Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Jedna tablica dla kilku samochodów

Do Rządowego Centrum Legislacji trafiły przepisy wykonawcze do ustawy wprowadzającej w życie tzw. profesjonalne tablice rejestracyjne. „Rzeczpospolita” informuje, że zapisy przewidują jednorazowe wydanie profesjonalnego numeru rejestracyjnego dla wielu pojazdów. To ważne uściślenie, bowiem do tej pory nie było jasne, czy kilka samochodów będzie mogło być „podpiętych” pod jedną tablicę. Wygląda na to, że tak właśnie będzie.

Komisja Europejska wszczęła w czwartek wobec Polski procedurę o naruszenie prawa UE w związku z brakiem przepisów przewidujących sankcje za niezarejestrowanie importowanego pojazdu czy niepoinformowanie o jego sprzedaży lub kupnie – podaje Wirtualny Nowy Przemysł.

Tygodnik „Auto-Świat” analizuje wydatki importerów na reklamę. Szacując na podstawie cennikowych kosztów reklamy, „Auto-Świat” tworzy ranking – na pierwszym miejscu Mercedes, dalej Toyota, Nissan, Opel i Skoda.

„Rzeczpospolita”: Profesjonalny numer będzie zielony, a tło białe

„Rzeczpospolita” donosi, co dzieje się w sprawie tzw. profesjonalnych tablic rejestracyjnych. Do Rządowego Centrum Legislacji trafiły właśnie przepisy wykonawcze, które wprowadzą tablice w życie. „Przewiduje się jednorazowe wydanie profesjonalnego numeru rejestracyjnego dla wielu pojazdów – stanowią go litery i cyfry oraz 100 blankietów profesjonalnego dowodu rejestracyjnego. Na profesjonalnej tablicy rejestracyjnej wytłoczony będzie numer rejestracyjny w kolorze zielonym na białym tle. Będzie to wyróżnik województwa, powiatu i numer przydzielony pojazdowi” – pisze „Rzeczpospolita”. Opłata za wydanie decyzji o profesjonalnej rejestracji nie może przekraczać 100 zł, a za blankiet – 20 zł.

Za profesjonalne rejestracje odpowiadać ma starosta. Decyzja o uprawnieniu do korzystania z tablic ma być ważna rok.

Wirtualny Nowy Przemysł: KE uruchamia wobec Polski procedurę ws. sprowadzanych pojazdów

Komisja Europejska wszczęła wobec Polski procedurę o naruszenie prawa UE w związku z brakiem przepisów przewidujących sankcje za niezarejestrowanie importowanego pojazdu czy niepoinformowanie o jego sprzedaży lub kupnie – podaje Wirtualny Nowy Przemysł. Podstawą dla działania Komisji jest dyrektywa w sprawie pojazdów wycofanych z eksploatacji, która ma za gwarantować recykling złomowanych samochodów. Komisja wskazała, że przepisy prawa polskiego nie przewidują obecnie sankcji za niezarejestrowanie importowanych pojazdów ani za brak informowania właściwych organów o nabyciu lub zbyciu takich pojazdów. „Wynikający stąd brak dokładnych informacji utrudnia działania zmierzające do zapewnienia traktowania pojazdów zgodnie z dyrektywą. Nieodpowiednie traktowanie pojazdów wycofanych z eksploatacji może powodować poważne zagrożenia dla środowiska, gdyż nieostrożne obchodzenie się z płynem klimatyzacyjnym, kwasem akumulatorowym, częściami z tworzyw sztucznych i oponami może powodować poważne zagrożenia dla zdrowia ludzi i środowiska” – podkreślono w komunikacie KE. 

Samar: Elektromobilność: coś nie zaiskrzyło!

W okresie przejściowym, póki nie wejdą w życie przepisy określające właściwości specjalnych tablic rejestracyjnych mających oznaczać samochody elektryczne, rolę tę miały pełnić specjalne naklejki. Prawo o tej treści obowiązuje już od trzech tygodni, ale w urzędach nie pojawiły się jeszcze żadne naklejki – zauważa na swojej stronie internetowej Instytut Samar. Nie ma ich w urzędach gmin, a ręce umywają też przedstawiciele resortów odpowiedzialnych za wprowadzanie zmian w życie. „W Ministerstwie Energii na pytania dotyczące dostępności naklejek oraz ceny kosztu jej nabycia przypomniano nam, że właściwymi do udzielenia odpowiedzi są w tej kwestii: wójt, burmistrz albo prezydent. W resorcie infrastruktury, które wydało obowiązujące od 1 lipca rozporządzenie ustalające wzory odpowiednich naklejek, odesłano nas z kolei do… resortu energii” – czytamy w artykule.

Nalepki, gdy się w końcu pojawią, umożliwią właścicielom samochodów elektrycznych jazdę po tzw. bus-pasach i korzystanie z darmowego parkowania lub też możliwość wjechania do strefy czystego transportu.

Interia: Te marki „rządzą” w Europie

W pierwszym półroczu w krajach UE zarejestrowano blisko 8,5 mln nowych aut. Absolutnym królem pozostaje koncern Volkswagen, którego udział w rynkach Unii Europejskiej wynosi aż 24,9 proc. „Skumulowane wyniki wszystkich marek koncernu mówią o wzroście sprzedaży na poziomie 8 proc. i dostarczeniu nabywcom aż 2 064 338. Blisko połowa z nich – 965,4 tys. – sygnowana była znaczkiem VW (+9,4 proc.). Świetne wyniki zanotowały też: Skoda (387 100, +9 proc.), Seat (246 656, +19,4 proc.) i Porsche (41 581, +9,3 proc.). Koncernową „czarną owcą” okazało się być Audi, które dostarczyło klientom 421 178 samochodów, czyli o 1,6 proc. miej niż w pierwszej połowie ubiegłego roku” – podaje Interia, przytaczając dane Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów ACEA. O dobrych miesiącach mówić też mogą Francuzi. Koncern PSA dostarczył nabywcom 1 378 246 samochodów, czyli aż o 65,1 proc. więcej niż przed rokiem. W rzeczywistości rekordowy wynik to efekt włączenia w szeregi PSA marki Opel.

„Puls Biznesu”: Telematyka obniży koszt prowadzenia floty

„Dzięki systemom monitorującym styl jazdy kierowców firmy mogą zapłacić za użytkowanie auta nawet kilkadziesiąt procent mniej” – pisze „Puls Biznesu”. Rozwiązanie oparte na tej technologii wprowadziło do użytku PZU. System działa w oparciu o aplikację instalowaną na smartfona oraz niewielkie urządzenie przyklejane na szybie samochodu. „Puls Biznesu” spodziewa się, że za PZU szybko ruszą kolejni gracze na rynku ubezpieczeń. — Ruch w telematyce było widać już ponad rok temu, ale teraz jest jeszcze większy. Wszyscy czekają na to, co zrobi PZU i na pewno będą pozycjonować się w stosunku do największego gracza — mówi Przemysław Konopka, wiceprezes zarządu Willis Towers Waton i szef Motor & Affinity na Europę Centralną i Wschodnią.

Do tej pory niechętni telematyce byli sami kierowcy, którzy nie chcieli być kontrolowani, ale okazuje się, że ich podejście się zmienia – głównie dlatego, że nowe rozwiązania mogą przynieść im oszczędności. — Bezpieczny i ekonomiczny styl jazdy ma odzwierciedlenie także w poziomie ryzyka ubezpieczeniowego. Najistotniejszym czynnikiem wpływającym na cenę ubezpieczenia floty jest jej przebieg szkodowy. Im większa częstość i wartość szkód, tym wyższa może być składka ubezpieczeniowa. Jeśli jeździmy bezpiecznie, to ryzyko szkód jest niższe, a więc ubezpieczyciel ma podstawę do obniżenia składki — tłumaczy Marek Baran, rzecznik prasowy PZU.

Moto.pl: Szef Lexusa nieprzekonany do aut elektrycznych

Samochody elektryczne nie są jeszcze gotowe do wejścia na masowy rynek, a przy okazji nie znamy ich pełnego wpływu na środowisko – taką opinią na temat samochodów elektrycznych podzielił się z dziennikarzami Yoshiro Sawa, szef marki Lexus. „Sawa wspomniał o tym, że firma jako jedna z pierwszych zaczęła korzystać z technologii hybrydowej, ale w stosunku do samochodów elektrycznych jest dużo bardziej sceptyczny. Podał przykład Toyoty Land Cruiser, która raczej nigdy nie pojawi się w wersji napędzanej prądem, mając przy tym świadomość, że w niektórych częściach świata funkcjonowanie bez tego samochodu może mocno utrudnić ludzkie życie” – pisze serwis moto.pl. Sawa powiedział też, że czas ładowania baterii jest zbyt długi, a baterie e-aut zbyt szybko ulegają degradacji. Według szefa Lexusa dużo bardziej obiecującymi rozwiązaniami są hybrydy typu plug-in i ogniwa paliwowe.

„Auto-Świat”: Ile kosztuje reklama jednego auta?

„Auto-Świat” analizuje publikowane co miesiąc dane na temat wydatków reklamowych importerów. Instytut Monitorowania Mediów uwzględnia w swoim raporcie cennikowe koszty reklamy w prasie, radiu i TV – nie ma w nim zatem danych o wydatkach na reklamę w internecie. „W czerwcu branża motoryzacyjna była na 5 miejscu, jeśli idzie o wielkość wydatków na reklamę – w sumie wszystkie firmy motoryzacyjne wydały 92,6 mln zł. Tę sumę IMM oszacował na podstawie emisji reklam i cenników stosowanych w prasie, radio i TV. Nie uwzględniono rabatów, upustów itp. działań, gdyż w każdym przypadku jest to sprawa ustalana indywidualnie” – pisze tygodnik.

W czerwcu najwięcej na reklamę według wartości cennikowych wydał Mercedes – 6,6 mln zł. „Ile wypada na jedno auto? „W czerwcu Mercedes sprzedał 1708 szt. aut osobowych, więc wychodzi, że reklama jednego sprzedanego Mercedesa kosztowała 3860 zł. To dużo, ale jeśli weźmiemy pod uwagę wysokie ceny nowych Mercedesów, to okaże się, że reklama jednego auta kosztuje 1-2 proc. jego wartości” – szacuje Auto-Świat. Dalej w zestawieniu znalazły się Toyota (6,3 mln zł), Nissan (5,88 mln zł), Opel (5,71 tys. zł) i Skoda (5,67 mln zł).