Wydarzenia

współpraca:

Dealerski Przegląd Prasy: SKP domagają się zwrotu kosztów podwyżki VAT

Właściciele Stacji Kontroli Pojazdów zaczęli akcję słania do Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju pism z żądaniem zwrotu kosztów wynikających z podwyżki stawki VAT-u z 22 na 23 proc. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna”, do resortu wpłynęło 45 pism. Zgłoszone roszczenia sięgają 400 tys. zł. Jeżeli pozostałe stację zgłoszą podobne żądania, suma roszczeń wyniesie niemal 40 mln zł – pisze dziennik. Jednocześnie środowisko diagnostów domaga się zmiany tabeli opłat. Ceny badań nie zmieniły się od 11 lat.
System bezpośredniej likwidacji szkód zacznie obowiązywać 1 kwietnia – podaje „Puls Biznesu”. Na razie nieoficjalnie, bowiem oficjalny termin wdrożenia systemu w życie Polska Izba Ubezpieczeń poda po całkowitym zakończeniu prac. A to już niedługo. Można spodziewać się, że od kwietnia bezpośrednia likwidacja szkód komunikacyjnych będzie rynkowym standardem – pisze dziennik.
Ostatni rok był straszny, ten będzie jeszcze gorszy – to doniesienia „Dziennika Gazety Prawnej” z rynku rosyjskiego. Według prognoz w tym roku rynek sprzedaży samochodów w tym kraju skurczy się o jedną czwartą, do 1,89 mln sztuk. Producenci wygaszają sprzedaż i produkcję, inni podnoszą ceny. Rosyjski rynek – któremu jeszcze nie dawno wieszczono same wzrosty i pozycję motoryzacyjnego El Dorado – jest w fazie „ratuj się, kto może”.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Diagności żądają VAT-u od ministra

Stacje Kontroli Pojazdów domagają się zwrotu kosztów wynikających ze zwiększenia stawki VAT z 22 na 23 proc – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”. Do tej pory resort infrastruktury i rozwoju otrzymał 45 pism z roszczeniami. Na razie wezwania mają charakter ugodowy, ale Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów już zapowiada pozew zbiorowy. „Zgłoszone do tej pory roszczenia sięgają 400 tys. zł. Jeśli pozostałe stacje zażądają podobnych kwot, można szacować, że suma wyniesie niemal 40 mln zł” – pisze dziennik. Resort odpowiada, że sprawa jest przedmiotem analizy prawnej.
Podwyżka VAT-u ze stycznia 2011 roku zwiększyła obciążenia podatkowe przedsiębiorców kierujących stacjami. Do tego już od 11 lat nie zmieniono tabeli opłat. – A koszty funkcjonowania stacji diagnostycznych wzrosły. Problem w tym, że kwoty w tabeli są kwotami brutto i nie możemy pobierać opłat innych niż określone w cenniku. Po zmianie stawki VAT przedsiębiorcę obciążono dodatkowo. Dlatego przy badaniu okresowym z pobieranej opłaty 99 zł płacimy dodatkowo 66 gr podatku z naszych środków – powiedział „DGP” Leszek Turek, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów. Jak podaje dziennik, niektóre środowiska diagnostów proponują podwyżkę opłaty za badanie do 150 zł. „Wydaje się jednak, że zanim jakakolwiek podwyżka mogłaby nastąpić, branża powinna uporać się z patologiami, z których zresztą sama zdaje sobie sprawę” – czytamy w artykule. W Polsce badań nie przechodzi ok. 2 proc. kontrolowanych aut. Biorąc pod uwagę stan naszego parku samochodowego, są to dane zastanawiające. W krajach skandynawskich, gdzie samochody są młodsze, SKP odsiewają 25-30 proc. aut – czytamy w „DGP”.

więcej Dziennik Gazeta Prawna str. A14

„Puls Biznesu”: Rewolucja w OC zacznie się w kwietniu

Ubezpieczyciele są gotowi do wdrożenia bezpośredniej likwidacji szkód – podaje „Puls Biznesu”. System prawdopodobnie zacznie obowiązywać 1 kwietnia. Bezpośrednia likwidacja szkód umożliwi klientom zgłaszanie szkód komunikacyjnych do własnego towarzystwa ubezpieczeniowego, które będzie rozliczało się następnie z ubezpieczycielem sprawcy. Prace nad wdrożeniem systemu trwają od 2013 roku. „Po tym jak PZU, a tuż potem Uniqa, zdecydowały się na indywidualne wprowadzenie bezpośredniej likwidacji szkód, opór części branży osłabł. Firmy, które wcześniej sprzeciwiały się bezpośredniej likwidacji szkód, obecnie przygotowują się wraz z innymi ubezpieczycielami do jej wprowadzenia. Można więc się spodziewać, że od kwietnia będzie to standard rynkowy” – pisze „Puls Biznesu”. Oficjalny termin startu BLS zostanie ogłoszony po testach i dopracowaniu kształtów umów między ubezpieczycielami.

Money.pl: Czy auto na prąd się opłaca?

„Wyjaśnimy, dlaczego moda na auta eko nie przyjmie się w Polsce” – obiecuje serwis Money.pl. A my czytamy: zakup „elektryka” może się opłacać kupującemu, ale raczej nie przyniesie pożytku środowisku naturalnemu.
Przejechanie 100 km właściciela diesla będzie kosztowało 28 zł, posiadaczka elektryka – ok. 7,5 zł albo nic, jeśli uda mi się naładować auto w darmowym punkcie. Przy takich samych założeniach przejechanie 15 tys. (średni roczny przebieg polskiego kierowcy) będzie kosztowało 4,2 tys. zł (diesel) i 1,1 tys. zł („elektryk”). „Nawet uwzględniając jednocześnie koszty poniesione podczas zakupu samochodu, które akurat są wyższe w przypadku auta elektrycznego (średnio o około 20 procent w porównaniu z wersją spalinową), widać, że na zielonym samochodzie można zaoszczędzić” – pisze Money.pl, dołączając do zalet „elektryków” niższe koszty eksploatacji i większa sprawność – a więc mniejsze marnotrawienie energii – napędu elektrycznego wobec silnika spalinowego. Ich wadą pozostaje mały zasięg i czas ładowania, a także mała sieć stacji ładowania dostępnych w Polsce.
„Najciekawsze jednak jest to, że ekologiczne samochody wcale nie są ekologiczne. Według opracowanego w ubiegłym roku raportu szwajcarskich Laboratoriów Inżynierii Materiałowej i Technologii (EMPA) wynika, że wpływ na środowisko samochodów z konwencjonalnymi silnikami jest niższy niż w przypadku samochodów z silnikami elektrycznymi” – pisze Money.pl. Chodzi przede wszystkim o ekologiczne koszty wyprodukowania samochodu i utylizacji wyczerpanych baterii. Gdy weźmie się je pod uwagę, poziomy emisji auta elektrycznego i zasilanego jednostką spalinową są niemalże identyczne.

„Rzeczpospolita”: Służbowe samochody wciąż sprawiają kłopot

Od 1 stycznia obowiązują przepisy o ryczałcie podatkowym regulującym na gruncie PIT kwestię prywatnego użytku samochodów służbowych. „Rzeczpospolita” zauważa jednak, że nowe zasady dotyczą tylko sytuacji, gdy auto jest użytkowane prywatnie nieodpłatnie. „Wiele firm jednak pobiera od pracowników opłaty za użytkowanie aut do celów prywatnych. W praktyce wartości wynikające z przepisów mogą być potencjalnie traktowane jako punkt odniesienia dla oceny, czy odpłatności jest ustalona na „odpowiednim” poziomie. Jeśli będzie wyraźnie niższa, pytań urzędników trudno będzie uniknąć, a w najgorszym razie mogą oni oszacować po stronie podatnika dodatkowy przychód” – czytamy w artykule.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Fiskus powinien uznać koszty przeróbki anglika

„Angliki” można sprowadzać za grosze. Potwierdza to ostatni wyrok kieleckiego WSA, według którego zadeklarowanie w urzędzie celnym auta z Wielkiej Brytanii poniżej jego wartości rynkowej nie musi oznaczać akcyzowego oszustwa. Sprawa dotyczyła podatnika, który za sprowadzonego w 2009 roku do Polski anglika zapłacił 556 zł akcyzy. Po miesiącu fiskus zakwestionował wartość celną pojazdu. Podatnik tłumaczył, że auto było uszkodzone i nieprzystosowane do ruchu w Polsce – stąd niższa cena. Fiskus zamówił opinię biegłego, z której wynikało, że wartość rynkowa auta jest trzy razy większa niż zadeklarowana przez podatnika. Podatnik natomiast wskazywał, że zgodnie z przepisami przy wycenie anglików należy skorygować wartość bazową o 20 proc. w związku z niezbędnymi przeróbkami. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach wydał wyrok: „Uznał, że w takiej sytuacji nie można jednoznacznie ustalić, ile wart był pojazd w 2009 r. i jak wysoką akcyzę powinien zapłacić podatnik” – podaje „DGP”.

więcej Dziennik Gazeta Prawna str. B2

„Rzeczpospolita”: Firmy rodzinne: czas sukcesji

57 proc. przedstawicieli rodzinnych firm w Polsce ocenia kondycję ekonomiczną swoich biznesów dobrze lub bardzo dobrze – wynika z raportu KPGM „Barometr firm rodzinnych”. Do 7 proc. zmniejszyła się grupa badanych, który oceniają sytuacje swojej firmy jako złą lub bardzo złą. Aż 86 proc. polskich firm rodzinnych zapowiada inwestycję w rozwój działalności. Spore grono firm szykuje się do pokoleniowej sukcesji. „Według badania KPMG w ciągu najbliższych 12 miesięcy 39 proc. firm rodzinnych w Polsce rozważa zmiany strategiczne, które najczęściej dotyczą przekazania zarządzania firmy kolejnemu pokoleniu” – pisze „Rzeczpospolita”.

„Dziennik Gazeta Prawna”: Motokoncerny wyjeżdżają z Rosji

W ubiegłym roku rosyjski rynek sprzedaży nowych aut skurczył się o ponad 10 proc. Ten ma być jeszcze trudniejszy. „Sprzedaż dramatycznie spada, stają fabryki, przyszedł czas na trudne decyzje” – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Według najgorszych prognoz w 2015 roku sprzedaż nowych samochodów spadnie o jedną czwartą, do 1,89 mln sztuk. „Zapowiada się kolejna odsłona motoryzacyjnej zapaści w kraju do niedawno uważanego za prawdziwe auto-eldorado” – komentuje dziennik. Obecną sytuację spowodował przede wszystkim spadek wartości rubla – notowania rosyjskiego pieniądza spadły w zeszłym roku względem euro i dolara o 40 proc. Banki podwyższają stopy procentowe, co także wpływa na sytuację branży motoryzacyjnej w tym kraju.
Seat podjął decyzję o wycofaniu ze sprzedaży swoich aut. Volkswagen wstrzymał produkcję. Część pracowników fabryk zwolnił zakład Peugeot-Citroen-Mitsubishi. Spekuluje się, że produkcję w Rosji zakończy GM (koncern nie komentuje). „W pogoni za rentownością firmy motoryzacyjne zaczęły więc podwyższać ceny. Na początku grudnia Volkswagen podniósł ceny większości swoich modeli, m.in. golfa, beetle’a, tourana, tiguana, phaetona oraz passata. Kto będzie następny?”- pyta dziennik.

więcej Dziennik Gazeta Prawna str. A9

„Puls Biznesu”: Daimler tnie ceny w Szwajcarii

Daimler obniżył ceny swoich aut w Szwajcarii. To reakcja na decyzję o uwolnieniu kursu franka, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu wartości waluty wobec euro. Daimler oferuje szwajcarskim klientom „rabat walutowy”, w wysokości 18 proc., który obejmuje modele Mercedes-Benz i Smart. „Do reakcji na decyzję SNB zmuszone zostały również szwajcarskie firmy. O 15 proc. obniżył ceny wycieczek touroperator Kuoni Reisen, a Bongenie Grieder, detalista dóbr luksusowych, ogłosił 20-procentową redukcję cen w swoich sklepach” – podaje „Puls Biznesu”.