Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Ministerstwo Sprawiedliwości chce kar za cofanie liczników w autach

„Rzeczpospolita” informuje o pracach nad przepisami dotyczącymi walki z cofaniem liczników w autach. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt zmian w kodeksie karnym, dzięki którym chce karać za cofanie licznika. Zgodnie z projektem za każde przekręcenie licznika będzie grozić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia. Kara będzie dotyczyć zarówno zlecającego oszustwo, jak i wykonawcy, np. mechanika w warsztacie.

Kolejna państwowa jednostka chce jeździć autami na prąd. Lasy Państwowe ogłosiły przetarg na dostawę 16 sztuk samochodów elektrycznych. Chodzi o fabrycznie nowe, zeroemisyjne samochody wyprodukowane w 2018 roku. 15 z zamawianych pojazdów powinno dysponować minimalnym zasięgiem 280 km na jednym ładowaniu i pozwalać na szybkie ładowanie akumulatorów.

Tymczasem USA dają nowemu szefowi VW list żelazny – pisze „Gazeta Wyborcza”, powołując się na agencję Bloomberg. Herbert Diess dostał od Departamentu Sprawiedliwości USA zapewnienie, że może swobodnie podróżować po całym świecie. Według Bloomberga Diess dostał także ustne zapewnienie z Departamentu Sprawiedliwości USA, że zostanie uprzedzony, jeśli władze USA będą chciały mu postawić zarzuty w związku ze spalinowym skandalem.

„Rzeczpospolita”: Właściciel auta też odpowie za cofnięcie licznika?

„Rzeczpospolita” pisze, że Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało projekt zmian w kodeksie karnym, za pomocą którego chce karać za cofanie licznika w aucie. W myśl projektowanych przepisów za każde przekręcenie licznika będzie grozić od trzech miesięcy do pięciu lat więzienia – zarówno dla zlecającego oszustwo, jak i wykonawcy, np. mechanika w warsztacie. Taka sama kara będzie grozić wtedy, gdy właściciel samochodu nie zgłosi w stacji kontroli pojazdów wymiany całego licznika na nowy. Jak czytamy, w projekcie zaznaczono, że „licznik przebiegu całkowitego pojazdu” obejmuje zarówno licznik dokonujący pomiaru w kilometrach lub milach (co najczęściej dotyczy pojazdów sprowadzonych z USA), jak też licznik dokonujący pomiaru w motogodzinach.

Po wymianie licznika właściciel lub posiadacz auta będzie miał obowiązek najpóźniej w następnym dniu roboczym po dniu wymiany zawiadomić pisemnie stację kontroli pojazdów o fakcie, przyczynie i dacie wymiany licznika. „Po stwierdzeniu przez diagnostę, że nowo zainstalowany licznik prawidłowo odmierza przebieg pojazdu, przekaże on do centralnej ewidencji pojazdów datę wymiany licznika i jego wskazanie (stan) z dnia sprawdzenia” – czytamy w dzienniku. Projekt zakłada też, że przy każdej kontroli policja, Straż Graniczna, Inspekcja Transportu Drogowego, Żandarmeria Wojskowa i służby celne będą mieć obowiązek spisywania aktualnego stanu licznika kontrolowanego auta i przekazywania danych do CEP.

Dziennik informuje, że projekt zaopiniował prokurator krajowy Bogdan Święczkowski. Jego zdaniem nie wystarczy karać tych osób, które cofają liczniki przebiegu w samochodach. Prokurator uważa, że projekt należy uzupełnić. – Nie zawiera on przepisu penalizującego podstawowe działania będące celem osób fałszujących wskazania licznika, czyli wprowadzenie w błąd nabywcy sprzedawanego pojazdu. Celowe byłoby uzupełnienie projektu nowym przepisem karnym, penalizującym tę szczególną formę oszustwa – uważa prokurator Święczkowski. I dodaje, że kara do pięciu lat więzienia za czyny mające charakter porządkowy, jak informacja o wymianie licznika, jest zbyt surowa. – To powinno być wykroczenie – ocenia prokurator.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Trudne testowanie autonomicznych aut

„Dziennik Gazeta Prawna” zauważa, że choć przepisy prawa o ruchu drogowym nie przewidują jeszcze możliwości poruszania się po publicznych drogach aut autonomicznych, to od lutego tego roku dopuszczają ich testowanie. – Wczytując się w ustawę, można stwierdzić, że całościowe przeprowadzenie badań nad tego typu pojazdami może okazać się trudne – zwraca uwagę Karolina Krawczyk z kancelarii Wardyński i Wspólnicy na blogu NewTech.law.

Testy wymagają zgody organu zarządzającego ruchem. Ten zgodnie z przepisami musi zorganizować konsultacje z mieszkańcami gminy, na terenie której prowadzone będą prace badawcze. W toku konsultacji właściciel nieruchomości położonej wzdłuż planowanej trasy przejazdu autonomicznego auta może zgłosić sprzeciw, który musi skutkować wydaniem decyzji odmownej. – Może chodzić nawet o zwykłą łąkę, która w żaden sposób nie ucierpi, nawet jeśli testowany pojazd w nią wjedzie – zwraca uwagę Karolina Krawczyk. Z kolei Kamil Mamak z Uniwersytetu Jagiellońskiego wskazuje, że sprzeciw właściciela działki nie musi być w jakikolwiek sposób umotywowany. – Istnieje więc pewne niebezpieczeństwo, że obawy związane z tymi technologiami mogą gdzieniegdzie blokować prace nad testowaniem autonomicznych pojazdów. Dobrym przykładem jest tutaj śmiertelny wypadek z udziałem autonomicznego pojazdu, który miał miejsce w marcu w USA. Odbił się szerokim echem na całym świecie i wywołał wiele emocji, pomimo iż tego samego dnia na drogach całego świata zginęło nieporównywalnie więcej osób z winy kierowców – przypomina Mamak.

więcej Dziennik Gazeta Prawna z 8 maja 2018, s. B4

Wirtualny Nowy Przemysł: Lasy Państwowe chcą aut na prąd

Lasy Państwowe ogłosiły przetarg na dostawę 16 sztuk samochodów elektrycznych. „Dostawa dotyczy fabrycznie nowych, zeroemisyjnych samochodów wyprodukowanych w 2018 roku. 15 z zamawianych pojazdów powinno dysponować minimalnym zasięgiem 280 km na jednym ładowaniu i pozwalać na szybkie ładowanie akumulatorów. Pojemność baterii ma wynosić co najmniej 33 kWh, zaś moc silników 95 kW (133 KM)” – czytamy w artykule. Dodatkowo jeden egzemplarz samochodu elektrycznego ma mieć minimalny zasięg 160 km, silnik o mocy nie mniejszej niż 44 kW (60 KM) i baterie o pojemności co najmniej 33 kWh. Wirtualny Nowy Przemysł informuje, że termin składania ofert w przetargu upływa 8 czerwca br., a termin realizacji zamówienia to 3 miesiące od dnia podpisania umowy.

„Rzeczpospolita”: Polscy projektanci pracują dla Audi

Rzeczpospolita” pisze o polskich projektantach pracujących dla Audi – Parysie Cybulskim, Kamilu Łabanowiczu i Bogusławie Paruchu, którzy bywają nazywani „polską mafią”. „Kamil zaprojektował Audi e-tron quattro, pierwszy SUV z elektrycznym napędem producenta z Ingolstadt, Bogusław Paruch jest autorem Aicona, czyli konceptu samochodu, z którego inni projektanci marki będą czerpać w przyszłości. Parys Cybulski zaprojektował nowe A6, które niedawno debiutowało w Polsce na targach w Poznaniu” – czytamy w artykule. Dziennik pisze o pracy projektantów aut, powstawaniu nowych modeli i problemach z tym związanych. —Prezentując szkice, myślimy bardzo emocjonalnie. Kiedy prezentujemy auto zarządowi, inżynierom, marketingowi, oni je widzą po swojemu: jako numerki, reklamy, w końcu przecież i pieniądze. Na szczęście jako projektanci mamy coraz więcej do powiedzenia, bo produkt wreszcie zaczął podążać za designem. Nasza praca nie polega tylko na tym, żeby narysować kolejne auto koncepcyjne, ale i przekonaniu innych, że warto je stworzyć. To nieustanna walka — przyznaje Bogusław Paruch.

„Rzeczpospolita”: Nissan odchodzi od diesli

Nissan chce stopniowo zmniejszać sprzedaż pojazdów z dieslami w Europie – pisze „Rzeczpospolita”. Proces rezygnacji z diesli ma przebiegać powoli. – Wraz z innymi producentami i organizacjami branżowymi widzimy postępujący spadek sprzedaży diesli, ale nie zakładamy gwałtownego końca w krótkiej perspektywie. W tej chwili i dla wielu klientów nowoczesne silniki Diesla będą w dalszym ciągu poszukiwane i dostępne w ramach oferty układu napędowego Nissana. W Europie, gdzie koncentruje się nasza sprzedaż diesli, nasza ofensywa w zakresie elektryfikacji pozwoli nam stopniowo zaprzestać instalowania diesli w samochodach osobowych w czasie, gdy dojdzie do wymiany każdego pojazdu na następny – powiedziała rzeczniczka marki.

Samar: Trwa spór o FSO

W lipcu przedstawiciele Skarbu Państwa i spółki Awto-ZAZ spotkają się przed warszawskim sądem okręgowym. Strona polska oskarża ukraińskiego inwestora o niezrealizowanie warunków umowy prywatyzacyjnej FSO – pisze Instytut Samar. Skarb Państwa domaga się od pozwanej spółki – „Zaporoskiego Zakładu Budowy Samochodów” (Awto-ZAZ), zapłaty 250 735 139 zł z odsetkami tytułem niewykonania umowy prywatyzacyjnej z 2005 roku. –  Na kwotę tę składają się dwa roszczenia. Główne jest związane z zaniechaniem podjęcia przez pozwaną działań zmierzających do podwyższenie kapitału zakładowego FSO o kwotę odpowiadającą kwocie łącznych zobowiązań FSO wobec podmiotów trzecich (stowarzyszonych z pozwaną w rozumieniu pkt. 9 preambuły umowy) celem konwersji zadłużenia FSO na akcje FSO, które miały być objęte przez w/w wierzycieli FSO. Strony zajęły stanowiska w sprawie – poinformowała Sylwia Hajnrych, rzeczniczka prasowa, radca Prokuratorii Generalnej Rzeczypospolitej Polskiej. Sprawą zajmie się teraz Sąd Okręgowy w Warszawie. Termin rozprawy został wyznaczony dokładnie na drugą rocznicę złożenia pozwu, czyli na 12 lipca 2018 roku. Warszawski sąd poinformował Samar, że w odpowiedzi na pozew Ukraińcy wnieśli o oddalenie powództwa oraz o zasądzenie od powoda na rzecz pozwanej kosztów postępowania, w tym kosztów zastępstwa procesowego. – W uzasadnieniu swojego stanowiska pozwana wskazała, iż wina w niedochowaniu warunków formalnych umowy stoi po stronie powoda, gdyż zdaniem pozwanej to Skarb Państwa nie wykonał kluczowego zobowiązania wobec inwestora, a mianowicie nie udzielił pomocy publicznej. Ponadto dodała, iż zobowiązanie pozwanego do podwyższenia kapitału zakładowego wygasło z upływem 5 lat od dnia zamknięcia. Chodzi o dzień, w którym własność akcji FSO przeszła na pozwaną tj. 11 października 2005 roku – podaje biuro prasowe warszawskiego Sądu Okręgowego.

„Gazeta Wyborcza”: List żelazny dla nowego szefa VW

Agencja Bloomberg poinformowała, że Herbert Diess, nowy dyrektor generalny Volkswagena, dostał od Departamentu Sprawiedliwości USA zapewnienie, że może swobodnie podróżować po całym świecie. „Blankietowy – obejmujący cały świat – list żelazny dla osoby, której oficjalnie dotąd nie postawiono zarzutów, to coś wyjątkowego w amerykańskiej praktyce” – zwraca uwagę „Gazeta Wyborcza”. Według Bloomberga Diess dostał także ustne zapewnienie z Departamentu Sprawiedliwości USA, że zostanie uprzedzony, jeśli władze USA będą chciały mu postawić zarzuty w związku ze spalinowym skandalem.

Herbert Diess miał dostać list żelazny w związku z zarzutami wobec Martina Winterkorna, byłego szefa VW, oskarżonego w USA o oszustwo w sprawie afery spalinowej.