Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Nowe realia dla dealerów Opla

„Rzeczpospolita” pisze o zmianach, jakie mają czekać sieć dealerską Opla. „Nie będzie już kilku różnych zniżek stosowanych przez dealerów, a ceny mają być przejrzyste” – pisze dziennik. W rozmowie z niemieckim „Automobilwoche” Peter Kuespert, szef sprzedaży w Oplu zapowiedział też, że zostanie przeprowadzona dokładna analiza wyników poszczególnych sieci dealerskich. „Będzie się liczyła już nie liczba sprzedanych pojazdów, ale to, jakie osiągnięcia ma dealer w handlu autami droższymi” – czytamy dalej w artykule.

Nowy CEPiK utrudnia życie także dealerom. Instytut Samar zebrał opinię przedstawicieli moto-branży na temat jego działania i kłopotów z tym związanych. Wynika z nich, że systemowi daleko do ideału. – Przez kilka dni nie mogliśmy zarejestrować floty pojazdów. Spowodowało to bardzo duże komplikacje w obsłudze klienta. W wyniku tego pojawiały się sytuacje konfliktowe w związku z niedotrzymaniem terminu przez dostawcę – mówi Dominika Bońkowska, współwłaścicielka firmy dealerskiej Bońkowscy. Tymczasem, jak pamiętamy, władze zapewniają, że system się „stabilizuje”.

W Hongkongu uruchomiono dwie stacje Audi on demand. Klienci mogą w nich wypożyczać samochody z gamy Audi – od aut kompaktowych, przez SUV-y, na modelach sportowych kończąc. By zarezerwować wybrane przez siebie auto, wystarczy posłużyć się smartfonową aplikacją. Czas rezerwacji może sięgać od jednej godziny do nawet miesiąca.

„Rzeczpospolita”: Dealerów Opla czekają zmiany

Dzisiejsza „Rzeczpospolita” informuje, że polscy dealerzy Opla są zadowoleni z pierwszych zmian, jakie zostają wprowadzone po przejęciu tej marki przez Grupę PSA. – Od strony organizacyjnej obserwuję tylko racjonalne zmiany, choćby związane z optymalizacją stoków – mówi Marek Adamski-Kubisz, dyrektor sieci dealerskiej Opel Westmotor. Pewne czynniki budzą jednak jego wątpliwości. – Na przykład trzycylindrowe silniki Peugeota, które sprzedawałem przez prawie cztery lata, oceniam bardzo dobrze. Mają znakomitą opinię na rynku. Ale nie wiemy, czy tę opinię znają klienci Opla, dla których zaskoczeniem może być francuski silnik pod maską niemieckiego auta – mówi Marek Adamski-Kubisz.

Dziennik przypomina, że Opel ma dzisiaj w Europie 1,7 tys. punktów sprzedaży. I wygląda na to, że dealerów marki czeka szereg zmian. „Jak ujawnił Peter Kuespert, szef sprzedaży w Oplu, zmiany mają polegać przede wszystkim na uproszczeniach. Nie będzie już kilku różnych zniżek stosowanych przez dealerów, a ceny mają być przejrzyste. W rozmowie z niemieckim „Automobilwoche” nie ukrywał, że zostanie przeprowadzona dokładna analiza wyników poszczególnych sieci dealerskich, bo, jak mówił, są między nimi potężne różnice” – pisze „Rzeczpospolita”. Dalej czytamy, że „będzie się liczyła już nie liczba sprzedanych pojazdów, ale to, jakie osiągnięcia ma dealer w handlu autami droższymi”.

Opel ma nie być kojarzony z tanimi markami. Mają w tym pomóc SUV-y, hybrydy i „elektryki”. „Na rynkach, gdzie sieci Opla są niewystarczające, auta niemieckiej marki będą sprzedawane przez dealerów PSA. Nie dotyczy to Polski” – czytamy w dzienniku.

Samar: Moto-branża o problemach z CEPiK-iem

Instytut Samar o funkcjonowanie nowego CEPiK-u postanowił zapytać przedstawicieli branży motoryzacyjnej, w tym również dealerów. Wniosek jest jeden – nowy system to lawina problemów. – Przez kilka dni nie mogliśmy zarejestrować floty pojazdów. Spowodowało to bardzo duże komplikacje w obsłudze klienta. W wyniku tego pojawiały się sytuacje konfliktowe w związku z niedotrzymaniem terminu przez dostawcę – mówi Dominika Bońkowska, współwłaścicielka firmy dealerskiej Bońkowscy. Wydłużają się formalności. – Podstawowy problem stanowią znacznie wydłużone terminy rejestracji samochodów. Niekiedy procedura taka trwa dłużej niż 4 dni. Zdarzają się też błędy w dokumentach. Wynikają one na przykład z braku w systemie CEP nazwy modelu, danych haka lub innych informacji – wylicza Mateusz Zarajczyk, prezes Pol-Mot Auto. Na nowy system skarżą się także importerzy. – Część samochodów nie została zarejestrowana, mimo iż dokumenty dostarczyliśmy już tydzień temu. Powodem jest podobno niedziałający link między wydziałami komunikacji, a Instytutem Transportu Samochodowego. Wskutek tego nie można sprawdzić poprawności homologacji (konkretnie chodzi o Lexusy hybrydowe). Wymiana dowodu rejestracyjnego z tymczasowych na stały zajmuje obecnie 2 dni, nie ma możliwości jego odbioru w tym samym dniu – mówi Piotr Bezpałko z Toyota Motor Poland.

„Rzeczpospolita”: Spór o FSO

„Skarb Państwa zarzuca ukraińskiej firmie Awto-ZAZ (Zaporoski Zakład Budowy Samochodów w Zaporożu), która w 2005 r. kupiła od niego pakiet kontrolny Fabryki Samochodów Osobowych SA, że nie wywiązała się z umowy z polskim rządem, i domaga się przed sądem ponad ćwierć miliarda złotych odszkodowania” – pisze „Rzeczpospolita”.  Inicjatorem sprawy jest Ministerstwo Rozwoju, które sprzedało akcje. W jego imieniu występuje teraz Prokuratoria Generalna. – Skarb Państwa domaga się od pozwanego zapłaty tytułem niewykonania zobowiązań umownych – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” mec. Sylwia Hąjnrych, rzecznik Prokuratorii Generalnej, i przypomina, że Awto-ZAZ nabył 19,9 proc. akcji dających 84,31 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Dziennik podaje, że w umowie z Polską oraz pięcioletnim planie inwestycyjnym firma zobowiązała się do kontynuacji działalności fabryki, utrzymania zatrudnienia (wtedy 2,2 tys. osób) oraz zwiększenia produkcji (m.in. wprowadzenia nowego modelu auta). Spółka FSO na Żeraniu istnieje do dziś, jednak – jak pisze „Rzeczpospolita” – od co najmniej sześciu lat nie produkuje już aut. Ukraińcom nie udało się utrzymać produkcji samochodów oraz pracowników. Zaporoski Zakład Budowy Samochodów uważa wytoczone przeciwko niej przez Skarb Państwa powództwo za bezpodstawne. Sprawa  czeka na wejście na wokandę przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

„Rzeczpospolita”: Zarząd sukcesyjny to nie model idealny

„Rzeczpospolitaprzypomina, że na rynku działa obecnie ok. 3 mln przedsiębiorstw prowadzonych w formie jednoosobowych działalności gospodarczych. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami wraz ze śmiercią przedsiębiorcy działającego w tej formie, kończy się byt przedsiębiorstwa, następcy nie będą mogli posługiwać się numerem NIP i REGON, nie będą mieli także dostępu do firmowego rachunku bankowego. Projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, która ma wejść w życie już 1 stycznia 2018 roku, ma to zmienić. Projekt ten zakłada wprowadzenie instytucji zarządcy sukcesyjnego, który będzie tymczasowo zarządzał przedsiębiorstwem po śmierci zmarłego.

Dziennik wskazuje, że choć pomysł ustawy jest dobry, to jej szczegółowe regulacje dalekie są od ideału. Wśród wad wymienia: brak wymaganych kwalifikacji zarządcy sukcesyjnego i zbyt krótki termin na jego wybranie, a są to tylko niektóre problemy. „Zarządca sukcesyjny może zostać po śmierci przedsiębiorcy w każdym czasie odwołany przez następcę prawnego przedsiębiorcy, któremu przysługuje udział w przedsiębiorstwie w spadku, co oznacza, iż wola sukcesora w łatwy sposób może zostać zmieniona lub po prostu zignorowana” – czytamy.

„Puls Biznesu”: Jakie nastroje moto-branży?

„Puls Biznesu” pisze o wynikach raportu „MotoBarometr” przygotowanego przez Exact Systems. Okazuje się, że 44 proc. działających w Polsce firm z branży motoryzacyjnej, o 16 pkt. proc. mniej niż rok temu, zwiększy liczbę pracowników. „Na brak pracowników o kierunkowym wykształceniu narzeka 36 proc. firm, na wysokie oczekiwania płacowe 29 proc., a na brak szkół przygotowujących do pracy w branży — 16 proc.” – czytamy. Przedstawiciele motoryzacji w Polsce za największe zagrożenie uważają otoczenie gospodarczo-polityczne (42 proc.). Z kolei największą szansą, według działających w Polsce firm, jest produkcja nowych modeli. Liczy na to 44 proc. z nich.

Wirtualny Nowy Przemysł: Coraz więcej ładowarek

Greenway Infrastructure Poland przygotowuje się do zbudowania w Polsce do 2019 roku 10 ultraszybkich ładowarek o mocy 350 kW. –  IONITY, powstałe niedawno joint venture europejskich i amerykańskich koncernów motoryzacyjnych, również planuje budować ładowarki o 350 kW mocy ładowania. To zupełnie nowa jakość na tym rynku. Fakt, że stoją za tym producenci samochodów, wskazuje na to, że już niedługo pojawią się na rynku modele samochodów umożliwiające ładowanie z tak dużą mocą. To będzie przekładać się na przejechanie kolejnych 500 km po ładowaniu baterii w czasie poniżej 15 minut – wskazuje Rafał Czyżewski, prezes Greenway Infrastructure Poland.

Audi: Audi poszerza wachlarz usług

W Hongkongu uruchomiono dwie stacje Audi on demand, służące do wypożyczania aut. Rok temu koncern wystartował z pilotażowym serwisem typu „all inclusive” przeznaczonym dla mieszkańców jednego z kompleksów rezydencjalnych w tym mieście. Od ostatniej środy, jest on dostępny dla wszystkich i oferuje jeszcze szerszy wachlarz możliwości elastycznej rezerwacji. Oprócz Hongkongu, usługa Audi on demand od września tego roku dostępna jest również w Pekinie. Inne miejsca na świecie, w których jest oferowana, to San Francisco i port lotniczy w Monachium. Na czym polega usługa w Hongkongu? Klienci mogą wypożyczać samochody z gamy Audi – od aut kompaktowych, przez SUV-y, na modelach sportowych kończąc.

By zarezerwować wybrane przez siebie auto, wystarczy posłużyć się smartfonową aplikacją. Czas rezerwacji może sięgać od jednej godziny do nawet miesiąca. Pracownik Audi on demand przyprowadzi wybrany samochód wprost do klienta, omawiając przy tym wszystkie funkcje i wyposażenie pojazdu. Płatność przeprowadzana jest internetowo, przy użyciu karty kredytowej. Usługa typu „all inclusive”, czyli oferująca nieograniczoną ilość przejechanych kilometrów, pełne ubezpieczenie, paliwo i całodobowy dostęp do centrum obsługi klienta, rozliczana jest w oparciu o stawkę godzinową.

„Gazeta Wyborcza”: Norwegia wciąż wspiera „elektryki”

„Norwegia utrzymała przywileje dla wszystkich aut z napędem elektrycznym. Przyszli właściciele Tesli nadal mogą kupować pojazdy z dotacją” – pisze „Gazeta Wyborcza”. Los państwowych dotacji nie był przesądzony, jednak udało się je zachować. Norweski rząd zaproponował wcześniej modyfikację przepisów korzystnych dla aut elektrycznych. Samochody ważące ponad dwie tony miałyby być wyłączone z preferencyjnych opłat. Propozycję nazwano „podatkiem od Tesli”, ponieważ dotyczy głównie modeli opracowanych przez amerykańskiego producenta. Zakup nowej Tesli X – terenowego SUV-a – kosztowałby około 70 tys. koron (7,5 tys. euro), więcej niż obecnie. Głosy ugrupowań Venstre i KrF zagwarantowały jednak utrzymanie przywilejów dla Tesli.