Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Nie ma śledztwa przeciwko Winterkornowi

Od razu po ubiegłotygodniowej dymisji Martina Winterkorna ze stanowiska szefa Volkswagena pojawiły się informacje o śledztwie, jakie miała prowadzić przeciwko niemu prokuratura w Brunszwiku. Teraz ta sama prokuratura dementuje te informacje, mówiąc o nieporozumieniu. Nie chodzi o Winterkorna, ale o ustalenie, kto jest odpowiedzialny za skandal wokół silników i oprogramowania, dzięki któremu auta koncernu fałszowały wyniki testów na emisję spalin.
W USA Volkswagenowi grozi kara w wysokości 18 mld dolarów. O grzywnie dla koncernu mówi też australijski urząd ds. ochrony konkurencji. Za jedno (sic!) auto z feralnym silnikiem Volkswagen może dostać karę w wysokości 687 tys. euro. Australijskie media szacują, że może chodzić nawet o 50 tys. pojazdów.
„Gazeta Wyborcza” pisze natomiast, że podobne afery nie są znakiem czasów, a stałym elementem historii motoryzacji. Dostaje się też producentom, którzy specjalnie budują auta „trochę” zawodne, żeby zarabiać na ich serwisowaniu. „To strategia najkorzystniejsza dla producenta: robić auta cieszące się mianem niezawodnych i dużo zarabiać na ich rzadkich, za to kosztownych naprawach” – pisze dziennik.

Wirtualny Nowy Przemysł, Automotive News: Nie ma śledztwa przeciwko byłemu szefowi Volkswagena

Prokuratura w Brunszwiku zdementowała informacje o wszczęciu śledztwa przeciwko byłemu szefowi Volkswagena Martinowi Winterkornowi w związku z aferą spalinową. Co ciekawe, to właśnie ta prokuratura w minionym tygodniu informowała o wszczęciu takiego śledztwa. „Rzecznik prokuratury przyznał, że rozesłany w poniedziałek komunikat został źle sformułowany. Dodał, że w śledztwie chodzi o ustalenie, kto był odpowiedzialny za ujawniony niedawno proceder i dotyczy ono ogólnie pracowników Volkswagena, bez wymieniania kogokolwiek z nazwiska” – podaje Wirtualny Nowy Przemysł.
Winterkorn ustąpił ze stanowiska w minioną środę. Na odchodne oświadczył, że jest zdumiony, iż w koncernie możliwe były uchybienia na tak gigantyczną skalę. Wziął na siebie odpowiedzialność, zaznaczając, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Na czele Volkswagena zastąpił go Matthias Mueller, dotychczasowy szef Porsche.
Komisarz UE ds. rynku wewnętrznego i przemysłu Elżbieta Bieńkowska zapowiedziała, że na prośbę państw członkowskich Unii to Komisja Europejska będzie przewodzić działaniom, które mają pomóc wyjaśnić skandal wokół Volkswagena. – Po pierwsze musimy ustalić jakie są fakty we wszystkich państwach członkowskich tak szybko jak to możliwe. Te działania już trwają, w niektórych krajach toczą się już śledztwa. Potem jak będziemy wiedzieli jakie są fakty, musimy mocno i efektownie egzekwować prawo. Jesteśmy to winni przede wszystkim naszym konsumentom– mówiła na konferencji prasowej w Luksemburgu Bieńkowska. Śledztwa trwają w Niemczech, Francji i Włoszech.

Wirtualny Nowy Przemysł, „Gazeta Wyborcza”: Volkswagen: kary w Australii, zakaz w Bułgarii

687 tys. euro za każdy samochód z silnikiem, w którym zamontowano oprogramowanie fałszujące wyniki testu emisji spalin – taka grzywna grozi Volkswagenowi w Australii. Taką informację podał wczoraj australijski urząd ds. ochrony konkurencji. Lokalne przedstawicielstwo koncernu nie podało jeszcze, ile takich pojazdów mogło znaleźć się w kraju. Australijskie media szacują, że w grę wchodzi w Australii nawet do 50 tys. pojazdów Volkswagena i Audi.
Tymczasem Rumunia całkowicie zakazała rejestracji aut koncernu. Chodzi o niesprzedane jeszcze egzemplarze aut Volkswagena. Ale nie jest to duża liczba: rumuńskie ministerstwo transportu szacuje, że zakaz obejmie około 300 aut. ”Minister Matache ocenił, że w Rumunii jest ok. 105 tys. aut marek VW, Audi, Skoda i Seat z silnikami, w których niemiecki koncern manipulował spalinami. Z tego 56 tys. sztuk stanowią pojazdy, które rumuńscy kierowcy kupili od dilerów grupy VW, a blisko 50 tys. sztuk to używane pojazdy importowane do Rumunii z innych państw Unii Europejskiej” – pisze „Gazeta Wyborcza”.
Podobny zakaz jak w Rumunii obowiązuje już w Hiszpanii, Szwajcarii, Włoszech, Belgii i Holandii.

„Gazeta Wyborcza”: Anatomia przekrętu

„Afera z Volkswagenem nie jest znakiem naszych czasów. Takie skandale zdarzały się, odkąd istnieje motoryzacja” – pisze „Gazeta Wyborcza”. Streszczając: producenci aut wypracowali zasadę złotego środka – auta są w miarę niezawodne, ale ich części mają wpisane w swoją konstrukcję ograniczony żywot – aby dać żyć warsztatom. ”To strategia najkorzystniejsza dla producenta: robić auta cieszące się mianem niezawodnych i dużo zarabiać na ich rzadkich, za to kosztownych naprawach. Co zrobić, by naprawa była kosztowna? Pójść w modułowe konstrukcje, gdzie awaria drobnego elementu wymaga wymiany całego, dużo droższego podzespołu. Dlatego najbardziej miarodajne są brytyjskie statystyki Warranty Direct uwzględniające nie tylko awarie, ale też koszty ich usunięcia. Co się okazuje? Że najwięcej wydajemy w serwisie Porsche, Audi, Jeepa, Mercedesa, Subaru, Mitsubishi, Jaguara, Land Rovera, Mazdy, BMW” – czytamy.

Newseria: Polisy OC zdrożały średnio o 15 proc.

Pojawienie się na rynku OC z usługą bezpośredniej likwidacji szkody spowodowało wzrost cen polis przeciętnie o 15 proc. – podaje agencja Newseria. Na podwyżkę cen mogła mieć wpływ także grudniowa rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego. Głównym celem wydanych pod koniec grudnia ubiegłego roku wytycznych KNF było wprowadzenie jednakowych standardów dla towarzystw ubezpieczeniowych podczas likwidacji szkód z OC.
Po wejściu w życie bezpośredniej likwidacji szkód spodziewano się podwyżek wysokości 100-200 proc. Takie zwyżki nie miały miejsca i raczej nie należy się ich spodziewać. „Średni koszt najtańszego OC we wrześniu 2015 r. wyniósł 389 zł – to 48 zł więcej niż 6 miesięcy wcześniej. W porównaniu ze średnią cen z lipca wakacyjny wzrost wyniósł 2 proc., co oznacza, że sytuacja się stabilizuje” – podaje agencja. Najwyższe wzrosty odnotowali mieszkańcy Szczecina, Olsztyna i Poznania, a najmniejsze – kierowcy z Wrocławia, Torunia i Lublina. W rankingu miast wojewódzkich najwięcej za OC płacą mieszkańcy Wrocławia, Warszawy, Gdańska i Poznania – co najmniej 466-476 zł.

Wirtualny Nowy Przemysł: Skoda: nowa metoda montażu instalacji LPG

Montowanie specjalnych zestawów instalacji LPG w Autoryzowanych Stacjach Serwisowych marki ma być szybsze za sprawą wstępnego montażu wykonanego przez producenta instalacji, firmę LandiRenzo. Celem jest ograniczenie możliwości błędów oraz maksymalne skrócenie czasu montażu. ”Innowacja polega na dostarczaniu do autoryzowanych serwisów Skody już wstępnie złożonej instalacji LPG, z gotową wiązką elektryczną, reduktorem połączonym ze wspornikiem, przewodami i zbiornikiem gazu z zamontowanym wielozaworem oraz wyprowadzonymi rurkami paliwowymi. Jak potwierdzają już wykonane w kraju testy z pracownikami stacji serwisowych, proces montażu został znacznie skrócony i ułatwiony. Osiągnięcie to nie wpłynie na zmianę ceny tego elementu wyposażenia dla klienta” – podaje importer w komunikacie prasowym.

Interia: Największa motoryzacyjna „wtopa” ostatnich lat wraca!

Do motoryzacji powraca Fisker – marka, która dwa lata temu już raz zbankrutowała. Amerykanom udało się znaleźć nowego inwestora. Zostało nim chińskie konsorcjum Wanxiang Group. „Zastrzyk gotówki z Kraju Środka pozwolił zatrudnić nową ekipę inżynierów, która postawiła sobie za cel usprawnienie stosowanych w przeszłości rozwiązań technicznych. Jednym z powodów bankructwa Fiskera była duża usterkowość produkowanych aut” – podaje Interia. Marka chce odciąć się od przeszłości, występując tym razem pod nową nazwą – Karma Automotive. Pierwszym modelem Karmy ma być sportowa hybryda. Efekty pracy poznamy najwcześniej w przyszłym roku.

Samar: Rok 2016 będzie przełomowy

Samar publikuje na swojej stronie internetowej rozmowę z Lucą Napolitano, szefem Fiata na Europę, Bliski Wschód i Afrykę. Głównym tematem rozmowy są plany producenta na przyszłość. Koncern wiąże spore nadzieje z przyszłym rokiem, który będzie pierwszym rokiem pełnej sprzedaży Fiata 500X i nowej 500-tki i rokiem wprowadzenia samochodu z segmentu C . – Nazwy nie mogę ze zrozumiałych względów jeszcze ujawnić. Wiążemy z nim jednak duże nadzieje na wzrost udziałów w rynku europejskim. Segment C grupuje najlepiej sprzedające się na Starym Kontynencie samochody. Powrót do tego segmentu ułatwi nam walkę o klientów flotowych. To jednak nie wszystko. Planujemy także tworzyć przyszłą ofertę modelową w oparciu o Fiata Pandę, dziś najlepiej sprzedające się auto w swoim segmencie na rynku włoskim – mówi w wywiadzie Napolitano.