Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: Już witał się z gąską…

To temat, który poruszają dzisiaj wszystkie dzienniki: ogłoszono, że nowa fabryka Jaguara powstanie nie w Polsce, tylko na Słowacji. Nasze zwycięstwo miało być już pewne. Potwierdzały je pewne siebie zapowiedzi przedstawicieli rządu, a także medialne doniesienia renomowanych zagranicznych dzienników. W komentarzach dominuje poczucie przegranej i pocieszania się rolą dostawcy podzespołów. Dostaje się też wicepremierowi Piechocińskiemu. „Już witał się z gąską, zacierał ręce, zadzierał nosa…” – pisze Łukasz Bąk z „Dziennik Gazety Prawnej”.
Rośnie zainteresowanie firm usługami związanymi z długoterminowym wynajmem pojazdów. Przez ostatnie 12 miesięcy rynek urósł o 12 proc. Po ulicach jeździ już 135 tys. wynajmowanych aut. Od kilku lat rynek usług CFM rośnie w tempie ok. 10 proc. rocznie – pisze agencja Newseria.
Fiskus zmienia podejście do przekazywania pracownikom samochodów służbowych do prywatnego użytkowania. Dyrektor izby skarbowej w Katowicach orzekł ostatnio, że koszty związane z nieodpłatnym udostępnianiem samochodu służbowego stanowią element wynagrodzenia i są kosztem podatkowym pracodawcy – pisze „Puls Biznesu”.

Dzienniki: Jaguar nie dla Polski

Szumne zapowiedzi okazały się na wyrost. Jaguar podpisał list intencyjny z rządem Słowacji. — Rząd Słowacji rozwija branżę samochodowców premium. Jeśli nam się powiedzie, ta inwestycja będzie ważnym krokiem do osiągnięcia tego celu. Będziemy w najbliższych miesiącach ściśle współpracować z JLR, by negocjacje szły naprzód — mówi Robert Fico, premier Słowacji. Pojawiło się też oświadczenie Ministerstwa Gospodarki. „Negocjacje były trudne. Strona polska nie walczyła o inwestora za wszelką cenę. Złożyliśmy partnerom dobrą ofertę, ale nie kosztowną dla budżetu państwa. Na finiszu negocjacji Słowacy zalicytowali bardzo wysoko bezpośrednią pomoc publiczną” – czytamy w komunikacie. Jak podaje „Rzeczpospolita”, fabryka Jaguara powstanie koło Nitry, 400 km od Pragi i 150 km od motoryzacyjnego zagłębia w Żylinie.
A oto dzisiejsze komentarze polskich dzienników. „Polska przegrała walkę o największą inwestycję motoryzacyjną dekady. Zaoszczędzi na grancie, etaty i tak powstaną, ale… szkoda” – pisze „Puls Biznesu”. „Puls” publikuje też komentarz Jacka Opali, dyrektora ds. rozwoju rynków w firmie Exact Systems. Opala szuka pozytywnych stron decyzji Jaguara. – Dla polskich zakładów produkujących części i komponenty fabryka na Słowacji to wciąż ogromna szansa na rozwój – pisze Opala.
„Nasz rząd znów przegrał walkę o wielką inwestycję motoryzacyjną” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”. Dziennik przypomina, że w 2001 r. przegraliśmy z Czechami rywalizację o fabrykę Toyoty i Peugeota-Citroena, a Słowacy sprzątnęli nam sprzed nosa zakład marki Kia. W 2005 roku przegraliśmy z Czechami wyścigu o fabrykę Hyundaia, a w 2008 r. – konkurencję z Węgrami o Mercedesa.
Decyzje komentuje też Łukasz Bąk, felietonista „Dziennik Gazety Prawnej”. W swoim tekście Bąk koncentruje się na działaniach ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego. „Już witał się z gąską, zacierał ręce, zadzierał nosa i kreował się na gospodarczego bohatera kraju: „Ave ja, Janusz Cezar, władca przedsiębiorców!”. A tu klops” – czytamy w jego artykule. Jest też o skłonności wicepremiera do zdradzania kulis negocjacji dziennikarzom. „Nikt normalny ze słowackiego rządu nie wychylał się przed szereg i nie opowiadał przed kamerami, jaki to jest fantastyczny, bo właśnie ściąga do kraju samochód z górnej półki” – pisze Bąk.
„W polowaniu na Jaguara byliśmy zającem” – pisze „Rzeczpospolita” w redakcyjnym komentarzu, zwracając uwagę, że od jakiegoś czasu mówiło się, że doniesienia zagranicznych mediów o zwycięstwie Polski miały służyć zmotywowaniu Słowaków do dosłodzenia oferty.

Newseria: Firmy coraz częściej wynajmują samochody

Przedsiębiorcy coraz częściej wolą wynajmować samochody służbowe, niż je kupować – podaje agencja Newseria. Co piąte auto, które w II kwartale trafiło do firm, było użytkowane w ramach wynajmu długoterminowego. Po polskich drogach jeździ ponad 135 tys. takich aut, a rynek wzrósł o 12,4 proc. w ujęciu rocznym. Do najbardziej popularnych usług należy wynajem samochodów wraz z pełną obsługą i serwisowaniem. To dla firm oszczędność czasu i pieniędzy. – Rynek wynajmu długoterminowego aut rozwija się od dłuższego czasu bardzo dynamicznie, o ok. 10 proc. rocznie. Zwłaszcza w ostatnim roku – po latach kryzysowych – nastąpiło duże przyspieszenie. Dla niektórych sektorów było to nawet 15 proc. – komentuje Artur Sulewski, dyrektor handlowy LeasePlan Fleet Management Polska. Według danych Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów, rynek wynajmu długoterminowego samochodów służbowych urósł po II kwartale 2015 roku o 12,4 proc. w ujęciu rocznym. Całe I półrocze zakończyło się wzrostem o 7 proc. względem analogicznego okresu w 2014 roku.

„Puls Biznesu”: Fiskus zmienia podejście do służbowych aut

„Puls Biznesu” publikuje komentarz Eweliny Buczkowskiej, doradcy podatkowego z firmy WTS&SAJA. Jego tematem jest zmiana podejścia organów podatkowych do udostępniania pracownikom samochodów służbowych do celów prywatnych. Chodzi o interpretację dyrektora Izby Skarbowej w Katowicach, który stwierdził, że wszelkie koszty związane z nieodpłatnym udostępnianiem pracownikowi samochodu służbowego do celów prywatnych stanowią element jego wynagrodzenia i tym samym koszt podatkowy pracodawcy. „Nareszcie fiskus dostrzega cel i sens świadczeń pozapłacowych dla pracownika, które często stanowią istotną część jego wynagrodzenia” – czytamy w komentarzu ekspertki, która przypomina także, że ta interpretacja chroni de facto tylko tego podatnika, który ją otrzymał. Warto zatem postarać się o swoją.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Kierowcy jadą po ubezpieczenie

„Choć maleje liczba skarg dotyczących komunikacyjnego OC i AC, nie oznacza to, że towarzystwa lepiej obsługują zmotoryzowanych” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Ze statystyk wynika, że w pierwszym półroczu wpłynęło ponad 2,9 tys. skarg związanych z ubezpieczeniem OC (o 9 proc. mniej niż rok temu) i 435 związanych z AC (o 20 proc. mniej). Rzecznik ubezpieczonych przypisuje spadek przede wszystkim rozbudowanemu systemowi poradnictwa. „Coraz częściej prośby o pomoc trafiają do rzecznika pocztą elektroniczną. A te, o ile nie są opatrzone podpisem elektronicznym, nie są rejestrowane jako skargi pokazywane w sprawozdaniach” – pisze dziennik. Innym powodem może być faktyczne polepszenie jakości usług. „Poprawę w tym zakresie właściciele polis komunikacyjnych powinni byli wyraźnie odczuć w kwietniu. Od tego momentu cała branża ubezpieczeniowa miała już w pełni stosować się do wytycznych, które Komisja Nadzoru Finansowego nakazała przy likwidacji szkód z ubezpieczeń komunikacyjnych. Wprowadzenie jednolitego standardu ich likwidacji było odpowiedzią na liczne nieprawidłowości, które wciąż pojawiały się w zakładach ubezpieczeniowych. Dotyczyły m.in. nieterminowej wypłaty świadczeń i zaniżania odszkodowań” – czytamy w artykule. Z raportu rzecznika wynika, że w kwestii polis OC ubezpieczeni najczęściej skarżą się na praktyki towarzystw związane z pojazdami zastępczymi oraz nieuprawnionym kwalifikowaniem szkody jako całkowitej. „Tymczasem branża od wielu lat na komunikacyjnych OC nie zarabia. Duża konkurencja i wojna cenowa spowodowały, że w 2014 r. straciła na nich w sumie 795,7 mln zł” – podaje „DGP”.

więcej Dziennik Gazeta Prawna str. 8

Interia: Putin kieruje Rosję ku zagładzie?

„Jeśli przyjąć, że liczba kupowanych w danym kraju nowych samochodów jest miernikiem społecznego dobrobytu, okaże się, że w Rosji od dawna nie było tak źle, jak obecnie” – podaje Interia. W lipcu sprzedaż nowych samochodów spadła tam o 27,5 proc. W okresie od 1 stycznia do końca lipca 2015 roku z rosyjskich salonów wyjechało zaledwie 913 tys. aut. Dla porównania, rok wcześniej było to przeszło 1,41 mln sztuk. Rynek skurczył się o rekordowe 35,3 proc. „Lokalne władze starają się walczyć ze skokowym załamaniem rynku. Coraz głośniej mówi się o rządowym programie zachęt obejmującym m.in. dopłaty do zakupu nowych samochodów. Niestety, niewiele wskazuje na to, by pomysł okazał się skuteczny. W świetle galopującej inflacji i zagrożenia bezrobociem przyciągnięcie klientów do salonów może się okazać niewykonalne” – pisze Interia.