Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: British Automotive Polska rozbudowuje własną sieć

British Automotive Polska, importer i dystrybutor aut Jaguar Land Rover, zawarł z firmą MM Cars porozumienie dotyczące skrócenia okresu wypowiedzenia umowy i rozwiązał umowę dealerską i serwisową z MM Cars. Z kolei British Automotive Silesia (BASil) wynajęła budynek w Katowicach dotychczas wykorzystywany przez MM Cars i prowadzi w nim działalność dealerską i serwisową. – Rozpoczęcie działalności przez naszą spółkę na rynku śląskim wpisuje się w realizację strategii wzrostu udziałów rynkowych w sprzedaży aut JLR przez dealerów wchodzących w skład British Automotive Holding. Jednocześnie prowadzimy przygotowania do budowy nowych własnych salonów o najwyższych standardach m.in. w Trójmieście  a także intensywne prace przy budowach dwóch obiektów należących do Grupy BAH w Warszawie – powiedział Arkadiusz Rutkowski, wiceprezes zarządu British Automotive Holding.

„Gazeta Wyborcza” zwraca uwagę na malejącą popularność diesli w Europie i w Polsce. Jakie auta wybierają nabywcy zamiast diesli? Dane wskazują, że benzynowe i hybrydy. Niewiele jest „elektryków”. „Napęd wyłącznie elektryczny miało zaledwie 0,7 proc. nowych aut zarejestrowanych w zeszłym roku w Niemczech, a we Francji ten odsetek wyniósł 1,18 proc. A w obu tych państwach rządy oferują hojne dotacje nabywcom takich pojazdów” – czytamy w artykule.

Tymczasem wtorkowy „Puls Biznesu” publikuje rozmowę z Wojciechem Śliżem, dyrektorem departamentu VAT w Ministerstwie Finansów. Firmy obawiają się m.in. problemów z płynnością po wprowadzeniu podzielonej płatności. – Rozumiemy te obawy, i choć w naszym przekonaniu są zdecydowanie na wyrost, będziemy obserwować sytuację — jeśli problemy się pojawią, jesteśmy gotowi dokonać korekt, np. wprowadzić możliwość opłacania z rachunku VAT innych zobowiązań publicznych, jak ZUS. Pamiętajmy, że podzielona płatność jest instrumentem dobrowolnym, który nie powinien być stosowany bezrefleksyjnie. Została pomyślana jako narzędzie dla przedsiębiorcy, który nie jest całkiem pewien kontrahenta – mówi Wojciech Śliż.

Wirtualny Nowy Przemysł, Bankier.pl: Zmiany w British Automotive Holding

British Automotive Polska, importer i dystrybutor aut Jaguar Land Rover, zawarł z firmą MM Cars porozumienie dotyczące skrócenia okresu wypowiedzenia umowy i rozwiązał umowę dealerską i serwisową z MM Cars – czytamy na portalu Bankier.pl. British Automotive Silesia (BASil) wynajęła budynek w Katowicach dotychczas wykorzystywany przez MM Cars i prowadzi w nim działalność dealerską i serwisową. Przejęcie przez importera działalności dealerskiej i serwisowej odbędzie się bez przerwania pracy zarówno salonu, jak i serwisu samochodowego. – Rozpoczęcie działalności przez naszą spółkę na rynku śląskim wpisuje się w realizację strategii wzrostu udziałów rynkowych w sprzedaży aut JLR przez dealerów wchodzących w skład British Automotive Holding. Jednocześnie prowadzimy przygotowania do budowy nowych własnych salonów o najwyższych standardach m.in. w Trójmieście  a także intensywne prace przy budowach dwóch obiektów należących do Grupy BAH w Warszawie – tj. projektu British Motor Club przy ul. Wawelskiej oraz salonu typu 3S przy ul. Puławskiej – powiedział Arkadiusz Rutkowski, wiceprezes zarządu British Automotive Holding.

Bankier.pl informuje też, że zarząd zakłada rozpoczęcie dealerskiej działalności operacyjnej w dotychczasowym obiekcie MMC w Katowicach oraz budowę nowego obiektu dealerskiego. – Naszym celem jest oddanie na potrzeby klientów marki JLR w Katowicach całkowicie nowego i nowoczesnego obiektu, oferującego zarówno sprzedaż wszystkich modeli aut oraz usług serwisowych i gwarancyjnych. Liczymy, że proces inwestycyjny zakończy się w 2019 roku – zapowiedział Rutkowski.

To nie koniec zmian u importera. Rada Nadzorcza British Automotive Holding powołała do grona zarządu Arkadiusza Miętkiewicza, Arkadiusza Rutkowskiego i Rafała Suchana. WNP.pl informuje, że Arkadiusz Miętkiewicz i Arkadiusz Rutkowski jako wiceprezesi będą odpowiedzialni odpowiednio za działalność generalnego importera oraz za sieć dealerską. Rafał Suchan, jako członek zarządu, będzie pełnił obowiązki dyrektora finansowego. – W bliskiej przyszłości chcemy jeszcze silniej budować wartość grupy, poprzez m.in. inwestycje we własną sieć dealerską, rozwój sieci dealerów spoza Grupy BAH, najwyższą oferowaną jakość, jak i siłę marki Jaguar Land Rover – tutaj na pewno będą nam sprzyjać zapowiadane ciekawe premiery nowych modeli światowego koncernu – wskazał Arkadiusz Miętkiewicz, wiceprezes zarządu British Automotive Holding. „Wolumen sprzedaży BAH (wypracowany poprzez spółki zależne) wyniósł w 2017 r. 2 500 szt. aut Jaguar Land Rover, tj. o 20 proc. więcej niż w 2016 r. Spółka w br. liczy na osiągnięcie dalszego dwucyfrowego tempa wzrostu, a czynnikami sprzyjającymi będą inwestycje dealerów własnych, nowe lokalizacje dealerów zewnętrznych oraz prognozowany sukcesywny zwyżkujący popyt na auta klasy premium” – czytamy w serwisie. Firma planuje dalszy wzrost. – Naszym najważniejszym operacyjnym celem na 2018 r. jest dalszy wzrost wolumenu sprzedaży w dwucyfrowym tempie – dodał Arkadiusz Rutkowski, wiceprezes zarządu British Automotive Holding.

wnp.pl, bankier.pl

„Gazeta Wyborcza”: Diesel traci coraz mocniej

„Gazeta Wyborcza” analizuje spadek zainteresowania dieslem w Europie. „W zeszłym roku tylko 47 proc. nowych aut kupionych przez Francuzów miało silnik Diesla i jest to najniższy odsetek od początek tego stulecia. Jeszcze w 2012 r. – jak informuje stowarzyszenie francuskiego przemysłu motoryzacyjnego CCFA – silnik Diesla miało 73 proc. nowych aut sprzedawanych we Francji” – czytamy w dzienniku. Nie lepiej jest w Niemczech. Jak pisze „Wyborcza”, urząd ds. motoryzacji KBA podał, że w zeszłym roku tylko 38,8 proc. nowych aut zarejestrowanych za Odrą miało silnik Diesla, podczas gdy w 2016 r. było to jeszcze 45,9 proc. Podobnie jest w Wielkiej Brytanii. W zeszłym roku silnik Diesla miało 42 proc. nowych aut zarejestrowanych na Wyspach, a wcześniej stanowiły one niemal połowę samochodów kupowanych przez Brytyjczyków.

Jak sprawa wygląda w Polsce? „Według firmy analitycznej Samar w zeszłym roku w Polsce zarejestrowano 135,2 tys. nowych aut z silnikami Diesla, ponad 4 tys. więcej niż w 2016 r. Ale faktycznie także u nas te pojazdy straciły na popularności. W zeszłym roku stanowiły 27,8 proc. wszystkich nowych aut zarejestrowanych w Polsce, podczas gdy rok wcześniej ten udział wynosił 31,6 proc.” – pisze „Wyborcza”. Dziennik zauważa też, że Polacy sprowadzają wiele używanych aut, a te często mają silnik Diesla.

Jakie auta zyskują kosztem diesli? Dane wskazują, że benzynowe i hybrydy. Niewiele jest „elektryków”. „Napęd wyłącznie elektryczny miało zaledwie 0,7 proc. nowych aut zarejestrowanych w zeszłym roku w Niemczech, a we Francji ten odsetek wyniósł 1,18 proc. A w obu tych państwach rządy oferują hojne dotacje nabywcom takich pojazdów. We Francji rząd przyznaje nabywcom auta na prąd 6,3 tys. euro premii, a jeśli oddadzą na złom stary samochód z silnikiem Diesla, premia rośnie do 10 tys. euro. W Niemczech nabywcy aut na prąd dostają co najmniej 4 tys. euro premii” – czytamy w artykule.

AAA AUTO: Rośnie rynek aut używanych

Według rocznego raportu AAA AUTO opartego na analizie danych dotyczących sprzedaży aut używanych w komisach, na stronach internetowych oraz u dealerów samochodów używanych, w 2017 roku w Polsce pojawiło się 1,996 mln ofert sprzedaży samochodów używanych, czyli blisko 40 tys. ofert więcej niż w roku 2016.

Według danych AAA AUTO Polacy w 2017 roku ogłaszali na sprzedaż najstarsze samochody ze wszystkich krajów Grupy Wyszehradzkiej. Średni wiek wynosił 11,9 lat, podczas gdy w Czechach średni wiek aut używanych z ogłoszeń wynosił 10,4 lat, na Węgrzech 11,6 lat, a na Słowacji – 9 lat. Auta oferowane na sprzedaż w Polsce miały również największy średni przebieg – aż 176 214 km. Dla porównania: średni wiek samochodów z ofert w Czechach wynosił 154 442 km, na Węgrzech – 172 820 km, a na Słowacji – 144 736. Polacy za to ogłaszali do sprzedaży samochody w stosunkowo atrakcyjnych cenach. Średnia cena auta używanego w Polsce wynosiła 5 702 euro, w Czechach – 8 034 euro, na Węgrzech – 7342 euro, a na Słowacji – 15 372 euro.

Wirtualna Polska: Nie będzie zmian w OC

Parlamentarzyści PiS chcieli, żeby w Polsce wprowadzić przepisy podobne do brytyjskich. Polisa OC miałaby być przypisana do kierowcy, a nie samochodu. Zmiana miałaby ograniczyć koszty posiadaczy kilku pojazdów. „Zdaniem parlamentarzystów przypisanie polisy OC do posiadacza pojazdów przyniosłoby obniżenie stawek. Przecież zgodnie z logiką nie można jednocześnie używać dwóch pojazdów, a korzystanie z pojazdów przez osoby niewymienione w polisie wyjmowałoby je spod ochrony ubezpieczenia. Towarzystwo ponosiłoby niższe ryzyko, więc i łączna składka za wszystkie posiadane pojazdy musiałaby być niższa” – czytamy w artykule. Resort finansów nie spieszy się jednak do zmian. – Ustawa o ubezpieczeniach nakłada obowiązek zawarcia polisy OC pojazdu na jego posiadacza, ponieważ to człowiek, a nie sam samochód może spowodować szkodę – w odpowiedzi na interpelację stwierdza Piotr Nowak, podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów. „W sytuacji wyrządzenia szkody przy użyciu jednego z posiadanych przez kierowcę pojazdów, nie można wykluczyć możliwości poruszania się przez takiego kierowcę innym” – czytamy w dalszej części odpowiedzi.

„Puls Biznesu”: Split payment ma pomóc przedsiębiorcom

Wtorkowy „Puls Biznesu” publikuje rozmowę z Wojciechem Śliżem, dyrektorem departamentu VAT w Ministerstwie Finansów. Dziennik wskazuje, że firmy obawiają się m.in. problemów z płynnością po wprowadzeniu podzielonej płatności. – Rozumiemy te obawy, i choć w naszym przekonaniu są zdecydowanie na wyrost, będziemy obserwować sytuację — jeśli problemy się pojawią, jesteśmy gotowi dokonać korekt, np. wprowadzić możliwość opłacania z rachunku VAT innych zobowiązań publicznych, jak ZUS. Pamiętajmy, że podzielona płatność jest instrumentem dobrowolnym, który nie powinien być stosowany bezrefleksyjnie. Została pomyślana jako narzędzie dla przedsiębiorcy, który nie jest całkiem pewien kontrahenta. Mówimy wprost: używajcie podzielonej płatności, kiedy transakcja budzi wątpliwości, gdy współpracujecie z nowym podmiotem albo warunki nie są do końca przejrzyste – mówi Wojciech Śliż. Druga obawa dotyczy tego, że system spowoduje wzrost zatorów płatniczych. – Podzielona płatność nie ma żadnego wpływu na termin przetrzymywania płatności przez nabywców towarów lub usług. Jest to jedynie nowa forma dokonywania płatności. Jeśli chodzi o budowlankę, tam, gdzie stosowany jest mechanizm odwróconego obciążenia VAT, nie będzie problemów ze split paymentem, bo jeśli usługodawca nie wykazuje na fakturze podatku, nie może otrzymać zapłaty w formie podzielonej płatności – zapewnia rozmówca dziennika.

Podzielona płatność ma także ułatwić dochowanie należytej staranności podatnika.  — Od momentu rozpoczęcia prac udało nam się wprowadzić trzy nowe instrumenty weryfikacyjne, które mogą stanowić twardą podstawę do ustalenia przesłanek należytej staranności podatnika: zaświadczenie o statusie kontrahenta z urzędu skarbowego, wprowadzaną razem ze STIR [systemem wyłapywania oszustw podatkowych na podstawie operacji bankowych — red.] listę podatników wykreślonych z VAT i podzieloną płatność. Możemy zatem dalej budować katalog skomplikowanych czynności, które musi wykonać podatnik, żeby dochować staranności, albo powiedzieć, że wystarczy zapłacić w systemie split payment i sprawdzić kontrahenta. Można też poszukać kompromisu pomiędzy tymi dwoma modelami — mówi Wojciech Śliż. „Puls Biznesu” wskazuje, że w pierwszej fazie podzielona płatność będzie rozwiązaniem stosowanym dobrowolnie przez przedsiębiorców, ale MF liczy, że powiązanie split paymentu z należytą starannością będzie stanowiło ważną zachętę do rozliczania się w nowym systemie. — Zakładamy, że od lipca do końca roku ze split paymentu skorzysta 20 proc. firm, a w ciągu 12 kolejnych miesięcy — 60 proc. — mówi szef departamentu VAT.

pb.pl, pb.pl

Wirtualny Nowy Przemysł: Ford inwestuje w „elektryki”

Agencja Reutera podaje, że Ford zamierza zwiększyć nakłady inwestycyjne na samochody elektryczne do kwoty 11 mld dolarów do 2022 roku. W trakcie najbliższych czterech lat amerykański koncern chce wypuścić na rynek 40 pojazdów hybrydowych i elektrycznych. Spośród 40 planowanych pojazdów 16 będzie wyposażonych we w pełni elektryczne napędy, pozostałe będą hybrydami typu plug-in. Zamiary firmy upublicznił przewodniczący rady nadzorczej koncernu Bill Ford na targach motoryzacyjnych w Detroit.

„Puls Biznesu”: Mercedesy na abonament w USA

„Puls Biznesu” przekazuje informacje Automotive News, zgodnie z którymi Mercedes-Benz i BMW przymierzają się do zrealizowania w USA pilotażowych programów usługi udostępniania pojazdów w zamian za miesięczną opłatę. „W ramach miesięcznego abonamentu obejmującego ubezpieczenie, koszty konserwacji oraz dostawy i odbioru, klienci mogliby korzystać z wybranego pojazdu” – czytamy w artykule. Testy miałyby rozpocząć się jeszcze w tym roku. Jak wyjaśniono, testy programu miałyby pozwolić na określenie potencjalnych długoterminowych korzyści z wprowadzenia usługi opartej na subskrypcji na różnych rynkach i na rozpoznanie możliwych problemów.

„Gazeta Wyborcza”: Tesla nie spełnia oczekiwań

„Prawie 80 właścicieli Tesli w Norwegii pozwało amerykańskiego producenta samochodów elektrycznych za reklamę wprowadzającą w błąd, twierdząc, że ich pojazd nie ma obiecanych osiągów” – pisze „Gazeta Wyborcza”. Ich zdaniem realna moc ich Tesli S P85D wynosiła 469 koni mechanicznych, a nie 700, które obiecywał producent. Dziennik pisze, że Tesla zgodziła się zrekompensować wadę właścicielom samochodów, płacąc im 65 tys. koron (7260 euro) lub dostarczając nowy sprzęt, zgodny z warunkami umowy.