzacyjnego analizuje czy producent samochodów ma obowiązek zapewnienia dostępu do serwisu i części po wycofaniu marki z rynku. W artykule czytamy m. in. o gwarancji. „Treść samej gwarancji, z warunkami niezbędnymi wynikającymi z art. 577-581 Kodeksu cywilnego, wynika tylko i wyłącznie z oświadczenia gwarancyjnego (w naszej branży jest to najczęściej część książki serwisowej). Krótko mówiąc – tyle ile zobowiązania na siebie gwarant weźmie (okres gwarancji, jej zakres, dostępna sieć serwisowa), tyle będzie on musiał spełnić. Oznacza to, że wycofanie się marki z rynku nie może mieć wpływu na uprawnienia klienta z tytułu gwarancji” – tłumaczy SPRM. W artykule analizowane są także kwestie dotyczące napraw nieobejmowanych przez gwarancję, a także tych dokonywanych po zakończeniu gwarancji.„W branży często pojawiają się opinie wskazujące na prawny obowiązek zapewnienia dostaw ze strony importera lub producenta przez określony czas. Niestety, sprawa nie wygląda tak łatwo. Zapisu wprost wprowadzającego taki obowiązek – ani w umowach dealerskich (przynajmniej tych które widzieliśmy), ani na poziomie prawa powszechnego – nie ma. Ustawodawca uznał po prostu, że ta kwestia powinna być regulowana przez rynek. Czyli jeżeli są użytkownicy pojazdów, którzy potrzebują do nich części, to nawet, jeśli producent tego pojazdu ich nie produkuje, na jego miejsce mogą wejść inni i na tym zarabiać” – wyjaśnia SPRM. Organizacja wskazuje, że ustawodawca wprowadzając klauzulę napraw i liberalizując rynek części uznał, że problem ewentualnego braku dostępności części oryginalnych rozwiąże się sam, poprzez zagwarantowanie innym producentom prawa do wytwarzania części, a także ich sprzedawania.

„Rzeczpospolita”: Mało ładowarek do aut elektrycznych

„Rzeczpospolita” pisze o liczbie ładowarek do elektrycznych aut w Polsce. „Według Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych w końcu 2018 r. liczba publicznie dostępnych punktów ładowania w Polsce wzrosła do 845 ze 114 w roku 2014. Na tle innych krajów UE wyróżnia nas duży udział szybkich ładowarek o mocy przekraczającej 22 kW, stanowiących ponad połowę wszystkich punktów” – czytamy w dzienniku. Punktów ładowania przybywa, ale w porównaniu z wieloma krajami UE, w Polsce wciąż jest ich bardzo mało. Dla porównania, w Holandii jest 38,4 tys. ładowarek, w Niemczech 24,7 tys., we Francji 23,2 tys. – W ubiegłym roku w Polsce zrealizowano lub zapowiedziano liczne inwestycje. Np. Lotos uruchomił sieć ładowarek pomiędzy Trójmiastem a Warszawą, Tauron udostępnił 23 terminale w Katowicach. Plany operatorów są ambitne. Największe wyzwanie stanowi jednak obecnie zapewnienie dostępu do infrastruktury mieszkańcom domów wielorodzinnych. Łatwy i komfortowy dostęp do stacji ładowania, szczególnie w porze nocnej, stanowi niezbędny warunek rozwoju elektromobilności – uważa Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych.