Wydarzenia

współpraca:

„Gazeta Wyborcza”: Opóźnia się plan elektryfikacji motoryzacji

„Wbrew zapowiedziom Ministerstwo Energii nie ujawniło jeszcze planu, dzięki któremu za dziesięć lat po polskich drogach ma jeździć 1 mln aut na prąd” – pisze „Gazeta Wyborcza”. Zapowiedź elektryfikacji polskiej motoryzacji to element tzw. „planu Morawieckiego”, czyli strategii rozwoju polskiej gospodarki. Pojawił się w niej program Elektromobilność, polegający na rozwoju segmentu samochodów elektrycznych i zwiększeniu liczby poruszających się po polskich drogach „elektryków”.
Do miliona jeszcze daleko. Jak pisze „Wyborcza”, na razie zarejestrowanych jest 427 samochodów osobowych i dostawczych o napędzie elektrycznym. Większość to Nissany (95 sztuk), na drugim miejscu jest BMW (49) a dalej Tesla (!) i Mitsubishi (po 42 auta). Jak zatem rząd chce zrealizować ambitne założenie? Jeszcze nie wiadomo. „Prace eksperckie nad Planem Rozwoju Elektromobilności zostały zakończone. Dokument czeka obecnie na zgodę kierownictwa ME na przekazanie do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji społecznych” – poinformował „Wyborczą” wydział prasowy resortu energii. Zapewne – pisze dziennik – program zakłada rozbudowę sieci ładowania samochodów elektrycznych. Dzisiaj jest ich w Polsce około 50. – Rozbudowa sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych nie wystarczy, by zwiększyć ich sprzedaż. Potrzebne są premie dla nabywców takich samochodów – komentuje Kinga Lisowska z polskiego przedstawicielstwa Mitsubishi. „Widać to w Niemczech, gdzie liczbę punktów do ładowania aut na prąd szacuje się na 16 tys., a mimo to na koniec zeszłego roku w Niemczech było zaledwie 55 tys. samochodów elektrycznych, czyli nieco ponad 1 promil z 45 mln zarejestrowanych tam aut” – pisze dziennik.

„Gazeta Wrocławska”: Fabryka Mercedesa: negocjacje na ostatniej prostej

Do jesieni powinny zakończyć się negocjacje w sprawie fabryki silników Mercedesa, która ma powstać pod Jaworem – pisze „Gazeta Wrocławska”. Inwestycję ogłoszono na początku maja. Strona polska poinformowała o niej w tonie pewności, niemiecka – podkreślając potrzebę jeszcze jednej serii negocjacji. Trzy miesiące później rozmowy wciąż trwają. – Nic się nie zmieniło w sprawie powstania zakładu pod Jaworem. Jesteśmy w tej chwili na końcowym etapie negocjacji. Przebiegają one w bardzo dobrej, przyjaznej atmosferze. Całość powinna zostać dopięta jesienią tego roku – komentuje dla „Gazety Wrocławskiej” dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor ds. Komunikacji i Relacji Zewnętrznych Mercedes-Benz Polska.
W dolnośląskim zakładzie mają być wytwarzane czterocylindrowe silniki benzynowe i wysokoprężne do samochodów osobowych marki Mercedes-Benz. Trwające negocjacje dotyczą m.in. wysokości pomocy publicznej, jaką otrzyma niemiecki koncern. Inwestycja ma kosztować 800 mln euro.

Wirtualna Polska: Fala akcji serwisowych

W ostatnich dniach akcje serwisowe ogłosiło aż czterech importerów. Do ASO zaproszeni zostali właściciele Fordów, Infiniti, Renault i Dacii. O wszystkich akcjach przywoławczych pisze Wirtualna Polska.
Akcja Forda dotyczy czterech modeli: Edge, Mondeo, Galaxy i S-Max. Usterka to możliwe wystąpienie zaniku sygnału sterującego w adaptacyjnych reflektorach LED. Do ASO wezwano 3097 aut.
Infiniti wzywa dwa samochody: Q70 i M35h. Usterka dotyczy pompy płynu chłodzącego. Akcja objęła 783 samochody.
W trzech modelach Renault (Espace V, Megane IV i Talisman) i dwóch Dacii (Dokker i Lodgy) stwierdzono możliwość wystąpienia usterki zanieczyszczenia bloku hydraulicznego systemu ABS. Ta akcja dotyczy 389 samochodów.

„Rzeczpospolita”: Prezes Kia Motors Europe: Brexit nie zatrzymał inwestycji

„Rzeczpospolita” publikuje rozmowę z Michaelem Cole’em, prezesem Kia Motors Europe. Jej głównym tematem jest Brexit, ale zaczyna się od modelowych nowości, hybrydowej Niry i ładowanej z gniazdka Optimy.- Bez wprowadzenia tych modeli znacznie trudnej byłoby sprostać unijnym wymaganiom czystości emisji spalin. Kia Motors jest jedną z firm motoryzacyjnych, które nie mają prostej strategii dojścia do celu wyznaczonego przez UE. Zdecydowaliśmy się na wykorzystanie wielu technologii- elektryfikacji, silników hybrydowych czy wreszcie zastosowania włókien paliwowych, które planujemy wprowadzić na rynek w roku 2020. W ciągu najbliższych czterech lat zamierzamy wprowadzić do sprzedaży 11 modeli z „czystym” napędem – mówi Cole. A Brexit? – Na razie nie odczuwamy żadnych negatywnych efektów brytyjskiego referendum. W Wielkiej Brytanii mieliśmy wyjątkowo dobry, wręcz rekordowy lipiec. Ten rynek jest dla nas wyjątkowo silny, mimo że w tym roku można już było zaobserwować spowolnienie, bo wzrost rynku za I półrocze wynosi jedynie 3 proc. wobec 9,1 proc. dla całej Europy. Sam Brexit był szeroko dyskutowany przez pierwsze dwa tygodnie po referendum. Zależnie od tego, którą gazetę się czytało, przepowiadano mniejszą bądź większą katastrofę i to nie tylko dla Wielkiej Brytanii, ale w całej Europie. Nie chcę mówić, że ostatecznie takich efektów nie będzie, bo po prostu nadal jest wiele niewiadomych. Niemniej mogę powtórzyć z całym przekonaniem: w ponad pięć tygodni po referendum nadal nie widzimy żadnych niekorzystnych efektów Brexitu – mówi szef Kia w Europie. Rozmowa kończy się prognozą: w tym roku Kia chce sprzedać w Europie ponad 425 tys. aut.

„Wirtualna Polska”: Ferrari odmówiło słynnemu kierowcy sprzedaży samochodu

W sprzedaży samochodów luksusowych, szczególnie tych z limitowanych serii, często bywa tak, że to producent wybiera klienta, a nie na odwrót. Bywa, że klient odchodzi z kwitkiem. Ale tym razem ten klient poszedł od razu do sądu. „Nie jest to przypadkowa osoba. Preston Henn, bo o nim mowa, to słynny, 85-letni już kierowca wyścigowy i znany kolekcjoner samochodów. Amerykanin między innymi w 1983 roku wygrał 24-godzinny wyścig w Daytonie i pięć razy startował w Le Mans. Jednak dla Ferrari zawsze najważniejszym wyznacznikiem, że „klient” to odpowiednia osoba do zakupu unikatowego modelu, jest posiadanie innych modeli marki. Oznacza to, że limitowane samochody włoskiej firmy trafiają tylko do osób, które już posiadają kilka ferrari w swoim garażu” – pisze Wirtualna Polska. Henn miał już kilka Ferrari, ale tym razem producent odmówił. Kolekcjoner pozwał więc Ferrari do sądu. Domaga się zadość uczynienia w wysokości 75 tys. dolarów i przeprosin. Uważa bowiem, że został publicznie obrażony.