Wydarzenia

5 partii w dealerskim Sejmie. Duży spadek Platformy


W przededniu wyborów parlamentarnych postanowiliśmy drugi raz w tym roku sprawdzić preferencje wyborcze naszych czytelników. W dealerskim Sejmie znalazłoby się pięć partii. W zestawieniu z wyborami ankietowanych sprzed 5 lat, w sondażu uderza ogromny spadek poparcia dla rządzącej PO.

Ankietowani odpowiadali na cztery pytania: o to, na jaką partię będą głosować w nadchodzących wyborach, na jaką partię głosowali przed czterema laty oraz o to, których kandydatów popierali w obu turach niedawnych wyborów prezydenckich.

To już drugi polityczny sondaż, który zrobiliśmy w tym roku. Oba potwierdzają to samo: większość przedstawicieli branży jest zwolennikami obozu Platformy Obywatelskiej. Tyle tylko, że – jeśli weźmiemy za przykład nasz ostatni sondaż prezydencki, który wygrał (i to w pierwszej turze) Bronisław Komorowski – pogląd branży nie zawsze idzie w parze z wyborami ogółu Polaków… Ale niech nas to nie zraża. Oto wyniki naszego, parlamentarnego „Dealerskiego sondażu wyborczego”.

Ciągle Platforma

W dealerskim Sejmie znalazłoby się 5 partii politycznych: Platforma Obywatelska (42 proc. głosów), Nowoczesna Ryszarda Petru (23 proc.), Prawo i Sprawiedliwość (13 proc.), Kukiz ’15 (11 proc.) i KORWiN (5 proc.). Poza Sejmem znalazłyby się Zjednoczona Lewica (próg wyborczy dla koalicji wynosi 8 proc., wynik ZL to 5 proc.), Partia Razem (0 proc.) i – uwaga – współrządzące Polskie Stronnictwo Ludowe, które nie dostało od ankietowanych dealerów ani jednego głosu. Kolejny raz widać, że PSL nie ma wśród „miejskich” dealerów – delikatnie mówiąc – wysokich notowań. Na dealerskie poparcie nie mogą też liczyć m.in. Kongres Nowej Prawicy, Komitet Wyborczy Grzegorza Brauna „Szczęść Boże!” czy… Komitet Wyborczy – dobrze znanego branży – Zbigniewa Stonogi.

footer 2 Wybory 2011

 

Wyniki tego sondażu możemy porównać z poprzednim, który zrobiliśmy w kwietniu z myślą o zbliżających się wyborach prezydenckich. Chociaż od tego czasu na scenie politycznej doszło do kilku zmian – niektóre partie wypadły z sejmowego wyścigu, inne się w nim pojawiły – to poparcie dla głównych konkurencyjnych partii utrzymuje się na takim samym poziomie (w kwietniu na PO stawiało 42 proc. ankietowanych, na PiS – 14 proc.). Co ważne, porównanie pokazuje wielkie zmniejszenie grupy niezdecydowanych. W kwietniu było ich 16 proc., teraz – tylko 2 proc. W branży widać też wyborczą mobilizację – nikt nie przyznał się nam do tego, że nie zamierza głosować.

 

Niezadowoleni z PO – do Nowoczesnej

Teraz zaczyna być interesująco: porównaliśmy tegoroczne plany naszych ankietowanych z ich głosowaniem z poprzednich wyborów. Okazało się, że w poprzednich wyborach na rządzącą Platformę Obywatelską głosowało aż 75 proc. z nich. Oznacza to, że w grupie naszych czytelników poparcie dla Platformy spadło aż o 34 pkt. proc.

Wybory teraz

Od rządzącej partii odeszło około 51 proc. zwolenników z poprzednich wyborów. Gdzie poszli? Chyba zgodnie z przewidywaniami – najwięcej do Ryszarda Petru. Na jego ugrupowanie swoje sympatie wyborcze przeniosło – przynajmniej deklaratywnie – 58 proc. tych, którzy deklarują zmianę preferowanej partii z Platformy na inną. Drugim popularnym „adresem” dla rozczarowanych Platformą jest – i to kolejna ciekawostka naszego sondażu – antysystemowa partia Pawła Kukiza.

 

Wyborcy PiS – zawsze wierni

Ciekawe jest też porównanie tak zwanych „żelaznych elektoratów” głównych konkurencyjnych partii – Platformy i Prawa i Sprawiedliwości. Okazuje się, że wierniejsi są wyborcy tej drugiej. W jej przypadku elektorat stały w uczuciach to uderzające 87,5 proc. grupy wyborców tej partii z wyborów w 2011 r. W przypadku Platformy „żelazny dealerski elektorat” to „tylko” 49 proc. (jak już wspomnieliśmy, więcej niż połowa rozpierzchła się po innych partiach).

Wybory prezydenckie I

Wybory prezydenckie II

Wygląda więc na to, że gdyby o przyszłości polskiego parlamentu decydowała wyłącznie branża dealerska, to przy władzy utrzymałaby się rządząca od 8 lat PO. O ile jednak w poprzednich wyborach dealerzy daliby Platformie w Sejmie – i to z nawiązką – nawet „większość trzech piątych”, pozwalającą m.in. na odrzucanie prezydenckiego weta (dziś miałoby to z perspektywy tej partii dużo istotniejsze znacznie), tak w nadchodzącym głosowaniu PO nie mogłaby być pewna nawet samodzielnych rządów. Trend widać zatem bardzo dobrze – rządzący tracą i to niemało. Mając zaś z tyłu głowy, że branża zapowiadała wiktorię prezydenta Komorowskiego już w pierwszej turze głosowania (jak się skończyło – pamiętamy), realny wynik wyborów będzie zapewne dla partii Ewy Kopacz sporo mniej korzystny. Słowem – 25 października czeka nas zapewne zmiana obozu władzy.