Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Dealerów Suzuki czekają zmiany

Dzisiejszy „Dealerski Przegląd Prasy” zaczynamy od wywiadu, jaki „Puls Biznesu” przeprowadził z Piotrem Dulnikiem, nowym prezesem Suzuki Motor Poland, który opowiada o planach zmian dotyczących również sieci dealerskiej. – Co prawda nie przewiduję zmniejszenia sieci, ale z obecnych 52 punktów dealerskich chcę wymienić cztery, może pięć. (…) Wymienimy tych dealerów, którzy nie gwarantują nam sukcesu. Nie mogę pozwalać na to, że gdy rynek rośnie i zmienia się gama modelowa, niektórzy dealerzy pozostają mało efektywni i nie wykorzystują tego potencjału. Sieć dealerską czekają też zmiany wizualne. Chcemy zunifikować nasze salony w całej Polsce pod względem architektonicznym – zapowiada nowy szef Suzuki Motor Poland.

„Dziennik Gazeta Prawna” informuje, że najprawdopodobniej wprowadzenie mechanizmu podzielonej płatności znów się opóźni. Wszystko za sprawą sektora bankowego, który alarmuje, że część banków potrzebuje więcej czasu na wdrożenie zmian. – Kompromisowym rozwiązaniem wydaje się być 1 lipca przyszłego roku i najprawdopodobniej taka właśnie poprawka do ustawy zostanie zgłoszona w Senacie. Ostateczna decyzja zapadnie w najbliższych dniach – twierdzi informator „DGP” z Ministerstwa Finansów.

Tymczasem „Rzeczpospolita” donosi o problemach na linii Grupa PSA – General Motors po sprzedaży Opla. W artykule czytamy, że PSA uważa, że GM przedstawił jej fałszywy obraz sprawy emisji spalin Opla.  „Francuska grupa poinformowała GM, że ocenia na ponad 500 mln euro sumę jaką Amerykanie powinni jej zwrócić i zamierza wszcząć postępowanie prawne ubiegania się o te pieniądze” – pisze dziennik.
 

„Puls Biznesu”: Idą zmiany w Suzuki

„Puls Biznesu” publikuje wywiad z Piotrem Dulnikiem, nowym prezesem Suzuki Motor Poland. Dziennik zauważa, że przedstawicielstwa japońskich firm motoryzacyjnych rzadko są zarządzane przez lokalnych menedżerów. – Pomysł przekazania zarządu lokalnym menedżerom pojawił się w Suzuki mniej więcej dwa lata temu. Zmiana została zaproponowana przez ówczesnego szefa firmy, pana Osamu Suzuki. Zauważył, że chociaż Japończycy oddelegowani na inne rynki szybko uczą się języków i doskonale rozumieją, co się do nich mówi, to nie do końca rozumieją ludzi. Od tamtej pory idea zmian zaczęła kiełkować – mówi Dulnik. I tłumaczy, że jednym z argumentów przemawiających za zmianą w Polsce były wyniki sprzedaży i szybkość ich wzrostu. – W 2013 r. sprzedaliśmy 5,8 tys. samochodów, a w 2018 r. prognozujemy przekroczenie 10 tys. Polska jest dziś w czołówce europejskiej sprzedaży koncernu. Pod uwagę brano również rentowność. Ważne były także wyniki wewnętrznych audytów, przeprowadzanych przez Suzuki we wszystkich oddziałach. A tu mamy się czym pochwalić – uzyskaliśmy jeden z najlepszych wyników na świecie. Myślę, że uwzględniono również udział rynkowy. Do Suzuki należy 2 proc. polskiego rynku, podczas gdy średnia europejska do 1,2 proc. Poza Polską stanowiska prezesów pozwolono objąć lokalnym menedżerom jeszcze tylko w Austrii, Hiszpanii i we Włoszech – wskazuje rozmówca dziennika. Zapowiada jednocześnie, że planuje zmiany organizacyjne. – Nie zamierzam zmniejszać zespołu. Chcę, żeby nasza kadra była bardziej zmotywowana i jeszcze lepiej przygotowana merytorycznie. Plan na przyszły rok zakłada sprzedaż ponad 10 tys. samochodów. By go zrealizować, potrzebuję wsparcia zespołu. Zamierzam inwestować w szkolenia. Pojawią się też nowe stanowiska, m.in. wsparcie dla dyrektora HR i nowy dyrektor do spraw sprzedaży – mówi Dulnik.

Zmiany sięgną też sieci dealerskiej Suzuki. – Co prawda nie przewiduję zmniejszenia sieci, ale z obecnych 52 punktów dealerskich chcę wymienić cztery, może pięć. Średnio na dealera przypada rocznie sprzedaż 175 aut. To niezły wynik, ale chciałbym doprowadzić do tego, by średnia przekroczyła 200 samochodów. Poza tym teraz spory jest rozstrzał wyników. Najlepszy dealer sprzedaje 600, najsłabszy 50 aut rocznie. I choć rentowność na dealera jest zadawalająca, to potrzebujemy większego obrotu. Wymienimy tych dealerów, którzy nie gwarantują nam sukcesu. Nie mogę pozwalać na to, że gdy rynek rośnie i zmienia się gama modelowa, niektórzy dealerzy pozostają mało efektywni i nie wykorzystują tego potencjału. Sieć dealerską czekają też zmiany wizualne. Chcemy zunifikować nasze salony w całej Polsce pod względem architektonicznym – mówi Dulnik.

ComplexPR: Co kupują floty?

ComplexPR informuje, że zgodnie z danymi, które zebrał Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego w raporcie za pierwsze trzy kwartały 2017 roku, liczba rejestracji nowych pojazdów na firmy wzrosła rok do roku o 20,7 proc. – nabywcy indywidualni wygenerowali w tym czasie wzrost na poziomie 10,5 proc. – Marki z segmentu premium cieszą się na naszym rynku rosnącym zainteresowaniem. W ciągu pierwszych trzech kwartałów liczba rejestracji samochodów luksusowych wzrosła o 24,1 proc. Klienci wybierają najczęściej małe i średnie SUV-y, które odnotowały wzrost zainteresowania o ponad 20 proc. – wyjaśnia Piotr Kurpiński, kierownik salonu Lexus-Żerań. Podkreśla on, że w segmencie premium większość samochodów kupowanych jest na firmę, a w prawie stu procentach przypadków klienci wspomagają się finansowaniem bankowym. – Najczęściej jest to klasyczny leasing, a w ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszy się wynajem długoterminowy. Co ciekawe, ta ostania forma staje się również coraz ważniejszą formą finansowania nie tylko w przypadku aut służbowych, ale i o wiele tańszych prywatnych. Popularność tego rozwiązania jest prosta do wytłumaczenia. Można użytkować samochód, płacąc za usługę miesięczny abonament, coś na wzór abonamentu telefonicznego. Co więcej, w przypadku wyboru topowej wersji tej usługi użytkownik musi dbać tylko o zakup paliwa i płynu do spryskiwaczy – mówi Piotr Kurpiński.

ComplexPR  informuje też o sytuacji w Europie. Według danych płynących z rynku europejskiego, liczba rejestracji samochodów z ekologicznymi napędami wyniosła we wrześniu ponad 1,2 mln. Oznacza to wzrost rok do roku o 5,6 proc. W 2017 roku zarejestrowano łącznie prawie 13,2 mln samochodów AFV, co oznacza wzrost rok do roku na poziomie 3,6 proc. – podano w raporcie JATO Dynamics.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Kolejne opóźnienie w podzielonej płatności

Split payment pierwotnie miał wystartować od 1 stycznia 2018 roku, potem mówiło się o kwietniu. Wygląda na to, że politycy przesuną termin wprowadzenia podzielonej płatności kolejny raz. – Chcemy wyjść naprzeciw oczekiwaniom banków, które twierdzą, że nie będą gotowe na wejście w życie split paymentu od kwietnia 2018 r. i prosiły o przesunięcie terminu na 1 stycznia 2019 r. Kompromisowym rozwiązaniem wydaje się być 1 lipca przyszłego roku i najprawdopodobniej taka właśnie poprawka do ustawy zostanie zgłoszona w Senacie. Ostateczna decyzja zapadnie w najbliższych dniach – twierdzi informator „DGP” z Ministerstwa Finansów. Dziennik wyjaśnia, że banki będą musiały założyć dla każdego przedsiębiorcy specjalny rachunek VAT. „Ma to się odbywać bez konieczności składania przez niego oddzielnego wniosku czy podpisywania dodatkowych umów. Na ten rachunek będą trafiały kwoty podatku od towarów i usług, jakie będą wpłacać kupujący towar (lub usługę) od przedsiębiorcy, i z tego rachunku będą płynąć płatności VAT z tytułu własnych zakupów. Banki muszą dodać nową funkcjonalność do swoich przelewów standardowych, która pozwoli na rozdzielenie płatności na kwotę netto (trafi na rachunek podstawowy sprzedawcy) i VAT (która trafi na rachunek VAT)” – czytamy.

więcej Dziennik Gazeta Prawna s. A3

„Dziennik Gazeta Prawna”: Idą problemy z restrukturyzacją spółek

Zdaniem ekspertów duża nowelizacja PIT, CIT i zryczałtowanego podatku dochodowego oznacza, że od 1 stycznia 2018 r. znacznie wzrośnie ryzyko podatkowe inwestycji związanych z przejmowaniem przedsiębiorstw i ich restrukturyzacją. „Transakcje łączenia i dzielenia spółek, podobnie jak dziś, będą musiały mieć uzasadnienie ekonomiczne. Jeśli fiskus uzna, że głównym celem była korzyść podatkowa, to firma przejmująca będzie musiała zapłacić karny podatek od przychodu, a nie jak dziś – od dochodu” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Problem pierwszy – nie wiadomo, co dokładnie znaczy „uzasadnienie ekonomiczne”. – Czy racjonalizacja kosztów lub uproszczenie struktury może być wystarczającym argumentem? Oczekiwane zmniejszenie kosztów lub przyspieszenie przepływu zysków pomiędzy spółkami da się policzyć, ale uproszczenie struktury i np. uzyskanie szybszej ścieżki decyzyjnej już nie – wskazuje Joanna Wierzejska, doradca podatkowy i partner w kancelarii Domański Zakrzewski Palinka. Obecnie, nawet jeśli fiskus zakwestionuje transakcję, bo uzna, że nie ma ona uzasadnionych przyczyn ekonomicznych, to skutki są dla spółek mniej dotkliwe. Opodatkowany jest bowiem dochód. Od 1 stycznia 2018 r. sytuacja znacząco się zmieni. Od tego czasu spółka przeprowadzająca restrukturyzację oraz jej wspólnicy ryzykują, że zapłacą podatek przychodowy od całej wartości rynkowej przejmowanego majątku – czytamy w dzienniku. – Nie będzie bowiem możliwości pomniejszenia przychodu o koszty jego uzyskania, jeśli tylko fiskus uzna, że głównym celem transakcji była korzyść podatkowa, a nie uzasadnienie ekonomiczne – wyjaśnia Marek Kolibski, radca prawny, doradca podatkowy i partner w KNDP. Ekspert tłumaczy, że fiskus może zażądać podatku od spółki przejmującej inną firmę, a także od wspólników. – Nowa konstrukcja zakłada opodatkowanie wartości całego otrzymanego przez spółkę przejmującą i wydzielanego ze spółki dzielonej majątku, a także opodatkowanie wspólnika – dodaje Joanna Wierzejska.

Dziennik podsumowuje więc, że w sumie fiskus może zażądać zapłaty daniny trzykrotnie: dwa razy od spółki (przy przejęciu innej firmy oraz jej późniejszej sprzedaży) oraz od wspólników.

więcej Dziennik Gazeta Prawna s. B2

„Rzeczpospolita”: Grupa PSA chce zwrotu pieniędzy za Opla

„PSA chce domagać się od General Motors zwrotu około połowy z zapłaconych mu 1,3 mld euro po wykryciu rzeczywistych rozmiarów przekraczania przez auta Opla norm emisji spalin” – pisze „Rzeczpospolita”. Jak czytamy, PSA uważa, że GM przedstawił jej fałszywy obraz sprawy emisji spalin Opla podczas negocjacji i procedury due dilligence poprzedzających kupno. „Francuska grupa poinformowała GM, że ocenia na ponad 500 mln euro sumę jaką Amerykanie powinni jej zwrócić i zamierza wszcząć postępowanie prawne ubiegania się o te pieniądze, bo uważa, że została wprowadzona w błąd o rzeczywistej krzywej emisji CO2 przez samochody Opla” – podaje dziennik. Rzecznik PSA Bertrand Blaise i rzecznik GM David Caldwell odmówili agencji Reutera skomentowania tych informacji.

O problemie mówił też prezes Grupy PSA Carlos Tavares. – Kiedy kupowaliśmy Opla od GM, nie pokazano nam ukrytej strony księżyca – powiedział niemieckiej prasie. – Zdaliśmy sobie kilka tygodni później, po sfinalizowaniu transakcji, sprawę, że z tą firmą zmierzamy w stronę ściany w dziedzinie emisji CO2 – powiedział 9 listopada po przedstawieniu planu odrodzenia Opla. – Skierowaliśmy nasze ekipy do pracy, aby całkowicie odbudować strategię produktów i strategię technologiczną przedsiębiorstwa. Za niedotrzymanie unijnych norm ciężar grzywien może zagrozić istnieniu firmy – dodał.

Przed sprzedażą Opel nie dotrzymywał normy CO2 o 3,7 gramów– wynika z danych PA Consulting z listopada 2016. Dziennik podaje, że bez Ampery-e, których sprzedaż miała dojść do 20 tys. rocznie, to odstępstwo od normy zwiększało się do 6 gramów.

Francuzom może być trudno przekonać prawników GM – a następnie grupę arbitrażową – że nie mieli pełnego pojęcia o problemie CO2 w autach Opla, gdy podpisywali umowę kupna – wskazuje dziennik. „Prezes GM Mary Barra przedstawiając umowę wraz z Carlosem Tavaresem na 5 miesięcy przed jej sfinalizowaniem mówiła o „rosnących kosztach dotyczących przepisów i dostosowania do norm”, jako głównych powodach sprzedaży europejskiej filii” – czytamy.

Wirtualny Nowy Przemysł: Daimler odrzucił ofertę Geely

Wirtualny Nowy Przemysł przekazuje informacje agencji Reutera, zgodnie z którymi  Daimler odrzucił złożoną przez chiński holding Geely propozycję wykupu do 5 proc. udziałów w firmie w razie emisji dodatkowych akcji po obniżonych cenach. Jednocześnie Daimler zachęcił Geely do zakupu akcji na otwartym rynku. „Po obecnych cenach tego rodzaju transakcja byłaby warta 4,5 mld dolarów. Gdyby doszła do skutku, Geely stałoby się trzecim największym udziałowcem niemieckiego koncernu za Kuwait Investment Authority (6,8 proc. udziałów) i BlackRock (6 proc.). Byłaby to największa inwestycja holdingu od wykupienia Volvo za 1,8 mld dolarów w 2010 roku” – czytamy w serwisie. Reuter donosi też, że Geely chciałoby uzyskać dostęp do opracowanej przez Daimlera technologii akumulatorów pojazdów elektrycznych i powołać z niemieckim koncernem wspólne przedsięwzięcie w Wuhan.

Wartość rynkowa holdingu Geely jest szacowana na 32 mld dolarów. Według danych analityków Nomura Securities Geely kontroluje 5 proc. chińskiego rynku motoryzacyjnego.

Wirtualny Nowy Przemysł: „Elektryczna” siła Chin

Wirtualny Nowy Przemysł pisze też o szybko rosnącym potencjale produkcji i sprzedaży aut elektrycznych w Chinach. „Już dziś są one największym producentem, a także głównym rynkiem zbytu dla tego typu pojazdów, z wynikiem ok. 500 tys. sztuk od początku 2017 roku. Do 2025 roku w Chinach ma powstawać rocznie ok. 7 mln sztuk samochodów niskoemisyjnych (elektryczne i hybrydowe)” – informuje serwis. Wedle danych CAMM, w okresie styczeń-październik 2017 w Chinach sprzedano 430 tys. samochodów elektrycznych i 90 tys. samochodów hybrydowych. To jednak dopiero początek planowanego „boomu”. Do 2020 roku w Chinach ma być bowiem produkowane 2 mln aut niskoemisyjnych (elektrycznych i hybrydowych) rocznie. W 2025 roku mają uzyskać one 20 proc. udziału w całości produkcji lokalnego sektora.

Wirtualny Nowy Przemysł: Lynk & Co podpije Europę?

Na chiński rynek wszedł nowy SUV marki Lynk & Co, stworzonej wspólnie przez Volvo i Geely. Najpierw model będzie sprzedawany w Chinach. W przedsprzedaży udostępniono 6000 aut, które sprzedały się w 2 minuty i 17 sekund. WNP.pl informuje, że samochód jest napędzany dostarczoną przez Volvo hybrydą łączącą trzycylindrowy silnik benzynowy o pojemności 1,5 l z silnikiem elektrycznym. Ceny zaczynają się od 85 tys. złotych. „W Europie, gdzie sprzedaż ma ruszyć w roku 2019, samochód będzie droższy. Rok później samochód pojawi się w USA, gdzie ma być także produkowany. W roku 2021 Lynk & Co chce sprzedać pół miliona aut – połowę w Chinach, a resztę w Europie i USA” – czytamy w artykule.

Dealerski Przegląd Prasy: Toyota będzie budować w Polsce silniki

Media informują o kolejnej moto-inwestycji w Polsce, która będzie polegała na zbudowaniu w Jelczu-Laskowicach linii produkcyjnej silnika 1.5 litra TNGA. – To zupełnie nowy silnik Toyoty, skonstruowany od zera – mówi Dariusz Mikołajczak, wiceprezes ds. korporacyjnych Toyota Motor Manufacturing Poland. Silnik będzie produkowany zarówno w wersji konwencjonalnej, jak i do napędów hybrydowych, które mają w Polsce coraz więcej zwolenników. — Sprzedaż hybryd w Polsce rośnie lawinowo. Rokrocznie notujemy blisko 100-procentowy wzrost. W 2017 r. klienci odbiorą z salonów polskiej Toyoty ponad 16 tys. hybryd i będzie to stanowić blisko 30 proc. całej sprzedaży nowych aut koncernu w naszym kraju — mówi „PB” Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe.

Instytut Samar informuje, że spółka Electromobility Poland ogłosiła konkurs na budowę prototypu polskiego samochodu elektrycznego. Do konkursu mogą zostać zgłoszone prototypy samochodów elektrycznych kategorii L7e (mikrosamochód) lub M1 (auto osobowe) wraz z dokumentacją techniczną. Formularz zgłoszeniowy uczestnicy mogą przesyłać do 20 grudnia.

„Puls Biznesu” pisze, że działająca od niedawna we Wrocławiu miejska wypożyczalnia aut elektrycznych na minuty – Vozilla odnosi duże sukcesy. Uruchomiła ją firma Enigma. — Poziom wypożyczeń jest taki, jaki zamierzaliśmy osiągnąć po około pół roku. Dobijamy do tysiąca dziennie, a to dopiero trzeci tydzień funkcjonowania Vozilli. Mieszkańcy korzystają z aut jak z taksówki — na krótkie przejazdy w obrębie miasta. Średnia długość wypożyczenia to kilkanaście minut plus kilka minut postoju — mówi szef Enigmy Paweł Luksic.

„Puls Biznesu”, „Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza”, Newseria: Nowa inwestycja Toyoty w Polsce

Toyota będzie budować w Polsce silniki – piszą dzisiejsze dzienniki. – Nowa inwestycja będzie polegała na zbudowaniu w Jelczu-Laskowicach zupełnie nowej linii produkcyjnej silnika 1.5 litra TNGA. To zupełnie nowy silnik Toyoty, skonstruowany od zera – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Dariusz Mikołajczak, wiceprezes ds. korporacyjnych Toyota Motor Manufacturing Poland. – Wartość inwestycji to około 400 milionów złotych. Planujemy rozpoczęcie produkcji w 2020 roku, więc już niedługo rozpoczną się przygotowania do jej uruchomienia. Silnik będzie produkowany zarówno w wersji konwencjonalnej, jak i do napędów hybrydowych – dodaje.

Newseria podsumowuje tymczasem, że w ciągu 20 lat Toyota sprzedała niecałe 11 mln hybryd. Koncern wprowadził na rynek trzydzieści trzy modele z takim napędem. Serwis informuje, że w tym roku prognozy mówią o wzroście sprzedaży o 8,4 proc. względem 2016 roku i wyniku 1,5 mln egzemplarzy, które trafią na rynek. Kierowcy w Polsce kupili do tej pory 30 tys. hybryd Toyoty. Hybrydowa oferta koncernu w Polsce liczy siedem modeli. „Puls Biznesu” wskazuje z kolei, że po 2020 r. każda hybrydowa Toyota sprzedawana w Europie będzie korzystać z napędów produkowanych w Polsce. Dziś są one produkowane tylko w Japonii i Chinach. – Nowy silnik będzie produkowany przede wszystkim w wersji hybrydowej. To o tyle ważne, że już w tym roku sprzedaż Toyoty w Europie napędów hybrydowych to około 40 proc. wszystkich samochodów. Planujemy, że około 2019 roku będzie to ponad połowa, a więc tym samym polski zakład będzie mieć bardzo duży wkład w produkcję napędów hybrydowych – mówi Dariusz Mikołajczak. Newseria pisze, że Łączna wartość nakładów Toyoty w Polsce razem z nową inwestycją sięgnie 4,5 mld zł. To czyni Polskę jedną z największych baz produkcyjnych koncernu poza Japonią.

Auta hybrydowe są coraz bardziej popularne wśród Polaków. — Sprzedaż hybryd w Polsce rośnie lawinowo. Rokrocznie notujemy blisko 100-procentowy wzrost. W 2017 r. klienci odbiorą z salonów polskiej Toyoty ponad 16 tys. hybryd i będzie to stanowić blisko 30 proc. całej sprzedaży nowych aut koncernu w naszym kraju — mówi „PB” Jacek Pawlak, prezes Toyota Motor Poland i Toyota Central Europe.

Polacy chcą hybryd, gorzej jest z „elektrykami”. „Nie bardzo widzę szansę na rewolucję związaną z elektromobilnością, jeśli rząd nie poszerzy katalogu planowanych zachęt, który dziś jest skromny. Wszędzie na świecie, gdzie przybywa samochodów elektrycznych lub hybrydowych, są zachęty finansowe. Nasz rząd nie chce o nich słyszeć i proponuje niższe opłaty za parkowanie czy zniesienie 3-procentowej akcyzy. Potrzebne jest nie tylko zniesienie akcyzy i VAT-u, ale dodatkowo 30 tys. zł dopłaty. Te auta co prawda tanieją i za 5-7 lat czeka nas zrównanie cen aut elektrycznych i spalinowych, ale nie stanie się to do 2020 r. W trzech kwartałach tego roku zarejestrowano w Polsce 300 aut elektrycznych, a w UE tylko w pierwszym półroczu 110 tys.! Nie rozumiem, dlaczego rząd chce zrobić skok, którego nie robią państwa zamożniejsze od Polski, i od razu przejść od samochodów spalinowych do elektrycznych. Samochody hybrydowe to etap pośredni. Badania pokazują, że w ich przypadku 50-70 proc. jazdy odbywa się przy użyciu silnika elektrycznego, więc są bardzo ekologiczne. Warto byłoby wesprzeć zakup aut elektrycznych i — niższą kwotą — hybrydowych. W Niemczech dopłata do e-aut wynosi 4 tys. EUR, a do hybryd 3 tys. EUR. Rząd jeszcze nie podjął decyzji o zachętach w programie elektromobilności. Liczę, że idąc w kierunku rewolucji w elektromobilności, nie będzie wyznaczać swojej ścieżki, lecz pójdzie sprawdzoną” – komentuje w „Pulsie Biznesu” Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

 newseria.pl, pb.pl, wyborcza.pl, rp.pl

Samar: Kolejny etap konkursu na polskiego „elektryka”

Spółka Electromobility Poland (EMP) ogłosiła konkurs na budowę prototypu polskiego samochodu elektrycznego. Do konkursu mogą zostać zgłoszone prototypy samochodów elektrycznych kategorii L7e (mikrosamochód) lub M1 (auto osobowe) wraz z dokumentacją techniczną – informuje Instytut Samar. „Konkurs został podzielony na kilka etapów. Pierwszy (do końca stycznia 2018 r.) ma zostać zakończony wyborem najlepszej wstępnej koncepcji technicznej budowy prototypu oraz takiegoż ogólnego zarysu wdrożenia prototypu do seryjnej produkcji. Kolejny etap  ma zostać poświęcony na opracowanie szczegółowej koncepcji technicznej budowy prototypu oraz koncepcji przygotowania do produkcji seryjnej. Następny krok to już właściwa budowa prototypu („modelu funkcjonalnego”), opracowanie dokumentacji konstrukcyjno-technologicznej. Na koniec (etap 4) samochód ma zostać przekazany do oceny przez EMP. O terminach trwania 2, 3 i 4 etapu organizator nie poinformował, deklarując wcześniej, że najlepsze prototypy poznamy pod koniec 2018 roku” – czytamy w artykule.

„Puls Biznesu”: Vozilla odnosi sukcesy

„Puls Biznesu” przypomina, że już ponad trzy tygodnie wrocławianie mogą wypożyczać w centrum miasta samochody elektryczne na minuty. Pierwszą w Polsce miejską wypożyczalnię e-samochodów uruchomiła firma Enigma. Docelowo w ramach usługi dostępnych będzie 200 aut. Dziennik pisze, że w ramach umowy władze miasta zobowiązały się udostępnić 200 miejsc parkingowych w centrum oraz zezwolić samochodom elektrycznym na jazdę buspasami. Reszta, m.in. pozyskanie aut (w drodze wynajmu długoterminowego), budowa szybkich stacji doładowań, stworzenie systemu teleinformatycznego, organizacja obsługi, stworzenie marki i marketing, należało do Enigmy. Usługa odniosła duży sukces. — Poziom wypożyczeń jest taki, jaki zamierzaliśmy osiągnąć po około pół roku. Dobijamy do tysiąca dziennie, a to dopiero trzeci tydzień funkcjonowania Vozilli. Mieszkańcy korzystają z aut jak z taksówki — na krótkie przejazdy w obrębie miasta. Średnia długość wypożyczenia to kilkanaście minut plus kilka minut postoju — mówi szef Enigmy Paweł Luksic. Wprowadzeniem takiej formy car sharingu interesują się już inne miasta.  — I do nas, i do wrocławskiego magistratu docierają liczne pytania dotyczące wypożyczalni. Spodziewamy się, że kolejne miasta również będą chciały tworzyć wypożyczalnie aut elektrycznych. Bazując na doświadczeniach z Wrocławia, będziemy oferować pomoc przy tworzeniu takich systemów — zapewnia prezes Enigmy.

„Rzeczpospolita”: Kontrowersje wokół kar za cofanie liczników

„Rzeczpospolita” przypomina, że minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chce surowo karać za cofanie liczników w autach. Proponuje nawet pięć lat pozbawienia wolności za takie oszustwo. Przepis ma się pojawić w kodeksie karnym. Eksperci z branży motoryzacyjnej w większości są za. Dziennik postanowił zapytać kierowców i przedstawicieli warsztatów, co myślą o takich karach. – Rzadko który właściciel cofa licznik w trakcie użytkowania auta – mówi dziennikowi pan Ryszard, właściciel warsztatu samochodowego w zachodniej Polsce. I dodaje, że do 99,9 proc. przypadków cofania licznika dochodzi przy sprowadzaniu auta z zagranicy. Jego zdaniem ważny jest też etap – chodzi o czas przed pierwszą rejestracją w Polsce. Pan Ryszard obawia się, kto będzie za taki proceder karany. – Właściciel, komis, jego pracownik czy ktoś z warsztatu samochodowego, kto auto przeglądał? – pyta i twierdzi, że to ryzykowne.

Podobnego zdania jest Andrzej Łukasik, prezes Polskiego Towarzystwa Kierowców. Według niego idea jest dobra, ale pozostaje kwestia ryzyka poniesienia bardzo surowych kar. – Proszę sobie wyobrazić, że kilka lat temu kupiła pani samochód, a po wejściu w życie nowych kar przez przypadek wyjdzie na jaw, że licznik w nim został przekręcony. I kto ma za to teraz odpowiadać? – pyta dziennikarkę. – Jeśli w nowych przepisach zabraknie zabezpieczeń przed taką sytuacją, to można się spodziewać niemałego zamieszania, kiedy nowe prawo zacznie obowiązywać – dodaje.

„Rzeczpospolita” pisze, że zdaniem ekspertów motoryzacyjnych najskuteczniejszym środkiem zapobiegającym cofaniu liczników powinna być bariera techniczna stworzona przez producentów, czyli wprowadzenie takich rozwiązań i mechanizmów, które wyeliminują możliwość ingerencji w stan licznika.

Citroën: Berlingo dla paraolimpijczyków

Dealer Marki Citroën, firma Józef Sowa -„LIDER” Sp. z o.o. postanowiła wesprzeć niepełnosprawnych sportowców i przekazała jedno ze swoich aut niewidomej biegaczce, mistrzyni świata w biegu na 1500 m Joannie Mazur. W każdym starcie towarzyszy jej przewodnik, którym od 2015 r. jest Michał Stawicki. Jego zadaniem jest bycie oczami Joanny, pilnowanie, żeby nie zmieniła toru i nie wpadła na żadne przeszkody. Kolejnym celem tej pary sportowej są Igrzyska Paraolimpijskie w Tokio, które odbędą się w 2020 r. Firma Józef Sowa „LIDER” Sp. z o.o., została oficjalnym partnerem sportowców w ich drodze do Tokio. W ramach tej współpracy 11 listopada w Centrum Przygotowań Paraolimpijskich w Wiśle przedstawiciel firmy, Sebastian Nosek przekazał im Citroëna Berlingo XTR. Samochód będzie służył pomocą w codziennej pracy i przygotowaniach.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Gospodarczy optymizm nad Wisłą

„Tak optymistycznie w przyszłość nie patrzyliśmy jeszcze nigdy. Pozytywnie oceniamy gospodarkę i nasze portfele, co dobrze wróży konsumpcji. Świetne nastroje wyróżniają nas także w regionie” – pisze dziś „Dziennik Gazeta Prawna”. Pismo przypomina, że w listopadzie Komisja Europejska, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju i OECD podniosły prognozy dla polskiej gospodarki, spodziewając się, że tempo wzrostu PKB przekroczy 4 proc. Również w listopadzie – obliczany przez GUS – wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej wzrósł do 3,4 pkt i osiągnął rekord wszech czasów. „Polacy dobrze oceniają gospodarkę, bo poprawiły się oceny ich własnego budżetu. Pozytywny trend zaczął się rysować już przed trzema laty, ale dopiero ostatnie miesiące pokazały, jak duży i znacznie wyższy niż w przeszłości jest optymizm, z jakim patrzymy na nasze warunki materialne. To oceny subiektywne, ale mają potwierdzenie w „twardych” danych. Stopa bezrobocia rejestrowanego spadła do rekordowo niskiego poziomu – najniższego od stycznia 1991 r. Według badań aktywności ekonomicznej ludności jest już poniżej 5 proc. i dołączyliśmy do grupy krajów UE o najniższym odsetku osób bez pracy. Przyspieszają także wzrosty płacy, co wiąże się z brakami kadrowymi w firmach” – tłumaczy dziennik.

więcej Dziennik Gazeta Prawna s. A2

Wirtualne Media: Nowa kampania Skody

Skoda rozpoczęła kampanię promującą model Karoq. „Kampania „Nowa Škoda Karoq. Spróbuj inaczej” prezentuje model kompaktowego SUV-a z bogatym wyposażeniem. Spot opowiada o tym, jak można zmienić podejście do codziennych czynności. „Inaczej” w reklamie brzmi „z pełnią możliwości”- piszą Wirtualne Media. Spot reklamowy prezentowany jest w telewizji oraz internecie. Komunikację uzupełniają reklamy w prasie i aktywności w social mediach. Na potrzeby kampanii przygotowano także stronę internetową, zawierająca pakiet informacji o promowanym modelu.

Dealerski Przegląd Prasy: Sąd odrzucił pozew zbiorowy przeciwko Volkswagenowi

Dzienniki piszą dziś, że Sąd Okręgowy w Warszawie wydał orzeczenie o niedopuszczeniu pozwu zbiorowego przeciwko Volkswagenowi AG z siedzibą w niemieckim Wolfsburgu do merytorycznego rozpatrzenia. „Puls Biznesu” przypomina, że pozew obejmował 54 osoby. Każda żądała 30 tys. zł za to, że po akcji naprawczej silniki mają inne parametry eksploatacyjne, niż zapewniał niemiecki koncern. Sąd wskazał m.in., że na podstawie unijnego prawa, miejscem właściwym dla złożenia pozwu jest kraj wytworzenia produktu. — Tylko dwóch członków grupy mogło zgłosić roszczenia, które polski sąd mógłby rozpatrywać, bo tylko dwa samochody zostały wyprodukowane w Polsce — wyjaśniała sędzia Joanna Bitner.

Newseria przekonuje, że „elektryki” będą zyskiwać coraz więcej nabywców m.in. dzięki rosnącym zasięgom takich aut i coraz większej sieci ładowania. Eksperci zakładają, że wartość rezydualna aut elektrycznych będzie coraz wyższa. – Spodziewamy się, że z powodu coraz lepszej oferty i zmiany technologicznej modeli wartości rezydualne samochodów elektrycznych będą stopniowo wzrastać. Na rynek wchodzą nowe modele, które oferują zdecydowanie więcej niż do tej pory. Przez najbliższe lata będziemy obserwować wzrosty – prognozuje Bartłomiej Binkiewicz, business development manager w firmie Eurotax.

„Rzeczpospolita” w ślad za dziennikiem „Le Monde” informuje, że Fiat Chrysler sprzedał w ciągu 3 lat we Francji pojazdy z oszukańczym systemem kontroli emisji spalin za 151,7 mln euro. „Najnowsze diesle tego producenta Jeep Cherokee i Fiat 500X emitowały nawet 11 razy więcej tlenków azotu od dopuszczalnej normy, gdy wydłużono ich testowanie poza zwyczajowe 20 minut” – wynika z ustaleń urzędu DGCCRF, o których pisze „Le Monde”.

„Puls Biznesu”, „Rzeczpospolita”: Polski sąd nie rozstrzygnie sporu z Volkswagenem

Sąd Okręgowy w Warszawie wydał orzeczenie o niedopuszczeniu pozwu zbiorowego przeciwko Volkswagenowi AG z siedzibą w niemieckim Wolfsburgu do merytorycznego rozpatrzenia. — Sąd i przed rozprawą, i po jej przeprowadzeniu, poczynił kilkakrotne narady. Wyznaczenie rozprawy było potrzebne jak rzadko kiedy, by dojść, co autor pozwu miał na myśli. Naprawdę rzadko spotykamy się z pozwem przygotowanym tak nieprofesjonalnie, by nie powiedzieć niechlujnie — mówiła sędzia Joanna Bitner, przewodnicząca trzyosobowego składu orzekającego i zarazem prezes Sądu Okręgowego w Warszawie.

Polski sąd zajął się problemem za sprawą Stowarzyszenia Osób Poszkodowanych przez Spółki Grupy Volkswagen AG. „Pozew obejmował 54 osoby. Każda żądała 30 tys. zł za to, że po akcji naprawczej silniki mają inne parametry eksploatacyjne, niż zapewniał niemiecki koncern. Gdyby sąd nadał sprawie bieg, zostałby wyznaczony termin, w jakim do pozwu mogłyby przystępować inne osoby, i dopiero potem rozpatrywałby sprawę merytorycznie. By jednak w ogóle do tego doszło, sprawa musiałaby podlegać polskiej jurysdykcji i już na etapie składania pozwu obejmować 10 osób znajdujących się w takiej samej sytuacji. A w obu tych kwestiach pojawiły się problemy” – informuje „Puls Biznesu”. Tylko 15 z 54 osób objętych pozwem kupiło Volkswageny w polskiej sieci sprzedaży, siedem w Niemczech, a reszta jako używane lub wzięła auta w leasing.  Sędzia przypomniała, że na podstawie unijnego rozporządzenia jurysdykcyjnego (tzw. Bruksela I Bis) i orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej miejscem właściwym dla złożenia pozwu jest kraj wytworzenia produktu. — Z tego wynika, że tylko dwóch członków grupy mogło zgłosić roszczenia, które polski sąd mógłby rozpatrywać, bo tylko dwa samochody zostały wyprodukowane w Polsce — wyjaśniała Joanna Bitner.

Poszkodowany, który w konstrukcji pozwu zbiorowego jest formalnie reprezentantem grupy wziął Volkswagena w leasingu. „Zdaniem sądu, sprzedaż przez Volkswagena auta niezgodnego ze specyfikacją jest szkodą dla majątku jego nabywcy — w tym przypadku firmy leasingowej — a nie kogoś, kto od tego nabywcy samochód dzierżawi. W efekcie pozew upadł” – pisze „Puls Biznesu”. Prawnicy posiadaczy spornych aut zapowiadają jednak dalszą walkę. — Oczywiście będziemy się odwoływać. Zobaczymy, co będzie napisane w pisemnym uzasadnieniu. W innych krajach dopiero w drugich instancjach zapadały orzeczenia korzystne dla poszkodowanych — komentuje mecenas Jacek Świeca.

Newseria: Coraz mniej barier dla rynku samochodów elektrycznych

Na polskim rynku motoryzacyjnym udział „elektryków” wciąż jest znikomy, ale dynamicznie rośnie – pisze Newseria. Według danych CEPIK w okresie od stycznia do października 2017 roku w Polsce zarejestrowanych zostało 860 tego rodzaju pojazdów, podczas gdy rok temu wskaźnik zatrzymał się na 473 autach, a dwa lata wcześniej osiągnął poziom 295. ACEA podaje, że w ubiegłym roku na terenie Unii Europejskiej zarejestrowano ponad 155 tys. takich aut (wzrost blisko 5 proc. rdr.). – Zerowa emisja spalin, praktycznie bezgłośny układ napędowy, wysoki komfort użytkowania – to elementy, które spowodowały, że coraz więcej osób rozpatruje zakup samochodu elektrycznego. Kolejny jest argument kosztowy. Dzisiaj pokonanie 100 kilometrów to koszt zaledwie 6 złotych, czyli nieco więcej niż litr paliwa, żaden inny samochód nie jest w stanie się z tym mierzyć. Tych korzyści zaczyna się pojawiać coraz więcej – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Paweł Powalski, dyrektor PR w Nissan Sales Central & Eastern Europe. W artykule czytamy, że znikają także bariery związane dotychczas z autami na prąd. – Dzisiaj zasięgi samochodów elektrycznych wzrastają w tempie, którego nie spotykaliśmy do tej pory. Zwiększenie zasięgu samochodu Nissan LEAF do 378 kilometrów to wzrost o 50 proc. w stosunku do generacji, którą wprowadziliśmy raptem cztery lata temu. Stereotyp zasięgu praktycznie zostaje obalony. Dzisiaj możemy się swobodnie poruszać autem elektrycznym praktycznie po całym kraju – mówi Paweł Powalski.

Powstaje też coraz więcej stacji ładowania aut elektrycznych. Newseria informuje, że dziś na terenie całego kraju jest ok. 305 punktów ładowania samochodów elektrycznych, z czego większość w Warszawie i innych dużych miastach. Plany resortu rozwoju zakładają jednak, że do 2020 roku ma powstać 400 szybkich punktów ładowania samochodów elektrycznych i 6 tys. publicznych punktów ładowania o normalnej mocy.

Newseria wskazuje również na zakładaną rosnącą wartość rezydualną aut elektrycznych. – Spodziewamy się, że z powodu coraz lepszej oferty i zmiany technologicznej modeli wartości rezydualne samochodów elektrycznych będą stopniowo wzrastać. Na rynek wchodzą nowe modele, które oferują zdecydowanie więcej niż do tej pory. Przez najbliższe lata będziemy obserwować wzrosty – prognozuje  Bartłomiej Binkiewicz, business development manager w firmie  Eurotax.

Wirtualny Nowy Przemysł: Marvipol ciągle rośnie

Wirtualny Nowy Przemysł informuje, że Grupa Marvipol osiągnęła po trzech kwartałach 2017 roku rekordowe 53,6 mln zł zysku netto. – Dzięki konsekwentnej realizacji strategii rozwoju grupy Marvipol wydatnie przybliżyliśmy się do osiągnięcia celu na ten rok, jakim jest zakończenie ostatniego roku funkcjonowania grupy w obecnym kształcie z rekordowym wynikiem netto – mówi Mariusz Książek, prezes Marvipolu. Jego zdaniem motorem wyników po dziewięciu miesiącach roku był segment motoryzacyjny, którego przychody wzrosły o 17 proc., a zysk netto o 23 proc.  „W okresie I-III kw. 2017 r. sprzedaż samochodów Jaguar Land Rover (sprzedaż British Automotive Polska, generalnego importera, do własnej i zewnętrznej sieci dealerskiej), wzrosła do 1853 sztuk. Wolumen sprzedaży samochodów do użytkowników końcowych przez dealerów wchodzących w skład grupy Marvipol wzrósł o 6 proc., do 670 aut. Bardzo dobre były szczególnie wyniki sprzedaży najbardziej luksusowych modeli Land Rover: Range Rover Sport i Range Rover, których sprzedaż wzrosła w analizowanym okresie o 73 proc. i 39 proc. Do wzrostu przyczyniło się też wprowadzenie do oferty nowego modelu – Range Rover Velar” – czytamy w artykule. W grudniu planowane jest zakończenie podziału grupy na dwie niezależne spółki, z których jedna zajmie się działalnością deweloperską, a druga motoryzacyjną. WNP podaje, że biznes motoryzacyjny będzie dalej rozwijany w ramach spółki Marvipol, która zmieni nazwę na British Automotive Holding.

BMW Inchcape: Nowe promocje rocznika 2017 w BMW Inchcape Motor

W salonach Inchcape Motor Polska odbywa się sprzedaż BMW rocznika 2017 w wyjątkowych ofertach. Modele BMW z rocznika 2017 z napędem na cztery koła dostępne są od ręki w ofercie obejmującej technologię xDrive w cenie pojazdu. Inchcape przygotował też ofertę finansowania z niską ratą miesięczną. BMW Comfort Lease 1 proc. pozwoli na zakup nowego samochodu z minimalną opłatą wstępną wynoszącą 5 proc. oraz dogodną ratą miesięczną, wynoszącą zaledwie 1 proc. wartości auta. Przykładowo, BMW X1 dostępne jest już za 1570 zł miesięcznie. – Comfort Lease to oferta skierowana do klientów, którzy wolą użytkować samochód niż go posiadać. Jest również rozwiązaniem tańszym od tradycyjnych form finansowania, przykładowo: miesięczny koszt leasingu w przypadku BMW X1 wynosi zaledwie 1570zł. Co ważne, już po trzech latach klient może cieszyć się zupełnie nowym samochodem – mówi Marcin Słomkowski, dyrektor generalny Inchcape Motor Polska.

W przypadku BMW Comfort Lease wartość końcowa jest gwarantowana. Dzięki temu klient ma do wyboru trzy warianty. Pierwszy – dokonuje wyboru nowego modelu, zwracając u dealera dotychczasowy. Drugi to wykup pojazdu. Trzeci to ponowne finansowanie wartości rezydualnej.

AAA AUTO: AAA AUTO w tym roku sprzeda łącznie około 75 tys. samochodów

Grupa AAA AUTO osiągnęła łączną liczbę 69 tysięcy aut sprzedanych w bieżącym roku jeszcze przed wielką wyprzedażą przy okazji „Black Friday”. Tym samym osiągnęła wynik sprzedażowy za cały 2016 rok jeszcze w listopadzie bieżącego roku. Do końca grudnia spółka planuje sprzedać łącznie 75 tysięcy aut używanych. – W tym roku sprzedajemy średnio ponad 205 pojazdów dziennie, czyli 6400 miesięcznie. Spodziewam się, że do końca roku osiągniemy cel sprzedaży na poziomie 75 000 pojazdów. Płaszczyznę do rozwoju dostrzegamy zarówno w otwieraniu kolejnych oddziałów i rozbudowie istniejących, jak i we wprowadzaniu innowacji w zakresie sprzedaży, usług i nowych produktów, których ofertę przygotowujemy już na początek przyszłego roku. Mam nadzieję, że ta strategia pozwoli nam osiągnąć w 2018 roku wzrost co najmniej taki, jak w tym roku, a w razie utrzymania się sprzyjających warunków ekonomicznych jeszcze większą sprzedaż – powiedziała Karolina Topolova, dyrektor generalna Grupy AAA AUTO.

W porównaniu z rokiem 2013, kiedy firma AAA AUTO sprzedała 56 646 samochodów, w ciągu pięciu lat liczba aut, którymi klienci wyjechali z firmy, wzrosła o 32,7 proc. Szacuje się, że łączna liczba aut sprzedanych przez grupę AAA AUTO w ciągu ostatnich 5 lat (2013-2017) wyniesie na koniec bieżącego roku 327 500.

Liczba oddziałów  AAA AUTO zwiększyła się z 32 w roku 2013 do 44 w roku 2017, tj. w ciągu pięciu lat zwiększyła się o 37,5 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat liczba aut oferowanych dziennie w ramach całej Grupy AAA AUTO zwiększyła się z 10 000 sztuk do 14 500 sztuk, tj. wzrosła o 45 proc.

„Rzeczpospolita”: FCA oszukiwał we Francji?

„Rzeczpospolita” przekazuje informacje dziennika „Le Monde”, który podał za urzędem konkurencji i ścigania oszustw, że Fiat Chrysler sprzedał w ciągu 3 lat we Francji pojazdy z oszukańczym systemem kontroli emisji spalin za 151,7 mln euro. „Najnowsze diesle tego producenta Jeep Cherokee i Fiat 500X emitowały nawet 11 razy więcej tlenków azotu od dopuszczalnej normy, gdy wydłużono ich testowanie poza zwyczajowe 20 minut, co sugeruje istnienie zakazanego oprogramowania do manipulowania oficjalnymi testami” – wynika z ustaleń urzędu DGCCRF, o których pisze „Le Monde”.

Dziennik informuje też, że 15 marca paryska prokuratura wszczęła postępowanie dotyczące poważniejszego wprowadzenie w błąd za pośrednictwem urządzeń kontroli emisji spalin diesli włosko-amerykańskiego producenta. Według dziennika, na podstawie łącznych obrotów tej firmy,  grzywna może wynieść 9,62 mld euro. Prowadzone jest także postepowanie dotyczące przeszkadzania uprawnionemu urzędnikowi w stwierdzeniu naruszeń przepisów dotyczących spalania. Jak czytamy, FCA grozi z tego tytułu grzywna 300 tys. euro i kara do 2 lat więzienia. „FCA France odnotowuje, że FCA nie postawiono żadnych zarzutów w tej sprawie i powtarza, że choć nie poinformowano jej o ustalonych faktach, współpracuje z odpowiednimi władzami francuskimi” – czytamy w artykule.

„Rzeczpospolita”, „Gazeta Wyborcza”: Shell będzie inwestował w ładowarki

„Shell poparł inicjatywę IONITY, która jest wspólnym przedsięwzięciem BMW, Daimlera, Forda i Volkswagena. Celem jest budowa szybkich stacji ładowania na terenie 80 autostrad w Europie do 2019 roku” – informuje „Gazeta Wyborcza”. Jak czytamy, Shell spodziewa się, że globalna liczba pojazdów elektrycznych wzrośnie z mniej więcej 1 proc. obecnie do 10 proc. w roku 2025. European Alternative Fuels Observatory wylicza z kolei, że liczba punktów do ładowania pojazdów elektrycznych w Europie prawie się potroiła w latach 2014-17 i osiągnęła niemal 120 tys.

„Rzeczpospolita” pisze, że początkowo ładowarki elektryczne rozmieszczone będą na 80 z największych stacji paliwowych koncernu Shell. Przeciętny czas ładowania samochodu elektrycznego z ich wykorzystaniem ma wynosić od pięciu do ośmiu minut. „80 stacji ładowania zostanie wdrożonych w Belgii, Wielkiej Brytanii, we Francji, w Holandii, Austrii, Czechach, na Węgrzech, w Polsce, na Słowacji i w Słowenii. Oczekuje się, że dodatkowe 20 stacji zostanie zbudowane w Niemczech” – podaje „Wyborcza”.

W ramach projektu IONITY planowana jest budowa paneuropejskiej sieci 400 stacji ładowania do 2020 roku.

rp.pl, wyborcza.pl
 

Dealerski Przegląd Prasy: Resort cyfryzacji przeprasza za problemy z CEP

Odkąd nowa Centralna Ewidencja Pojazdów weszła do użytku, cyklicznie skarżą się na nią urzędnicy, kierowcy, stacje kontroli pojazdów i dealerzy. Instytut Samar pisze, że na posiedzeniu sejmowej Komisji Cyfryzacji za problemy przepraszała minister Anna Streżyńska. Jej zdaniem resort dochował staranności przy przeprowadzeniu testów systemu i nic nie wskazywało na taką skalę problemów. – Z każdym dniem będzie lepiej – zapewniała posłów Anna Streżyńska. „Dziennik Gazeta Prawna” wskazuje przy okazji, że jak dotąd tylko ok. 3 proc. wszystkich przeprowadzonych badań aut miało negatywny wynik.

„DGP” informuje też, że spółka Electromobility Poland w grudniu może rozpisać kolejny konkurs dotyczący polskiego e-auta, tym razem na prototyp samochodu. – EMP kończy obecnie założenia, zgodnie z którymi rozpocznie się budowa prototypu polskiego samochodu elektrycznego. Postępowanie rozpoczęte na bazie założeń będzie służyło wyłonieniu partnerów do współpracy biznesowej przy projekcie i zostanie ogłoszone w najbliższych dniach – mówi „DGP” Aleksandra Baldys, rzecznik EMP.

Raport Bloomberg New Energy Finance (BNEF), o którym informuje na swojej stronie internetowej Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych, wskazuje, że od początku lipca do końca września br. klienci na świecie nabyli łącznie 287 tys. pojazdów w pełni elektrycznych i hybryd typu plug-in. Oznacza to wzrost o 63 proc. względem analogicznego okresu w 2016 r. i o 23 proc. w porównaniu do II kwartału 2017 r. Zdaniem BNEF, łączna roczna sprzedaż pojazdów elektrycznych na świecie po raz pierwszy w historii przekroczy poziom miliona egzemplarzy.


 

Samar, „Dziennik Gazeta Prawna”: Nowy CEP to lawina problemów

Instytut Samar przypomina, że 13 listopada weszły w życie przepisy znowelizowanej ustawy Prawo o ruchu drogowym, reformujące Centralną Ewidencję Pojazdów. Od wprowadzenia nowej bazy CEP media informują, że dochodzi do wielu problemów wynikających z braku stabilności systemu, który często w ogóle nie działa, albo zawiesza się lub podaje błędne dane. Chaos doprowadza do poważnych opóźnień w rejestrowaniu pojazdów. 23 listopada, na posiedzeniu  sejmowej Komisji Cyfryzacji, za problemy przepraszała minister cyfryzacji Anna Streżyńska. „Zapewniała jednocześnie, że resort dochował staranności przy przeprowadzeniu testów systemu. Jej zdaniem, nic nie wskazywało, by po uruchomieniu CEP 2.0 miały pojawić się aż tak poważne problemy. Jej zdaniem nie miało natomiast sensu dłuższe testowanie sytemu „na sucho”, trzeba było w końcu podjąć decyzję o sprawdzeniu nowych rozwiązań w realnych warunkach” – informuje Samar. Minister podkreśliła jednocześnie, że trwają wzmożone prace nad poprawą CEP. – Z każdym dniem będzie lepiej – zapewniała posłów Anna Streżyńska. 

„Dziennik Gazeta Prawna” wskazuje tymczasem, że nowa Centralna Ewidencja Pojazdów to nie tylko problemy dla kierowców i urzędników, którzy skarżą się na liczne błędy systemu. To także zaskakująco niska liczba odrzuconych w trakcie kontroli aut. Nowe przepisy nakładają bowiem na stacje kontroli pojazdów obowiązek przesyłania do bazy informacji o badaniach z negatywnym wynikiem. „DGP” podaje dla przykładu, że 21 listopada w całym kraju przeprowadzono ponad 62 tys. obowiązkowych badań technicznych pojazdów na stacjach kontrolnych (SKP). Tylko 1841 kontroli zakończyło się wynikiem negatywnym. To niecałe 3 proc. wszystkich przeprowadzonych badań. „Średni wiek samochodu w Polsce to 13 lat. To jeden z najgorszych wyników w Europie. Pod względem udziału aut 10-letnich i starszych w ogólnej liczbie samochodów wyprzedza nas tylko Litwa. W tym kontekście dziwić może to, że podczas gdy u nas badań nie przechodzi zaledwie ok. 3 proc. pojazdów, to np. w Niemczech, gdzie pojazdy są nowsze, „negatywy” otrzymuje co szósty samochód. W krajach skandynawskich odsiewanych jest 25–30 proc., a na Łotwie – nawet połowa” – czytamy w dzienniku. Diagności tłumaczą przyczyny tego stanu. – Jeszcze nie wszystkie stacje są podłączone do CEP, a część jeszcze nie przesyła wszystkich danych w trybie online z uwagi na błędy w tzw. słownikach usterek. Myślę, że z czasem odsetek badań negatywnych się zwiększy – mówi Marcin Barankiewicz z Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. Jego zdaniem drugi powód, to inne niż na Zachodzie standardy kontroli pojazdów. – W krajach zachodnich jeśli diagnosta wykryje np. przepaloną żarówkę, to możliwe, że nie wystawi oceny pozytywnej. U nas albo kierowca sam wymieni taką żarówkę, albo ewentualnie, jeśli będzie to możliwe, zrobi to diagnosta na koszt kierowcy i następnie przeprowadzi badanie – przekonuje Barankiewicz.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Nowe pieniądze na polskiego „elektryka”?

„Plan Rozwoju Elektromobilności ma szansę nabrać w najbliższych miesiącach rumieńców. Wszystko za sprawą rozstrzygającej się właśnie kwestii finansowania dla spółki Electromobility Poland (EMP)” – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”. Electromobility Poland jak dotąd rozstrzygnęła konkurs na karoserię dla e-pojazdu, a z informacji „DGP” wynika, że już w grudniu może rozpisać kolejny, tym razem na prototyp samochodu. – EMP kończy obecnie założenia, zgodnie z którymi rozpocznie się budowa prototypu polskiego samochodu elektrycznego. Postępowanie rozpoczęte na bazie założeń będzie służyło wyłonieniu partnerów do współpracy biznesowej przy projekcie i zostanie ogłoszone w najbliższych dniach – mówi „DGP” Aleksandra Baldys, rzecznik EMP. Tymczasem na spółkę mogą czekać duże pieniądze.–  Zakładamy, że w najbliższych miesiącach dojdzie do dokapitalizowania spółki przez jej właścicieli, a docelowo Ministerstwo Energii chce, aby do EMP trafił miliard złotych z budżetu państwa – twierdzi informator dziennika z kręgów rządowych.

W tej chwili po 25 proc. udziałów w EMP mają firmy energetyczne: PGE, Enea, Tauron i Energa. Na start wyposażyły ją w sumie w 10 mln zł. „DGP” pisze o różnych koncepcjach dofinansowania EMP. W grudniu minister energii Krzysztof Tchórzewski ma spotkać się z wicepremierem Mateuszem Morawieckim i uzgodnić finansowanie planów budowy polskiego auta elektrycznego. W artykule czytamy, że resort energii przygotował już specjalną uchwałę, która powinna trafić do rządu. Chodzi w niej o zobowiązanie Skarbu Państwa do dokapitalizowania państwowego banku BGK, który z kolei miałby objąć udziały w spółce EMP. Dziennik pisze też o drugiej opcji: koncepcji przejęcia EMP przez Polski Fundusz Rozwoju, który został specjalnie stworzony do tego typu projektów. – Być może lepiej się na chwilę zatrzymać i dowiedzieć, co się stanie z miliardem złotych publicznych pieniędzy. Niech powstanie spójna strategia EMP. Pieniądze na jej działanie nie muszą wcale pochodzić z budżetu, bo PFR ma możliwość zapewnienia jej finansowania – mówi rozmówca „DGP” z rządu.

więcej Dziennik Gazeta Prawna s. A1 i A3

„Rzeczpospolita”: Trująca elektromobilność?

Polscy klienci nieufnie podchodzą do aut elektrycznych. „Rzeczpospolita” wskazuje, że powodem są zdecydowanie wyższe ceny aut na prąd od tych spalinowych i brak odpowiedniej infrastruktury. Dziennik przypomina, że z danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego wynika, że w 2016 roku zarejestrowano w Polsce 556 aut elektrycznych – o 65 proc. więcej niż rok wcześniej. Rejestracje pojazdów z innymi napędami alternatywnymi sięgnęły w tym samym roku 10,4 tys., co oznacza 76-procentowy wzrost.

Dlatego rząd szykuje wsparcie dla elektromobilności. Dyrektor Instytutu Ochrony Środowiska Krystian Szczepański podkreśla, że w pierwszej kolejności będzie dotyczyło ono e-busów, w drugiej aut osobowych. „W 2030 roku po polskich drogach może jeździć milion aut elektrycznych i hybryd plug-in. Dla ich potrzeb spodziewane jest wybudowanie 6 tys. ładowarek wolnych (jest ich 300) i 400 szybkich kosztem ponad 2 mld zł” – czytamy w artykule. Dziennik wskazuje, że elektromobilność może wcale nie być tak ekologiczna, jak się zakłada. Rozwój elektromobilności przełoży się bowiem na wzrost zapotrzebowania na energię. Ministerstwo Energii szacuje go na ok. 2 proc. rocznie, a jej produkcja wiąże się z zanieczyszczeniami. „Milion aut ładowanych elektrycznie w 2030 roku zmniejszy zanieczyszczenie w metropoliach, ale zwiększy w całym kraju” – pisze „Rzeczpospolita”. Instytut Ochrony Środowiska przeprowadził wyliczenia z których wynika, że przy zachowaniu węgla w produkcji prądu, ogólnokrajowe emisje tlenków azotu wzrosną od 1 do 5 proc., a lokalnie, w pobliżu elektrowni, nawet o 10 proc. Wzrośnie o ponad 1 proc. zanieczyszczenie dwutlenkiem siarki. – Jedynie przy większym udziale źródeł alternatywnych zmaleje w całym kraju stężenie substancji szkodliwych – podkreśla Paweł Durka z Instytutu Ochrony Środowiska.

ORPA.pl, „Rzeczpospolita”: „Elektryczny” rekord

Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych na swojej stronie internetowej pisze o globalnych wynikach sprzedaży aut z alternatywnym napędem. Raport  Bloomberg New Energy Finance wskazuje, że od początku lipca do końca września br. klienci nabyli łącznie 287 000 pojazdów w pełni elektrycznych i hybryd typu plug-in. Oznacza to wzrost o 63 proc. względem analogicznego okresu w 2016 r. i o 23 proc. w porównaniu do II kwartału 2017 r. Zdaniem BNEF, łączna roczna sprzedaż pojazdów elektrycznych na świecie po raz pierwszy w historii przekroczy poziom miliona egzemplarzy. – Wyniki sprzedaży pojazdów elektrycznych na świecie rosną, tymczasem rynek w Polsce znajduje się w stagnacji. Mamy na drogach mniej niż dwa tysiące pojazdów elektrycznych i łapiemy niestety coraz większy dystans do najbardziej rozwiniętych europejskich państw w tym obszarze. W momencie, gdy Wielka Brytania przeznacza dodatkowe środki w wysokości 400 mln funtów na promocję elektromobilności, z czego 100 mln funtów na wsparcie sprzedaży pojazdów elektrycznych, w Polsce cały czas czekamy na stworzenie ram prawnych, w których elektromobilność będzie się mogła zacząć rozwijać – mówi Maciej Mazur, dyrektor zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. Zdaniem ekspertów w projekcie ustawy o elektromobilności brakuje odpowiednich zachęt, które mają na celu przekonanie potencjalnego nabywcy do zakupu pojazdu elektrycznego. Obecnie planowane rozwiązania, jak zniesienie stawki akcyzy i umożliwienie wjazdu do stref niskoemisyjnych, nie wystarczą. – O popularności pojazdów elektrycznych w europejskich państwach decydują zwłaszcza rozbudowane systemy wsparcia. Udział samochodów elektrycznych w rynku nowych pojazdów był w 2016 r. znaczący tylko i wyłącznie w tych państwach, w których tego typu programy zostały wprowadzone. Tylko w pięciu państwach Unii Europejskiej nie wprowadzono żadnego systemu wsparcia. Prócz Polski, na Litwie, Malcie oraz w Estonii i Chorwacji – mówi Maciej Mazur z PSPA.

Liderem w sprzedaży aut elektrycznych są Chiny. „W III kw. tego roku przeszło połowa z 287 tys. aut z takim napędem sprzedanych na świecie została wyprodukowana i sprzedana z Chinach. W październiku elektryki przejęły już 2 proc. rynku samochodowego Chin, proporcjonalnie dwa razy więcej niż w USA i wyraźnie więcej niż w UE (1,6 proc.). Szczególnie rażący jest kontrast z Polską, gdzie ten udział jest już 20 razy niższy (0,1 proc.) niż w przecież zdecydowanie uboższym Państwie Środka” – pisze „Rzeczpospolita”. A to dopiero początek „elektrycznej ofensywy” Chińczyków. W dzienniku czytamy, że zdaniem Goldman Sachs już w przyszłym roku samochody elektryczne będą stanowiły 4–5 proc. chińskiego rynku, zaś w kolejnym roku ich udział znów może się podwoić. – Europa pozostaje w tyle, udział aut elektrycznych utrzymuje się na marginalnym poziomie, bo to wspólnota 28 krajów, z których każdy prowadzi własną politykę. Zaś rynek aut elektrycznych nie zacznie się na poważnie rozwijać bez preferencji fiskalnych i rozbudowy infrastruktury. Komunistyczne Chiny mają narzędzia, aby z jednej z strony zachęcić, z drugiej zmusić ludzi do kupowania samochodów elektrycznych. To jest kwestia budowy rynku, a nie technologii – mówi „Rz” Kasper Peters, rzecznik Stowarzyszenia Europejskich Koncernów Motoryzacyjnych (ACEA).

„Puls Biznesu”: Spokój w OC

Wygląda na to, że po okresie dużych wzrostów ceny OC w końcu się stabilizują. Ze wspólnego raportu „Pulsu Biznesu” i firmy Unilink wynika, że średnia cena ubezpieczenia OC w ubiegłym miesiącu wyniosła 1132 zł. — Od września nie ma większych zmian — komentuje Igor Rusinowski, prezes Unilinka. W dzienniku czytamy, że miesiąc do miesiąca ceny wahały się o kilka do kilkudziesięciu złotych. W sześciu województwach pozostały bez zmian, w czterech spadły maksymalnie o 2 proc., a w pozostałych sześciu wzrosły, ale nie więcej niż o 2 proc. — Najbardziej zadowoleni mogą być mieszkańcy Trójmiasta, bo tam ceny spadły średnio o 3 proc. — komentuje prezes Unilinka.

Volkswagen, „Rzeczpospolita”: Volkswagen zainwestuje 22,8 miliarda euro w fabryki na całym świecie

Volkswagen wdraża strategię Transform 2025+. Główny nacisk położono na dalszy rozwój produkcji opartej na wykorzystaniu modułowych platform konstrukcyjnych, na kontynuację ofensywy nowych modeli oraz na dalszy rozwój pojazdów elektrycznych. W tym celu marka Volkswagen w latach 2018-2022 zainwestuje na całym świecie 22,8 miliarda euro. 14 miliardów euro Volkswagen przeznaczy na rozwój swojej działalności na terenie Niemiec. Głównym zadaniem jest takie rozbudowanie fabryki w Zwickau, by stała się zakładam produkującym wyłącznie pojazdy elektryczne; w tym celu Volkswagen zainwestuje tam miliard euro. W Zwickau Volkswagen będzie prowadził w pierwszej fazie seryjną produkcję przyszłych aut elektrycznych skonstruowanych na bazie nowej platformy modułowej (MEB). W 2020 roku na rynku pojawi się Volkswagen I.D. – pierwszy z serii elektrycznych samochodów nowej generacji. Nowa generacja pojazdów pojawi się prawie jednocześnie w Europie, Chinach i w USA. W 2020 roku, wraz z rozpoczęciem sprzedaży Volkswagena I.D., produkcja wyniesie 100.000 samochodów, w 2025 roku marka planuje produkować co najmniej milion elektrycznych aut. „Na razie oferta alternatywnych napędów Volkswagena jest skromna. Zaledwie 3 proc. sprzedawanych przez markę samochodów to auta bateryjne lub hybrydy typu plug-in. Pozostałe 97 proc. jeździ na benzynie, dieslu lub gazie CNG. Obecnie zelektryfikowanych modeli Volkswagena jest pięć: dwa auta z napędem czysto elektrycznym to e-Golf oraz e-up!, do tego dochodzą dwie hybrydy plug-in: Passat GTE oraz Golf GTE. Piątym autem jest hybrydowy Golf TSI z systemem EOC. Jednak prognoza na 2025 rok zasadniczo zmienia sytuację, choć silniki spalinowe będą miały nadal wysoki, niemal 50-procentowy udział. Ale samochody z napędem bateryjnym będą stanowić już 25 proc. sprzedaży marki, a nieco ponad jedna czwarta należeć będzie do różnego rodzaju hybryd” – pisze „Rzeczpospolita”.

więcej Rzeczpospolita s. F3, Volkswagen

„Rzeczpospolita”: Nowe silniki PSA będą z Gliwic?

„Rzeczpospolita” przekazuje informacje dziennika „Les Echos”, który podał, że Grupa PSA uruchomi w jednej z fabryk Opla produkcję 200 tys. silników spalinowych, które początkowo miały powstawać w Trnavie na Słowacji. Wśród wymienianych możliwości jest fabryka w Gliwicach. Jak czytamy, rzecznik  PSA odmówił wypowiadania się o wyborze zakładu Opla produkującego te silniki, przypomniał, że docelowo wszystkie pojazdy różnych marek Grupy PSA będą powstawać na wspólnych płytach podłogowych.

Wirtualne Media: Volkswagen promuje SUV-a

Volkswagen rozpoczął globalną kampanię promującą nowy SUV w ofercie – T-Roc. Wirtualne Media informują, że bohaterem spotu jest mały, zuchwały i pewny siebie baranek. „Ustępuje i schodzi z drogi tylko w jednej sytuacji – gdy staje naprzeciw nadjeżdżającego SUV-a Volkswagena T-Roca. Ustępuje mu miejsca, bo rozpoznaje w samochodzie pokrewną duszę” – czytamy w artykule. Reklama wyświetlana jest w telewizji. Wsparciem kampanii będą reklamy w druku, na nośnikach zewnętrznych, w internecie i w social mediach.

Dealerski Przegląd Prasy: Nowe realia dla dealerów Opla

„Rzeczpospolita” pisze o zmianach, jakie mają czekać sieć dealerską Opla. „Nie będzie już kilku różnych zniżek stosowanych przez dealerów, a ceny mają być przejrzyste” – pisze dziennik. W rozmowie z niemieckim „Automobilwoche” Peter Kuespert, szef sprzedaży w Oplu zapowiedział też, że zostanie przeprowadzona dokładna analiza wyników poszczególnych sieci dealerskich. „Będzie się liczyła już nie liczba sprzedanych pojazdów, ale to, jakie osiągnięcia ma dealer w handlu autami droższymi” – czytamy dalej w artykule.

Nowy CEPiK utrudnia życie także dealerom. Instytut Samar zebrał opinię przedstawicieli moto-branży na temat jego działania i kłopotów z tym związanych. Wynika z nich, że systemowi daleko do ideału. – Przez kilka dni nie mogliśmy zarejestrować floty pojazdów. Spowodowało to bardzo duże komplikacje w obsłudze klienta. W wyniku tego pojawiały się sytuacje konfliktowe w związku z niedotrzymaniem terminu przez dostawcę – mówi Dominika Bońkowska, współwłaścicielka firmy dealerskiej Bońkowscy. Tymczasem, jak pamiętamy, władze zapewniają, że system się „stabilizuje”.

W Hongkongu uruchomiono dwie stacje Audi on demand. Klienci mogą w nich wypożyczać samochody z gamy Audi – od aut kompaktowych, przez SUV-y, na modelach sportowych kończąc. By zarezerwować wybrane przez siebie auto, wystarczy posłużyć się smartfonową aplikacją. Czas rezerwacji może sięgać od jednej godziny do nawet miesiąca.

„Rzeczpospolita”: Dealerów Opla czekają zmiany

Dzisiejsza „Rzeczpospolita” informuje, że polscy dealerzy Opla są zadowoleni z pierwszych zmian, jakie zostają wprowadzone po przejęciu tej marki przez Grupę PSA. – Od strony organizacyjnej obserwuję tylko racjonalne zmiany, choćby związane z optymalizacją stoków – mówi Marek Adamski-Kubisz, dyrektor sieci dealerskiej Opel Westmotor. Pewne czynniki budzą jednak jego wątpliwości. – Na przykład trzycylindrowe silniki Peugeota, które sprzedawałem przez prawie cztery lata, oceniam bardzo dobrze. Mają znakomitą opinię na rynku. Ale nie wiemy, czy tę opinię znają klienci Opla, dla których zaskoczeniem może być francuski silnik pod maską niemieckiego auta – mówi Marek Adamski-Kubisz.

Dziennik przypomina, że Opel ma dzisiaj w Europie 1,7 tys. punktów sprzedaży. I wygląda na to, że dealerów marki czeka szereg zmian. „Jak ujawnił Peter Kuespert, szef sprzedaży w Oplu, zmiany mają polegać przede wszystkim na uproszczeniach. Nie będzie już kilku różnych zniżek stosowanych przez dealerów, a ceny mają być przejrzyste. W rozmowie z niemieckim „Automobilwoche” nie ukrywał, że zostanie przeprowadzona dokładna analiza wyników poszczególnych sieci dealerskich, bo, jak mówił, są między nimi potężne różnice” – pisze „Rzeczpospolita”. Dalej czytamy, że „będzie się liczyła już nie liczba sprzedanych pojazdów, ale to, jakie osiągnięcia ma dealer w handlu autami droższymi”.

Opel ma nie być kojarzony z tanimi markami. Mają w tym pomóc SUV-y, hybrydy i „elektryki”. „Na rynkach, gdzie sieci Opla są niewystarczające, auta niemieckiej marki będą sprzedawane przez dealerów PSA. Nie dotyczy to Polski” – czytamy w dzienniku.

Samar: Moto-branża o problemach z CEPiK-iem

Instytut Samar o funkcjonowanie nowego CEPiK-u postanowił zapytać przedstawicieli branży motoryzacyjnej, w tym również dealerów. Wniosek jest jeden – nowy system to lawina problemów. – Przez kilka dni nie mogliśmy zarejestrować floty pojazdów. Spowodowało to bardzo duże komplikacje w obsłudze klienta. W wyniku tego pojawiały się sytuacje konfliktowe w związku z niedotrzymaniem terminu przez dostawcę – mówi Dominika Bońkowska, współwłaścicielka firmy dealerskiej Bońkowscy. Wydłużają się formalności. – Podstawowy problem stanowią znacznie wydłużone terminy rejestracji samochodów. Niekiedy procedura taka trwa dłużej niż 4 dni. Zdarzają się też błędy w dokumentach. Wynikają one na przykład z braku w systemie CEP nazwy modelu, danych haka lub innych informacji – wylicza Mateusz Zarajczyk, prezes Pol-Mot Auto. Na nowy system skarżą się także importerzy. – Część samochodów nie została zarejestrowana, mimo iż dokumenty dostarczyliśmy już tydzień temu. Powodem jest podobno niedziałający link między wydziałami komunikacji, a Instytutem Transportu Samochodowego. Wskutek tego nie można sprawdzić poprawności homologacji (konkretnie chodzi o Lexusy hybrydowe). Wymiana dowodu rejestracyjnego z tymczasowych na stały zajmuje obecnie 2 dni, nie ma możliwości jego odbioru w tym samym dniu – mówi Piotr Bezpałko z Toyota Motor Poland.

„Rzeczpospolita”: Spór o FSO

„Skarb Państwa zarzuca ukraińskiej firmie Awto-ZAZ (Zaporoski Zakład Budowy Samochodów w Zaporożu), która w 2005 r. kupiła od niego pakiet kontrolny Fabryki Samochodów Osobowych SA, że nie wywiązała się z umowy z polskim rządem, i domaga się przed sądem ponad ćwierć miliarda złotych odszkodowania” – pisze „Rzeczpospolita”.  Inicjatorem sprawy jest Ministerstwo Rozwoju, które sprzedało akcje. W jego imieniu występuje teraz Prokuratoria Generalna. – Skarb Państwa domaga się od pozwanego zapłaty tytułem niewykonania zobowiązań umownych – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” mec. Sylwia Hąjnrych, rzecznik Prokuratorii Generalnej, i przypomina, że Awto-ZAZ nabył 19,9 proc. akcji dających 84,31 proc. głosów na walnym zgromadzeniu. Dziennik podaje, że w umowie z Polską oraz pięcioletnim planie inwestycyjnym firma zobowiązała się do kontynuacji działalności fabryki, utrzymania zatrudnienia (wtedy 2,2 tys. osób) oraz zwiększenia produkcji (m.in. wprowadzenia nowego modelu auta). Spółka FSO na Żeraniu istnieje do dziś, jednak – jak pisze „Rzeczpospolita” – od co najmniej sześciu lat nie produkuje już aut. Ukraińcom nie udało się utrzymać produkcji samochodów oraz pracowników. Zaporoski Zakład Budowy Samochodów uważa wytoczone przeciwko niej przez Skarb Państwa powództwo za bezpodstawne. Sprawa  czeka na wejście na wokandę przed Sądem Okręgowym w Warszawie.

„Rzeczpospolita”: Zarząd sukcesyjny to nie model idealny

„Rzeczpospolitaprzypomina, że na rynku działa obecnie ok. 3 mln przedsiębiorstw prowadzonych w formie jednoosobowych działalności gospodarczych. Zgodnie z obecnie obowiązującymi przepisami wraz ze śmiercią przedsiębiorcy działającego w tej formie, kończy się byt przedsiębiorstwa, następcy nie będą mogli posługiwać się numerem NIP i REGON, nie będą mieli także dostępu do firmowego rachunku bankowego. Projekt ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, która ma wejść w życie już 1 stycznia 2018 roku, ma to zmienić. Projekt ten zakłada wprowadzenie instytucji zarządcy sukcesyjnego, który będzie tymczasowo zarządzał przedsiębiorstwem po śmierci zmarłego.

Dziennik wskazuje, że choć pomysł ustawy jest dobry, to jej szczegółowe regulacje dalekie są od ideału. Wśród wad wymienia: brak wymaganych kwalifikacji zarządcy sukcesyjnego i zbyt krótki termin na jego wybranie, a są to tylko niektóre problemy. „Zarządca sukcesyjny może zostać po śmierci przedsiębiorcy w każdym czasie odwołany przez następcę prawnego przedsiębiorcy, któremu przysługuje udział w przedsiębiorstwie w spadku, co oznacza, iż wola sukcesora w łatwy sposób może zostać zmieniona lub po prostu zignorowana” – czytamy.

„Puls Biznesu”: Jakie nastroje moto-branży?

„Puls Biznesu” pisze o wynikach raportu „MotoBarometr” przygotowanego przez Exact Systems. Okazuje się, że 44 proc. działających w Polsce firm z branży motoryzacyjnej, o 16 pkt. proc. mniej niż rok temu, zwiększy liczbę pracowników. „Na brak pracowników o kierunkowym wykształceniu narzeka 36 proc. firm, na wysokie oczekiwania płacowe 29 proc., a na brak szkół przygotowujących do pracy w branży — 16 proc.” – czytamy. Przedstawiciele motoryzacji w Polsce za największe zagrożenie uważają otoczenie gospodarczo-polityczne (42 proc.). Z kolei największą szansą, według działających w Polsce firm, jest produkcja nowych modeli. Liczy na to 44 proc. z nich.