Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Elektryczne ulgi tylko dla bogatych?

„Dziennik Gazeta Prawna” analizuje czekającą już tylko na podpis prezydenta ustawę o elektromobilności. Sporo kontrowersji wzbudza fakt, że obniżka akcyzy nie obejmie klasycznych hybryd, a jedynie samochody w pełni elektryczne oraz hybrydy typu plug-in. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców twierdzi nawet, że nowe przepisy to prezent dla najbogatszych, jako że pojazdy w pełni elektryczne kosztują z reguły ponad 150 tys. zł, podczas gdy „zwykłe” hybrydy – niecałe 70 tys. zł

Niektórzy producenci nie czekają na ustawy i sami obniżają cenę samochodów elektrycznych o akcyzę. Chodzi o Nissana, który uruchomił właśnie promocję na model LEAF. Elektryczny Nissan będzie tańszy o akcyzę, czyli 3,1 proc. (ok. 4,3 tys. zł). Klienci, którzy kupią auto przed końcem marca, zyskają też darmowe ładowanie na stacjach sieci Greenway.

„Rzeczpospolita” opublikowała ciekawą rozmowę z Jean-Philippem Imparato, prezesem marki Peugeot. Część rozmowy dotyczy kondycji Grupy PSA po tym, jak Francuzi przejęli Opla. – W żadnym razie nie dochodzi do kanibalizacji marek, bo modele nie są do siebie podobne. Opel jest silny w Niemczech, Wielkiej Brytanii i w Polsce. Peugeot jest silniejszy we Francji i w Hiszpanii. Poza Europą nie ma mowy o tym, żeby nasze marki konkurowały ze sobą – mówi prezes Peugeota polskiemu dziennikowi.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Tańsze auta hybrydowe bez zwolnienia podatkowego

„Fiskus nie pobierze akcyzy od samochodów elektrycznych i hybryd plug-in. Niektórzy zarzucają, że na zmianach zyskają tylko najbogatsi” – „Dziennik Gazeta Prawna” analizuje ustawę o elektromobilności, która czeka już tylko na podpis prezydenta.

Najbardziej niezadowolone z przepisów będą pewnie marki, które mają w swojej ofercie klasyczne hybrydy, których nie obejmą żadne ulgi. Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP), skierował nawet list do ministra energetyki Krzysztofa Tchórzewskiego, w którym zarzucił, że nowe przepisy to prezent dla najbogatszych. „Związek tłumaczył, że pojazdy elektryczne i hybrydy typu plug-in (PHEV) to głównie samochody klasy premium, znacznie droższe od innych. – Przykładowe pojazdy z segmentu PHEV kosztują z reguły ponad 150 tys. zł, podczas gdy pojazd typu HEV można kupić już za niecałe 70 tys. zł – argumentował ZPP. Wyjaśniał, że wsparcie tylko dla pojazdów elektrycznych i hybrydowych typu plug-in oznacza uprzywilejowanie głównie najbogatszych. Ceny samochodów hybrydowych z segmentu premium mogą bowiem wskutek wejścia w życie ustawy spaść nawet o 10 proc. Natomiast pojazdy dostępne cenowo dla szerszej grupy odbiorców nie będą objęte jakąkolwiek preferencją” – pisał wczoraj dziennik. Ale uchwalona ustawa przewiduje zwolnienie z akcyzy tylko dla aut elektrycznych, wodorowych i hybryd typu plug-in. „Warto przypomnieć, że zwolnienie z akcyzy aut elektrycznych przewidywał też inny projekt: nowelizacji ustawy akcyzowej i prawa o ruchu drogowym, przygotowany przez Senat. Nie było w nim jednak mowy o zwolnieniu z podatku dla aut hybrydowych. Głównie miał on na celu odejście od dotychczasowych zasad naliczania daniny od wartości auta w zależności od pojemności silnika. Po zmianach o jej wysokości miała decydować: pojemność silnika, emisja spalin wyrażona normą Euro i wskaźnik deprecjacji wartości samochodu” – przypomina dziennik.

więcej Dziennik Gazeta Prawna z 22 stycznia 2018, str. B1

Wirtualna Polska: LEAF tańszy o akcyzę

„Marka Nissan na polskim rynku postanowiła wyprzedzić prace nad ustawą o elektromobilności, mającą znieść akcyzę na auta ekologiczne. Już teraz klienci mogą kupić elektryczny samochód tak, jakby ustawa weszła w życie” – ogłasza w mediach Nissan. Promocja oznacza, że LEAF będzie tańszy o 3,1 proc. Cena podstawowa nowego Leafa to 139 000 zł, zatem można obligatoryjnie liczyć na rabat w wysokości ok. 4300 zł. Zachęta obejmuje też kartę na ładowanie w sieci Greenway (jeżeli auto zostanie zakupione przed końcem marca). Tu z kolei kwota wynosi 3100 zł, co według Nissana powinno przeciętnie wystarczyć na około 2,5 roku bezpłatnej jazdy. Na razie ładowarek należących do tej firmy jest mało – tylko 32 w całym kraju – ale do 2020 r. ma ich powstać 200.

„Puls Biznesu”: Grupa Zasada chce odzyskać Stara

„Jeśli Inweststarowi z Grupy Zasada uda się sprzedać akcje starachowickiej strefy, odświeży markę ciężarówek, z których słynęły Starachowice” – pisał wczoraj „Puls Biznesu”. Inweststar jest gotów zainwestować w rewitalizację Stara część pieniędzy, które dostałby ze sprzedaży 73 proc. udziałów w Specjalnej Strefie Ekonomicznej Starachowice (SSE Starachowice). Zakupem pakietu zainteresowana jest Agencja Rozwoju Przemysłu (ARP). Przygotowania do wskrzeszenia legendarnej marki trwają już od jakiegoś czasu, chociaż obecnie właścicielem marki jest niemiecki producent MAN. – Autobox, spółka z Grupy Zasada, modernizuje należące do wojska stary 266. Na bazie stara rozważa uruchomienie produkcji ciężarówek legendarnej marki. Chcielibyśmy zainwestować w rozwój tych działań. Półtora roku temu zwróciliśmy się do MAN-a o zwrot dokumentacji technicznej samochodów Star, do czego upoważniały nas zapisy umowy. Dokumentacja do nas wróciła i przekazaliśmy ją Autoboksowi. Natomiast znak firmowy wciąż ma MAN. Zwróciłem się do firmy o zwrot – nie określałem, czy odpłatnie, czy na innych zasadach. Uzasadniłem to tradycjami Starachowic – miasto słynęło kiedyś z produkcji starów, w tutejszym muzeum techniki jest wystawa poświęcona historii Fabryki Samochodów Ciężarowych Star z eksponatami. Do dziś nie otrzymaliśmy odpowiedzi – powiedział „Pulsowi Biznesu” Andrzej Arkuszyński, prezes Inweststara. „Puls Biznesu” zaznacza jednak, że plany Grupy Zasada w związku z odzyskaniem Stara zależą od powodzenia sprzedaży pakietu akcji w SSE Starachowice.

więcej Puls Biznesu z 22.1, str. 4

Wirtualna Polska: Fiat wraca do gry

„Włoski producent walczy o powrót do pierwszej ligi wśród samochodów osobowych i najnowszym ze swoich modeli podbił serca indywidualnych klientów w Polsce” – pisze Wirtualna Polska, analizując wyniki Fiata nad Wisłą.

W minionym roku zarejestrowano w Polsce 29,8 tys. samochodów FCA, samego osobowego Fiata – blisko 14 tys. Najważniejszym modelem tej marki w Polsce jest kompaktowe Tipo (8436 szt.). „Jeśli weźmiemy pod uwagę rynek indywidualny, to w 2017 roku Tipo okazało się drugim najchętniej kupowanym samochodem segmentu C i czwartym ogólnie. To naprawdę spory wyczyn, bo kompaktowy Fiat wygrał z cenioną od lat Skodą Octavią. Drugie miejsce w rankingu najpopularniejszych fiatów zajął produkowany w Tychach model 500 (1543 szt.), a trzecie kolejny przedstawiciel rodziny „Pięćset” – 500L (952 szt.). Popularność Fiata w 2017 wzrosła aż o 51 proc., podczas gdy wzrost rynku wyniósł 16,1 proc. W praktyce oznaczało to, że każdego miesiąca 2017 roku na drogi wyjeżdżały 1164 fiaty, podczas gdy w 2016 roku było ich 771” – pisze Wirtualna Polska.

Samar: Toyota z rekordami w Polsce

„Bardzo dobre wyniki w 2017 roku sprawiły, że pozycja Toyoty w Polsce jest najsilniejsza od początku obecności marki w naszym kraju. Nie wszystko jednak układa się po myśli japońskiego producenta” – pisze na swojej stronie internetowej Instytut Samar. Według danych importera (opartych o wstępne wyniki CEPiK – przyp. red.), klienci marki kupili i zarejestrowali w Polsce 50 714 aut osobowych, o 24 proc. więcej niż rok wcześniej. To oznacza, że Toyota osiągnęła pozycję wicelidera naszego rynku. To stosując klasyfikację ogólną – w segmencie klientów indywidualnych marka jest już liderem. 27 proc. rejestracji Toyoty stanowią hybrydy. Ich sprzedaż wzrosłą do 14,1 tys. sztuk. Ale już wkrótce mogą pojawić się problemy. Chodzi o nowe przepisy promujące w Polsce samochody elektryczne. – Ustawa wyrzuca nas poza nawias elektromobilności, pozostawiając w nurcie jedynie niszowe plug-In’y. A tymczasem to klasyczne hybrydy, tworząc wolumen sprzedaży, zaczynają wpływać na realne obniżenie emisji spalin i zużycia paliwa w miastach – powiedział Samarowi Robert Mularczyk, rzecznik prasowy spółki Toyota Motor Poland. „Jak jednak podkreślał, ustawa nie ma żadnego wpływu na sprzedaż klasycznych hybryd. Według niego, pominięcie ich przez ustawodawcę nie wpłynie na strategię Toyoty dotyczącą sprzedaży takich aut w Polsce” – czytamy w artykule.

Wirtualny Nowy Przemysł: ING stawia na elektromobilność, testuje samochody

Obok głównej siedziby banku w Katowicach zainstalowano ładowarkę do samochodów elektrycznych, wkrótce taka ładowarka pojawi się przy budynku ING w Łodzi. – Na razie mamy 4 samochody Nissan Leaf; chcemy zobaczyć, jak w praktyce wygląda ich eksploatacja i obsługa i czy są opłacalne – mówi  WNP.pl Brunon Bartkiewicz, prezes zarządu ING Bank Śląski. Jak zapewnia, ING jest przekonany o tym, że samochody o alternatywnym napędzie będą miały coraz większe znaczenie. „Do tego rozwoju należy się jednak dobrze przygotować. Milion samochodów elektrycznych na polskich drogach nie pojawi się dlatego, że rząd tak zadeklarował. Bez faktycznego wsparcia rządowego i specjalnych rozwiązań elektromobilność nie będzie się w Polsce rozwijać” – czytamy w komunikacie.

„Rzeczpospolita”: Jean-Philippe Imparato: Rewolucja elektryczna nie może być nudna

„Rzeczpospolita” opublikowała rozmowę z Jean-Philippem Imparato, prezesem marki Peugeot. Rozmowa zaczyna się od pytania o realizację planu naprawy Grupy PSA, który kilka lat temu zaprezentował jej prezes Carlos Tavares. – Z pewnością można powiedzieć, że plan rozwoju „Push to Pass” w przypadku Peugeota zadziałał w 100 procentach. Z liczbą 2,1 mln sprzedanych aut mamy własny rekord wszech czasów. Cieszy to, że wzrosła zwłaszcza sprzedaż poza Europą Zachodnią, co ma dla mnie szczególne znaczenie, bo daje szerszą perspektywę. W 2015 roku sprzedawaliśmy na świecie 38 proc. naszej produkcji. W tej chwili jest to już 45 proc. Ważne jest zwłaszcza to, że powiódł się plan przeniesienia naszej marki do wyższego segmentu rynku. W tej chwili 70 proc. sprzedaży, to auta droższe, bogato wyposażone. Widać to przede wszystkim po modelu 3008, ale nie tylko. Gdybym więc teraz miał przygotowywać strategię na kolejnych 10 lat, muszę pamiętać, że znacznie lepiej sprzedają się auta nienagannej jakości i wyższych segmentów, a konsumenci nie mają problemu, żeby za nie drożej zapłacić – mówi Imparato.

Ale ciekawsza część rozmowy dotyczy przyszłości Grupy PSA i Peugeota po tym, jak do francuskiego koncernu dołączył Opel. – Dla nas to była wspaniała wiadomość, bo daje szansę na stworzenie europejskiego czempiona, który łączyłby dwie kultury – niemiecką i francuską. W żadnym razie nie dochodzi do kanibalizacji marek, bo modele nie są do siebie podobne. Opel jest silny w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Polsce. Peugeot jest silniejszy we Francji i w Hiszpanii. Poza Europą nie ma mowy o tym, żeby nasze marki konkurowały ze sobą. Kiedy Opel wchodził do grupy PSA, właśnie przygotowywaliśmy właśnie strategię na kolejne lata. I w żadnym punkcie nie musieliśmy zmieniać. W tej chwili mamy intensywne kontakty, co oczywiście nie zmienia faktu, że nieustannie ze sobą konkurujemy, bo to nieodłączna część egzystencji w tej branży – komentuje prezes Peugeota.