Wydarzenia

Hyundai Ioniq – hybryda z argumentami


Liczba samochodów hybrydowych dostępnych na rynku jest już całkiem pokaźna. Swojego przedstawiciela ma także Hyundai, który w ubiegłym roku wprowadził do sprzedaży model Ioniq. Na razie nie podbija on rankingów sprzedaży – od premiery zarejestrowano w Polsce niespełna 200 egzemplarzy.

Podczas kilkudniowego testu szukaliśmy odpowiedzi na pytanie, czy w przyszłości auto może liczyć na wyższe wolumeny. Sylwetka Ioniqa została zaprojektowana z zachowaniem charakterystycznych cech dla koreańskiego producenta. Z przodu dominuje pokaźny grill, łagodnie przechodzący w klosze reflektorów. W środku znaleźliśmy klasyczną stylistykę i poprawne materiały. Na plus zapisujemy Ioniqowi czytelny i prosty w obsłudze dotykowy ekran, intuicyjne menu komputera pokładowego, wygodne w obsłudze przyciski, a także sporo funkcjonalnych i pojemnych schowków. W teście hybrydy wciąż najbardziej interesujące jest jednak serce auta. Ioniqa Hybrid (jest też wersja elektryczna) napędza benzynowy silnik o pojemności 1,6 litra i mocy 105 KM, który otrzymuje wsparcie ze strony silnika elektrycznego, dysponującego mocą 43,5 KM. To dobry duet. Pomoc silnika elektrycznego szczególnie przydaje się w korku (jednostka benzynowa nie jest wówczas angażowana) i podczas szybkiego przyspieszania (w elektrykach pełny moment obrotowy osiągany jest już na starcie). W rezultacie Ioniq jest i dynamiczny, i ekonomiczny. Przy łagodnym traktowaniu pedału gazu w mieście i na trasie uda uzyskać się spalanie w okolicach 4,5 litra na 100 km. Gdy noga jest nieco cięższa, zapotrzebowanie na benzynę wzrasta do około 6 litrów. Dobrze, że Hyundai – nieco wbrew trendom – zdecydował się nie na bezstopniową przekładnię CVT, a na 6-stopniowy dwusprzęgłowy automat. Dzięki temu odczucia co do dźwięków, które słyszymy podczas podróżowania, są zdecydowanie korzystniejsze. No dobrze, to skoro auto ma tyle plusów, to czemu może liczyć na tak niewielkie zainteresowanie? Pewną przeszkodą może być cena Ioniqa. Minimalny wydatek za auto to około 100 tys. zł, a testowany przez nas egzemplarz wyceniono na ponad 120 tys. zł. Sporo, ale od czego są nowoczesne formy finansowania, które zmniejszą obciążenia związane z użytkowanie auta? Po drugie, początki z hybrydami w żadnej marce nie były łatwe. Także i w przypadku Hyundaia potrzeba czasu i cierpliwości. A także wiary w ten produkt – zarówno po stronie importera, jak i dealerów.

Ładowanie